Arkadia MUD MMORPG

Periodicus numer 30

02-13 Wywiad z Rafaelem i Ayenne, debiut rozrywek

o—————————————————————————–o
| Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule |
| |
| |
| /)_(\ |
| ______( 0 0 )______ |
| /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\ |
| )’_'( |
| ____.””_””.____ |
| P E R I O D I C U S |
| |
. .
. .
Drodzy czytelnicy!
Z radoscia chcialbym powitac Was wszystkich jako nowy
naczelny naszej wspanialej gazety. Zauwazyliscie zapewne,
ze od dawna nie bylo zadnego numeru. Chcialem serdecznie za
to przeprosic. Niezastapiona naczelna Faiga Fausto
zdecydowala sie wziac zasluzony urlop. Jej miejsce zajalem
ja i jako wierny gnomim tradycjom bede kontynuowal dzielo
moich wielkich poprzednikow, takich jak Zurlich, Fjell,
Rigel, Hiir czy wlasnie Faiga. Ze wzgledu na dluga przerwe
od ostatniego wydania, to konkretne jest calkowicie
DARMOWE!
Zapraszamy do lektury!

redaktor naczely Zxar Fausto

W tym numerze:
* Wywiad z Faiga…………………………………strona 1
* Reportaz z Mariboru…………………………….strona 2
* Wywiad z Bushim………………………………..strona 3
* O kulturze ubierania……………………………strona 4
* Pochwala ras – ludzie…………………………..strona 5
* Wywiad z Wojtem Blaviken………………………..strona 6
. .
. .
| |
| |
o—————————————————————————–o
Mozesz przeczytac konkretna strone.

Zatytulowano: Wywiad z Faiga

Jak juz zapewne zauwazyliscie, nastapily zmiany kadrowe w Naszej
gazecie, znanej jako najczesciej czytana gazeta swiata. Nie bylibysmy
jednak soba, nie oddajac holdu poprzedniej naczelnej, wspanialej
redaktor Faidze Fausto. Specjalnie dla Was, drodzy czytelnicy,
ekskluzywny wywiad z ulubiona wsciubinoska swiata!

Redakcja: Witam serdecznie! Na poczatek nieco oczywiste pytanie, dlaczego
przeszla Pani na urlop?

Faiga Fausto: Na oczywiste pytanie, oczywista odpowiedz. Zmeczenie,
starosc, w krzyzu nieco mi strzykalo od siedzenia przy biurku, opary
farby drukarskiej lekko przezarly mi sluzowke no i oczywiscie trzeba
czasami odpoczac od tej ogromnej popularnosci. Choc musze przyznac, iz
czasami po cichu brakuje mi sztorcowania redaktorow, dlugich korekt i
ciaglego naprawiania maszyny drukarskiej. No i oczywiscie kontaktow z
czytelnikami, sprzedaz detaliczna Periodicusa to zdecydowanie moje
ulubione zajecie.

R: Zapewne wielu z naszych czytelnikow chcialoby wiedziec cos wiecej
o Pani, takiej codziennej a nie rozbieganej i szukajacej informacji z
blyskiem w oku.

FF: Z blyskiem? (smiech) Na codzien jestem przykladna zona i niezbyt
przykladna pania inzynier. Jako kierowniczka Wydzialu Gorniczo – Maszynowego
jestem predestynowana do przesiadywania pod ziemia, gdzie jest goraco,
niezbyt czysto, ale jest mozliwosc do ciekawej i ciezkiej pracy. Jestem
wielka fanka gnomiometra, szczegolnie jego regularnej naprawy, albowiem
psuje sie z precyzyjna regularnoscia, zegarmistrzowska wrecz.

R: A moze cos bardziej osobistego? Jak w skrocie opisalaby sie Pani do
swojej biografii?

