1 epizod 1 sezonu przygód Malinowych Psotników pod tytułem “Cierpienie myśli jest kolącym ostem, Lecz rzeczywistość… o! ta jak żelazo Rani, zabija…”

Doradca Komanda Scoia'tael w skupieniu tarmosił swą puszystą brodę, przechadzając się powoli między wiekowymi pniami kaedweńskich sosen. Zawsze to robił, gdy potrzebował zebrać myśli przed kolejnym patrolem. Z tego miejsca widział wyraźnie cały obóz i wojowników pochłoniętych ostatnimi, nerwowymi przygotowaniami. Kilkoro z nich przykucnęło nad niewielkim, wiklinowym koszem. Wiedział, co ów zawiera. Nie pamiętał już czyim pomysłem było zlecanie młodzikom karkołomnych wypraw do serca Loren po to tylko, by zebrać choćby garść tych owoców. Niektórzy nie wracali. Inni wprawdzie wracali, lecz zupełnie odmienieni, doznawszy pomieszania zmysłów. Udawali się wówczas w kierunku bagienka mamrocząc pod nosem, że nie ma innej drogi, po czym nikt już więcej ich nie widział. Tylko ci, którzy wrócili bez szwanku, stanowili idealny materiał na wojowników.
Krasnolud wiedział, że owe maliny stały się w obozie czymś w rodzaju narkotyku, szczególnie, że o fisstech było coraz trudniej. Nie przeszkadzało to jednak wojownikom używać ich jako substytutu, w dość swobodnym ujęciu tego słowa - niektórzy przed walką nacierali sobie nimi różne części ciała. Co zadziwiające, efekt był zauważalny.
Doradca mimowolnie wzdrygnął się na wspomnienie z przeszłości. Sam już wiele lat temu porzucił fisstech i związane z nim przyzwyczajenia. Tak dawno, jakby było to w innym życiu. Przed oczami stanął mu na moment fragment mariborskiego lochu, w którym go torturowano. Naciągnął na głowę kaptur peleryny. Nagle zrobiło mu się bardzo, bardzo zimno.
Nie wiedział jakim cudem znalazł się nagle przy wiklinowym koszyku, sięgając po dorodną, ciemnoczerwoną malinę. Wprawnym, szybkim ruchem wtarł sobie soczysty owoc w dziąsła. Stojąca nieopodal błękitnooka elfka uśmiechnęła się do niego fanatycznym, malinowym uśmiechem.

Ile gramów ma jedna malinka?
O czym szumią sosny?
Komu bije dzwon?

Tego wszystkiego i znacznie więcej dowiecie się z 1 epizodu 1 sezonu przygód Malinowych Psotników pod tytułem "Cierpienie myśli jest kolącym ostem, Lecz rzeczywistość... o! ta jak żelazo Rani, zabija..."
Leze.
Jest tutaj jedno widoczne wyjscie: wschod.
Popekana kosc i zmurszala czaszka.
Dymes.
Zetu ATAKUJE Dymesa.
Haes ATAKUJE Dymesa.
Atakujesz Dymesa.
Kagn ATAKUJE Dymesa.
Rasande ATAKUJE Dymesa.
Zetu wskazuje Dymesa jako CEL ATAKU.
Zgrzytajac demostracyjnie klinga Filvaer wysuwa powoli poszczerbiony obureczny miecz zza plecow.
Rasande przymierza sie do odciecia Dymesowi drogi ucieczki.
zablokuj cel ataku
Rysy Filvaera wyostrzaja sie, gdy z imieniem Karnosa na ustach rzuca sie na Dymesa.
Przymierzasz sie do odciecia Dymesowi drogi ucieczki.
Jestes troche zmeczony.
ob wroga
Jest ogromnym energicznym mezczyzna, znanym jako:
Dymes de Le Capet, Rekrut VII Brygady Armii Lyrijskiej, mezczyzna.
Przy lewym boku ma przypiety prosty, drewniany temblak mahakamski.
Trzyma kunsztowna mahakamska barde gornicza w prawej rece.
Na plecach nosi otwarty wytrzymaly plecak z brazowej skory.
[AL] Na noszonej przez niego polowej stalowej zbroi plytowej spoczywa cynowy ryngraf, na ktorym
wyryto otoczony czerwonymi rautami emblemat Kompanii 'Skorpion'. Ponadto ma na sobie blekitno-
srebrna trojkatna tarcze, goblinska zebata przylbice z klami i pare wytrzymalych skorzanych rekawic.