FF: Coz, to moze tak bez zbednego zanudzania czytelnika. No dobra, moze
jednak troche ponudze. Moje dosyc dziwaczne imie oznacza w zamorskim
jezyku „ptak”. I mysle, ze pasuje, lubie wolnosc i swieze powietrze.
Moze odrobine odrzuca mnie od dziobania i konsumpcji robactwa. Od kilku
lat jestem zona inzyniera Zxara. Wczesniej bylam zareczona z inzynierem
Krepem, juz mi nawet niesiono suknie z welonem. Na szczescie w dniu
slubu uratowal mnie od zyciowego bledu kolega Hiir, zloty gnom doprawdy!
Oczywiscie kolega Krep dlugo nie cierpial, poniewaz w ciagu kilku
minut udalo mu sie namowic do ozenku kolezanke Rigel, to zapewne ten
jego zwierzecy magnetyzm. Dziwnym zbiegiem okolicznosci kolezanka Rigel
w trakcie ceremonii zemdlala i tyle ja widziano od tego czasu. (smiech,
czy moze nawet rechot) Co jeszcze? Moim ulubionym czasem w roku sa
oczywiscie Dni Gnomiej Nauki, jak bogowie dadza mozliwosc to mam nadzieje, ze
i w tym roku uda nam sie wspolnie spotkac, wysadzic namiot i oswoic smoka!
Dobra, wiecej grzechow nie pamietam. naczy pamietam, ale nie powiem, bo
musialabym Was zabic! (smiech i zarzucenie rudym puklem)

R: To moze chciaz nasze ostatnie, standardowe pytanie…

FF: Ha! Ulubione jadlo i napitek?

R: Tak…

FF: Prosze wybaczyc, znam nasze procedury na pamiec. No wiec zdecydowanie
moim ulubionym jadlem sa gnocchi z sosem pomidorowym babci Fausto, a
napitkiem… Kompot z suszonych sliwek z tak zwanym pierdylnieciem,
czyli kieliszeczkiem gnomiego destylatu.

R: Dziekujemy za rozmowe!

>
Zatytulowano: Reportaz z Mariboru

Dnia pierwszego majownika biezacego roku, poznym wieczorem do
redakcji naplynely niepokojace wiesci o wydarzeniach w Mariborze.
Kilka godzin wczesniej kuznia polelfa Jozwy byla trawiona przez
zywy ogien. Straznikom sporo czasu zajelo ugaszenie pozaru oraz
niedopuszczenie , aby pozoga przeszla na drewniane elementy konstrukcji
murow miasta, do ktorych przytulala sie kuznia.

'W czasie pozaru nikomu nic sie nie stalo' – relacjonuje kapitan
strazy miasta Maribor. 'W chwili obecnej zabiezpieczamy miejsce
zdarzenia i sprawdzamy, co bylo powodem tej niewatpliwej tragedii' –
dodaje.

Scenariuszy jest kilka, wsrod miejsowej ludnosci najpopularniejsze
sa dwie.
'(…) polelf sam sie podpalil, (cenzura) jedna' – twierdzi pokaznych
rozmiarow kobieta, nazywajaca sama siebie 'polmieszczanka', ktora
twierdzi, ze byla swiadkiem zdarzenia.

'Nie wydaje mi sie, ze byl to wypadek. Znam Jozwe, malo kto jest tak
ostrozny jak on' – mowi mloda krasnoludka, prosi o zachowanie anonimowosci.
Na pytanie, czemu nie chce podawac imienia, odpowiada – 'Ja tez
powinnam byc ostrozna'.

Niepokoje wsrod nie-ludzi rosna. Wiekszosc nie chce sie wypowiadac. Ci,
ktorzy znajduja odwage, wola sie nie ujawniac. Czy mamy zatem poczatek
zamieszek na tle rasowym? Czy faktycznie jest sie czego obawiac?

Redakcja probowala skontaktowac sie z samym poszkodowanym. Zalozyl
nowa kuznie w pobliskiej wsi. Niestety, nie chcial dawac zadnego
komentarza. Zaczerpnelismy garsc informacji od amatora trunkow wszelakich
zabij miejscowej tawerny – Waldeczka.

'Anu, ten tu przylazlbylo, aze dobryje podkowki robio to siem przyda nom
wszestkim. Narozie nie sprawio problemo, a i sam wszestko postowilbylo.
Som ni wim jak uon te kowodlo przetargalbylo' – opowiada Waldeczek.

Calej sytuacji nie uspokajaja zajscia na ulicach Mariboru. Nieautoryzowane
zgromadzenia zarowno ludzi, jak i nieludzi, podczas ktorych dochodzi
do przepychanek, glosnych wyzwisk i lekkich pobic, to w ciagu ostatnich
dni standard. Cos wiec jednak wisi w powietrzu.

Czytelniku!
Jesli byles swiadkiem jakiejs niepokojacej sytuacji – zglos sie do nas!
Wszelkie informacje mile widziane!

>
>
Zatytulowano: Wywiad z Bushim

Wywiad z Bushim z Roggeveen zostal przeprowadzony jakis czas temu w
Karczmie Mariborskiej – Bialy Kiel, przed ostatnimi wydarzeniami w
Mariborze. Mimo to, temat nienawisci miedzyrasowych zostal delikatnie
poruszony. Zapraszamy do lektury.

Redakcja: Prosze przedstaw sie po krotce, aby czytelnicy wiedzieli z kim
mam dzisiaj do czynienia.

Bushi z Roggeveen: Zwa mnie Bushi. Pochodze z Roggeveen, miasteczka
polozonego na poludniu Redanii, w ktorym to spedzilem pierwsze lata swego
zycia. Imie dostalem po ojcu, ktory byl gwardzista w rodzinnym miescie.

R: Czy to po nim odziedziczyles zapedy wojskowe?

BzR: Zapewne. Nasz dom byl jednym z najwiekszych w miescie. Widok z okna
roztaczal sie na plac apelowy, gdzie odbywaly sie zbiorki i cwiczenia
gwardii. Co dzien przygladalem sie manewrom, a pozniej bieglem do lasu
cwiczyc na drzewach wszystko co podpatrzylem.

R: Czy byly to spokojne lata?

BzR: Tak, wtedy jeszcze tak. Nie mialem zbyt wielu obowiazkow. Mama,
Iliane, uczyla mnie elfich manier i sztuki. Jednak mi blizej bylo do
walki z przyjaciolmi na patyki.

R: Ale wnioskuje, ze to sie zmienilo…

BzR: Tak. Zmienilo sie jakis czas pozniej. Coraz bardziej widoczne
stawaly sie ataki komand partyzanckich. Nie rozumialem tego na poczatku,
jednak teraz gdy patrze z dystansem rozumiem w pewien sposob ich
motywacje. Co nie znaczy, ze ja w calosci popieram. Oj, tu wmieszala sie
polityka, moze nie publikujmy tego.

R: Czy ataki partyzantow zmotywowaly Cie do czegos?

BzR: Nie, nie bylem wtedy zbyt mlody. Nie rozumialem zbyt wiele jesli
chodzi o swiat polityki. Natomiast oddzialy wojsk redanskich zaczely byc
przesuwane coraz bardziej na polnoc, w strone stolicy. Moj ojciec nie
mial ochoty rzucac zycia niewielkiego miasta i chyba to sprawilo, ze stal
sie niewygodny. Moze nawet zbedny. Pewnego dnia, zebral nas w salonie i
powiedzial, ze bedziemy musieli sie przeprowadzic. Jednak przeprowadzka
nie miala byc na polnoc, a… Za morze. To tam sie wszystko zaczelo.

R: Za morzem nie ma zbyt wielu polelfow. Jak sie tam odnalezliscie?

BzR: Mego ojca znali wszyscy nawet tam. Byl powszechnie znanym wojskowym,
wiec mozna powiedziec, ze w pewien sposob bylismy nietykalni nawet w tak
odleglym miejscu od naszego domu. Jednak dlugo nie mielismy spokoju.
Okazalo sie, ze… Oddzial gwardzistow redanskich, wlasciwie skladajacy
sie jedynie z mojego ojca i jemu najblizszych Roggeveenczykow zostal
oddelegowany do Nuln, gdyz w jaskiniach pod miastem twory Chaosu zwane
skavenami zalozyly swoja swiatynie, a kazde wsparcie w miescie bylo na
wage zlota. Nie chce opowiadac o szczegolach. Powiem tylko, ze to wlasnie
w Nuln, wiosna, widzialem moja rodzine ostatni raz.
Troche to trwalo nim wrocilem. Wtedy okazalo sie, ze bez opieki ojca,
czternasto letni polelf jest nikim w nieznanym miescie. Powiem wiecej.
Stalem sie wyrzutkiem. To tam pierwszy raz poczulem, ze nie mam swojego
miejsca.