Roztacza wokol siebie chmure smrodu.
Nosi dlugi ciemnoblekitny plaszcz ze znakiem srebrzystego skorpiona.
Walczy z toba.
Zdaje sie byc w swietnej kondycji.
Na twarzy ma prosty srebrny tatuaz nietypowych skrzydel z sokolich pior.
Na szyi ma prosty srebrny tatuaz nietypowych wijacych sie wezy.
Do pasa ma przytroczone zdobiona olejna lampe, srebrna manierke, dwa zamkniete skorzane woreczki i
maly cynowy kubek.
Nosi przywiazane do pasa kawalkiem sznurka, zamkniete spore zawiniatko, pojemnik na mapy.
Paskudny, zgnily, niemozliwy do wytrzymania smrod sciekow, nieczystosci, obrzydliwy zapach zgnilych
jaj mieszajacy sie ze smrodem rozkladajacego sie ciala otacza cie i niemalze paralizuje. Gdy mija 
pierwszy szok, zauwazasz ze zrodlem smrodu byl Dymes.
Dymes ledwo muska cie kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac cie w glowe.
Kagn przymierza sie do odciecia Dymesowi drogi ucieczki.
Rasande zajmuje pozycje umozliwiajaca odciecie Dymesowi drogi ucieczki.
Zajmujesz pozycje umozliwiajaca odciecie Dymesowi drogi ucieczki.
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
przedstaw wroga
Przedstawiasz Dymesa wszystkim.
Dymes powolnym ruchem unika twego ciosu, jednoczesnie uderzajac cie swoja kunsztowna mahakamska
barda gornicza, lecz niedogodna pozycja nie pozwala mu na zbyt silny cios i zadaje tylko nieznaczne 
obrazenia.
Kagn zajmuje pozycje umozliwiajaca odciecie Dymesowi drogi ucieczki.
Paskudny, zgnily, niemozliwy do wytrzymania smrod sciekow, nieczystosci, obrzydliwy zapach zgnilych
jaj mieszajacy sie ze smrodem rozkladajacego sie ciala otacza cie i niemalze paralizuje. Gdy mija 
pierwszy szok, zauwazasz ze zrodlem smrodu byl Dymes.
[1/6] Dymes ledwo muska cie kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac cie w korpus.
Paskudny, zgnily, niemozliwy do wytrzymania smrod sciekow, nieczystosci, obrzydliwy zapach zgnilych
jaj mieszajacy sie ze smrodem rozkladajacego sie ciala otacza cie i niemalze paralizuje. Gdy mija 
pierwszy szok, zauwazasz ze zrodlem smrodu byl Dymes.
Filvaer przymruza oczy niczym polujacy w lesnych ostepach zbik i usmiecha sie drapieznie i dziko,
kurczac wargi i lyskajac bialymi zebami.
[1/6] Dymes ledwo muska cie kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac cie w korpus.
Czujesz, ze Dymes smierdzi jakas dziwna substancja.
Kagn mruczy: Zarznac scierwo!
Dymes jest w dobrym stanie. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
[par] Dymes wykonuje zamaszyste ciecie kunsztowna mahakamska barda gornicza mierzac w ciebie, lecz
udaje ci sie oslonic kolista zdobiona tarcza.
Zetu mruczy: Pomoz.
opcje opisywanie druzyny
OPISYWANIE walki:			Swojej i druzyny
Koncowka swojego poszczerbionego oburecznego miecza Filvaer trafia w korpus Dymesa, zadajac mu
nieznaczne obrazenia.
[2/6] Dymes lekko rani cie kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac cie w korpus.
Czujesz lekki smrodzik, unoszacy sie z Dymesa.
Jestes w dobrym stanie. Atakuje cie Dymes.
[unk] Haes probuje trafic Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, lecz ten uskakuje przed tym
ciosem.
[2/6] Zetu lekko rani Dymesa stalowym ogromnym korbaczem, trafiajac go w korpus.
Kagn przestaje odcinac droge ucieczki Dymesowi.
Paskudny, zgnily, niemozliwy do wytrzymania smrod sciekow, nieczystosci, obrzydliwy zapach zgnilych
jaj mieszajacy sie ze smrodem rozkladajacego sie ciala otacza cie i niemalze paralizuje. Gdy mija 
pierwszy szok, zauwazasz ze zrodlem smrodu byl Dymes.