R: Czy to byl okres w ktorym nasilily sie negatywne emocje wzgledem
nieludzi?

BzR: Dokladnie. Chcialem zarobic na chleb, na przezycie, jednak nawet na
stajennego nie chcieli odmienca.

R: Dlugo szukales schronienia jakim okazala sie ta karczma?

BzR: Tulalem sie tu i owdzie, az pewnego dnia w Bissingen rozpoznal mnie
syn karczmarza z Rogeeveen. Mial na imie Grizwald. Byl pietnascie lat
starszy niz ja i to on wyciagnal do mnie dlon. Powiedzial, ze moze lepiej
bedzie ukryc swoje prawdziwe pochodzenie. Do Bialego Kla trafilem jeszcze
troche pozniej.

R: Opowiedz zatem jak to sie stalo.

BzR: Grizwald uczyl mnie tego co potrafil, nawet pomogl mi znalezc dom
wsrod Mysliwych, jednak co to za dom, jesli caly czas nosisz kaptur i nie
mozesz sie nawet usmiechnac, by nie zdradzic swoim usmiechem swojej
odmiennosci. Gdy doroslem porzucilem schowana w Puszczy gospode i ruszylem
w swiat. Wtedy wiedzialem, ze sobie poradze. Przemierzylem wszystki krainy
w poszukiwaniu miejsca dla siebie. Az pewnego dnia uslyszalem, ze w
Mariborze osiedlila sie garstka podobnych do mnie. Przybylem zatem tutaj z
nadzieja, ze moze to tu znajde swoje miejsce, swoj dom. Spolecznosc
Bialego Kla nie byla liczna, jednak widac bylo, ze ich odmiennosc sprawia,
ze traktuja sie jak rodzine. Z kazda chwila gdy przebywalem wsrod nich,
czulem, ze tego wlasnie mi brakowalo. Rodziny.

R: A wiec przylaczywszy sie do tego zgromadzenia… Czy duzo czas Ci
zajelo osiagniecie swojej pozycji?

BzR: Mowimy tu o pozycji Zbrojnego?

R: Jak najbardziej.

BzR: Kiedy jeszcze mieszkalismy z rodzina w Roggeveen i moj ojciec
zobaczyl jak lubie bijatyki, zaczal mnie uczyc takze taktyki, ale rowniez
przekazywac wiedze o zbrojach i broniach. Jednak nim stalem sie
specjalista w tej dziedzinie musialem jeszcze wiele sie nauczyc.
Zwiedzialem kuznie calego swiata, oraz w szelakie krainy w poszukiwaniu
najznakomitszych pancerzy i oreza. Po pewnym czasie Przewodnik Kla, wtedy
Sindawe, uznal, ze byloby dobrze uhonorowac mnie za trud wkladany w
funkcjonowanie Bialego Kla i nadac mi oficjalnie tytul Pierwszego
Zbrojnego Stowarzyszenia Polelfow.

R: Czy to ten fakt zawazyl o wybraniu pierwszego zbrojnego stowarzyszenia?

BzR: Tak, to wlasnie ten fakt. Biegla znajomosc wszelakich sprzetow, oraz
zasluzona praca dla Stowarzyszenia.

R: Redakcja jest pod wrazeniem. Pomowmy zatem o terazniejszosci.
Wspomniales, ze od dawna spotykasz sie z niezadowoleniem u ludzi… W
kwestii pochodzenia.

BzR: Owszem. Nie zawsze bylo latwo byc polelfem.

R: Czy w waszych oczach ostatnio to sie nasililo? Na ulicach mozna az
poczuc podgrzana atmosfere.

BzR: Racja. Niestety w ostatnich czasach to sie jeszcze nasila.

R: W jaki sposob to sie przejawia?

BzR: Zazwyczaj to nie jest zbytnio zauwazalna, jednak wiele razy
slyszelismy okrzyki za naszymi plecami wyzywajace nas od mieszancow, kilka
razy wybito nam nawet okna w Kle. Jednak gdy wybiegam na ulice. Jakby
nikogo tam nie bylo. Zwykle wszyscy sie odwracaja i nikt nie jest winny.
Co odwazniejsi patrza sie jedynie z szyderczym usmiechem i niezncznie
wytykaja nas palcami.
Pewnej nocy gdy spacerowalem po miescie skrywajac twarz pod kapturem,
zagadnal mnie jakis czlowiek o powiedzial, ze ta karczme odmiencow bedzie
trzeba spalic, ze to nic innego niz plaga, ktora zniszczy niechybnie to
miasto.

R: Do redakcji naplywaja co jakis czas doniesienia o porwaniach i
tajemniczych smierciach polelfow. Mozna prosic o komentarz?

BzR: Porwania… Nie wiem kto porywa polelfy. Slyszalem o przeroznych
praktykach prowadzonych przez medykow, moze zamiast na ludziach chca je
robic na polelfach?

R: Czy wladze interesuja sie tymi incydentami? Redakcja probowala dotrzec
do Rzecznika krola Foltesta w sprawach spolecznych. Niestety nie
otrzymalismy zadnej odpowiedzi.

BzR: Jesli chodzi o tajemnicze smierci… No coz. Ciezko jest mi slyszec o
takich aktach przemocy. Nie chcialbym jednak wskazywac winnych. Moge
jedynie prosic wszystkie polelfy o ostroznosc. Nie chcialbym sie wdawac w
polityke, jednak krol Foltest nie do konca jest nam przychylny. Mysle, ze
to glownie za sprawa doradcow na jego dworze. Wiedza jednak, ze
wyrobilismy dobie dosyc silna pozycje w granicach Czterech Krolestw i
ciezko byloby pozbyc sie nas.

R: Czy wobec tego rowniez i w strazy miast temerskich widac nieprzychylne
polelfom emocje?

BzR: Sa czasem dostrzegalne niestety. Wiadomo straz jedynie wykonuje
rozkazy.

R: Czyli nie potwierdzasz anonimowych listow, ze i straz czasem wykracza
poza swoje obowiazki?

BzR: Zostawie to bez komentarza.

R: Ze statystyk wynika, ze w ciagu ostatniego polrocza liczba polelfow,
ktorzy trafili do mariborskiego wiezienia zwiekszyla sie do 60 procent
wszystkich zatrzyman. Czym to moze byc zatem spowodowane?

BzR: Coz latwo jest obwiniac za wszystko mniejszosci. Jednak trzeba
rowniez spojrzec na to z tej strony, ze od kiedy Bialy Kiel wyrobil sobie
marke w granicach Czterech Krolestw, coraz wiecej przyjezdnych odwiedza
Maribor, a jednoczesnie na ulicach jest dla gosci bezpieczniej.

R: Gwarantujecie zatem bezpieczny pobyt w Mariborze wszystkim turystom-
czytelnikom?

BzR: Staramy sie. Wiadomo nie chcemy prowokowac konfliktow, nie chcemy
zwad wkolo nas, gdyz chcielibysmy trzymac sie zdala od polityki, jednak
chcemy, zeby Bialy Kiel byl oaza spokoju. Dlatego kazdy kto zawita do nas
na porcje nalesnikow, czy szklaneczke wina, moze czuc sie bezpieczny.

R: Totez na koniec zadam Ci ulubione pytanie wszystkich czytelnikow.
Jakies to jadlo i napitek preferujesz najbardziej?