Niezgrabnym ruchem Dymes unika twego ciosu, a jego kunsztowna mahakamska barda gornicza, wyrzucona w
bok bardziej dla utrzymania rownowagi niz zadania ciosu, przecina tylko powietrze.
Dymes jest lekko ranny. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
[2/6] Kagn lekko kaleczy Dymesa, trafiajac go w korpus swoim adamantytowym mlotem bojowym.
Filvaer zrecznie zaslania cie przed ciosami Dymesa.
Jestes wypoczety.
Czujesz lekki smrodzik, unoszacy sie z Dymesa.
[1/6] Haes ledwo muska Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, trafiajac go w korpus.
[2/6] Zetu lekko rani Dymesa stalowym ogromnym korbaczem, trafiajac go w korpus.
[par] Dymes trafia Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza w nogi, lecz caly impet uderzenia
zostaje wyparowany przez polowa stalowa zbroje plytowa.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
Jestes w swietnej kondycji.
Zetu mruczy: Dam rade.
[2/6] Kagn lekko kaleczy Dymesa, trafiajac go w korpus swoim adamantytowym mlotem bojowym.
Dymes jest ranny. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
[1/6] Haes ledwo muska Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, trafiajac go w korpus.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
Filvaer mowi do Dymesa: Umrzesz.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w korpus.
[1/6] Zetu ledwo muska Dymesa stalowym ogromnym korbaczem, trafiajac go w lewe ramie.
Dymes jest lekko ranny. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
Filvaer probuje trafic Dymesa, jednak jego poszczerbiony obureczny miecz ze swistem przecina
powietrze tuz obok niego.
Zetu mruczy: Blokujcie.
[2/6] Kagn lekko kaleczy Dymesa, trafiajac go w prawe ramie swoim adamantytowym mlotem bojowym.
Dymes jest ranny. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
[unk] Haes probuje trafic Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, lecz ten uskakuje przed tym
ciosem.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w korpus.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
Zetu wyprowadza szybkie pchniecie stalowym ogromnym korbaczem w Dymesa, lecz ten oslania sie
blekitno-srebrna trojkatna tarcza.
Cos lepkiego przykleilo sie do twojej nogi.
Dymes jest w zlej kondycji. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
[unk] Dymes probuje trafic Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, lecz ten uskakuje przed
tym ciosem.
[1/6] Haes ledwo muska Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, trafiajac go w korpus.
zerknij
Leze.
Jest tutaj jedno widoczne wyjscie: wschod.
Popekana kosc i zmurszala czaszka.
Haes, Kagn, Filvaer, Rasande, Zetu i Dymes.
Wraz z Haesem, Kagnem, Filvaerem, Rasande i Zetem, koncentrujesz sie na walce z Dymesem.
Dymes koncentruje sie na walce z Filvaerem.
[unk] Kagn probuje trafic Dymesa adamantytowym mlotem bojowym, lecz ten uskakuje przed tym ciosem.
Czujesz jak uzdrawiajaca energia przepelnia twe cialo.
 Plaszcz leczy
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
Filvaer probuje trafic Dymesa, jednak jego poszczerbiony obureczny miecz ze swistem przecina
powietrze tuz obok niego.
Zetu wykonuje zamach stalowym ogromnym korbaczem mierzac w Dymesa, lecz ten paruje go blekitno
-srebrna trojkatna tarcza.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w nogi.
[par] Haes trafia Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem w prawe ramie, lecz caly impet
uderzenia zostaje wyparowany przez polowa stalowa zbroje plytowa.
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
[2/6] Kagn lekko kaleczy Dymesa, trafiajac go w korpus swoim adamantytowym mlotem bojowym.
Filvaer probuje trafic Dymesa, jednak jego poszczerbiony obureczny miecz ze swistem przecina
powietrze tuz obok niego.
Jestes w pelni wypoczety.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w nogi.
[par] Haes trafia Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem w korpus, lecz caly impet uderzenia
zostaje wyparowany przez polowa stalowa zbroje plytowa.
[BAR 4/6] Nie tracac czasu na zbedne manewry Zetu z calej sily wali Dymesa na odlew stalowym
ogromnym korbaczem, gruchoczac mu przy tym prawe ramie.
Dymes jest ciezko ranny. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
Kagn wykonuje potezny cios adamantytowym mlotem bojowym, raniac Dymesa w korpus.
Filvaer probuje trafic Dymesa, jednak jego poszczerbiony obureczny miecz ze swistem przecina
powietrze tuz obok niego.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w lewe ramie.
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
[1/6] Haes ledwo muska Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, trafiajac go w lewe ramie.
[3/6] Zetu rani Dymesa stalowym ogromnym korbaczem, trafiajac go w glowe.
Nie mozesz sie powstrzymac by nie zatkac nosa, gdy zaczynasz czuc zgnily, niezwykle silny smrod
unoszacy sie z Dymesa.
[2/6] Z lekkiego wymachu Filvaer trafia poszczerbionym oburecznym mieczem w korpus Dymesa lekko go
raniac.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w nogi.
Kagn wykonuje zamach adamantytowym mlotem bojowym mierzac w Dymesa, lecz ten paruje go blekitno
-srebrna trojkatna tarcza.
[TARCZA SPEC] Trzymana przez Dymesa blekitno-srebrna trojkatna tarcza rozblyskuje nagle niesamowicie
ostrym blekitnym swiatlem, skierowanym w strone Kagna, lecz rozblysk jest tak silny, ze na chwile 
rowniez ty odruchowo mruzysz oczy przed oslepiajaca jasnoscia!
Obrzydliwy smrod unosi sie z ciala Dymesa.
[BAR 0/6] Nie silac sie na wirtuozerie Haes probuje walnac Dymesa na odlew podluznym krasnoludzkim
morgensternem, jednak przeciwnik w pore wykonuje unik, uciekajac poza zasieg broni.
[KOR 1/5] Dymes powolnym ruchem unika ciosu Filvaera, jednoczesnie uderzajac go swoja kunsztowna
mahakamska barda gornicza, lecz niedogodna pozycja nie pozwala mu na zbyt silny cios i zadaje tylko 
nieznaczne obrazenia.
[2/6] Zetu lekko rani Dymesa stalowym ogromnym korbaczem, trafiajac go w nogi.
Filvaer probuje trafic Dymesa, jednak jego poszczerbiony obureczny miecz ze swistem przecina
powietrze tuz obok niego.
Dymes jest ledwo zywy. Atakujesz go ty, Haes, Kagn, Filvaer, Rasande i Zetu.
Czujesz, ze Dymes smierdzi jakas dziwna substancja.
[BAR 2/6] Nie tracac czasu na zbedne manewry Haes z calej sily wali Dymesa na odlew podluznym
krasnoludzkim morgensternem, obijajac mu przy tym korpus.
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w glowe.
[2/6] Z lekkiego wymachu Filvaer trafia poszczerbionym oburecznym mieczem w glowe Dymesa lekko go
raniac.
Czujesz, ze Dymes smierdzi jakas dziwna substancja.
Zetu wykonuje zamach stalowym ogromnym korbaczem mierzac w Dymesa, lecz ten paruje go blekitno
-srebrna trojkatna tarcza.
Kagn powoli dochodzi do siebie. 
[1/6] Dymes ledwo muska Filvaera kunsztowna mahakamska barda gornicza, trafiajac go w korpus.
[BAR 4/6] Nie silac sie na wirtuozerie Kagn z calej sily wali Dymesa na odlew adamantytowym mlotem
bojowym, gruchoczac mu przy tym korpus.
Filvaer jest w dobrym stanie. Atakuje go Dymes.
[3/6] Haes rani Dymesa podluznym krasnoludzkim morgensternem, trafiajac go w korpus.
Kagn zrecznie zaslania Filvaera przed ciosami Dymesa.
Czujesz lekki smrodzik, unoszacy sie z Dymesa.
[KOR 1/5] Dymes powolnym ruchem unika ciosu Kagna, jednoczesnie uderzajac go swoja kunsztowna
mahakamska barda gornicza, lecz niedogodna pozycja nie pozwala mu na zbyt silny cios i zadaje tylko 
nieznaczne obrazenia.
[BAR FIN] Twarz Kagna wykrzywia grymas wysilku, gdy wykonuje potezny zamach adamantytowym mlotem
bojowym i z ogromna sila uderza na odlew Dymesa. Bron ze zlowrogim jekiem rozrywanego powietrza 
tlucze jego cialo, otwierajac gleboka, tryskajaca krwia rane. Przeciwnik probuje jeszcze ustac, 
walczac o kazda sekunde, po chwili jednak osuwa sie martwy na ziemie, a na zbryzganym szkarlatem 
obliczu Kagna pojawia sie triumfalny, bezlitosny usmiech.
Dymes umarl.


Kagn zabil Dymesa.

Dodaj komentarz