BzR: Jesli chodzi o jadlo, to wiadomo, ze dbajac o forme nie moge jesc
tego co popadnie. Jednak pieczen mahakamska, chociaz tlusta, to cos, czego
nie odmowie. Co do napitku. Polecam wino polelfie, dostepne w Bialym Kle
za niewielka przed oplata stu miedziakow za litr.

R: Redakcja i wszyscy czytelnicy bardzo dziekuja Ci za rozmowe!

>
Zatytulowano: O kulturze ubierania

~*~ O kulturze ubierania ~*~

Moj poranek wyglada zawsze tak samo. Pierwsza mysla po przebudzeniu jest
stroj na ten dzien – tak, jestem prozna i poswiecam tej kwestii sporo
czasu. Zastanawiam sie nad tym co tez bede dzisiaj robic, co powinnam z
tej racji ubrac i w jakim kolorze bede sie czula najlepiej. A czasy mamy
takie, iz przy odpowiednim nakladzie finansowym o dobrze zaopatrzona
szafe nietrudno, tedy i wybor mamy wiekszy.

Zwracam uwage nie tylko na wlasna, ale i cudza garderobe, tedy czasami
wyjsc z podziwu nie potrafie. Czy tym wszystkim kobietom wygodnie zabija
sie oddzialy wrogich potworow w eleganckich sukniach po kostki, plataja-
cych sie miedzy lydkami? Czy blask niezliczonych jubilerskich swiecidelek,
spod ktorych nieraz ciezko dojrzec wlascicielke, jest po prostu atutem w
walce i oslepia przeciwnikow? Czy widok krwi na koronkowej bluzce jest
dla nich az tak pociagajacy?

Ja rozumiem. Te wszystkie suknie w sklepach stanowia dla kobiecego oka
tak wspanialy widok, ze czasem chec przymierzenia i kupna przewyzsza
nasze umiejetnosci stawiania oporu. Ale prosze pamietac, iz wszystko ma
swoj czas i miejsce. Wieczorowe suknie, zgodnie z nazwa, nadaja sie na
wieczorne przyjecia wymagajace elegancji i kobiecosci. Zaufajcie mi –
wichty nie beda zwracaly uwagi na stroj podczas rozrywania go pazurami.
Podejrzewam, ze jedynym przeciwnikiem zdolnym do docenienia szlachetnego
materialu czy mistrzowskiego wzornictwa moze byc Foltestowa latorosl –
gdzies w glebi jej odmienionej duszy musiala zachowac sie iskierka kro-
lewskiego wychowania, ktora sprawia, iz strzyga do posilku zlozonego z
ludzkich watrobek zasiada z kompletem sztuccow. Ona z pewnoscia dostrze-
ze piekno damskiego stroju i na wlascicielke owego rzuci sie w pierwszej
kolejnosci. Cel osiagniety!

Ja rozumiem, ze chcemy pieknie wygladac i czuc sie kobieco, chcemy uwo-
dzic. Nie musi sie to jednak rownac niewygodzie i wrzynajacym sie w dlo-
nie pierscionkom, gdy podczas walki dzierzyc nam przychodzi bron czy
tarcze. Szyfonowe szale, targane przez wiatr i zaslaniajace oczy rowniez
bardziej moga podczas wyprawy zaszkodzic, niz dodac uroku. Niewiasta ob-
wieszona bizuteria, w delikatnych trzewikach i zwiewnej sukni, ubrana w
perfumy przedzierajaca sie przez bagno jakze piekne zostawi po sobie
truchlo! Obcisle spodnie, skorzany gorset badz koszula z ciepla (zdobiona
haftami) kamizelka, delikatna bizuteria (nie rozumiem – czy to obwiesza-
nie sie metalami szlachetnymi we wszystkich dostepnych miejscach to rodzaj
zabezpieczenia swojej cnoty w razie napadu rabunkowego? A moze wrecz prze-
ciwnie, to blyszczace w sloncu zaproszenie dla lobuzow..?), wygodne i pa-
sujace do reszty buty – stroj to praktyczny, ktory zapewnia zarowno kom-
fort i pociagajacy widok w lustrze. Co prawda zwloki nasze nie beda juz
tak zwiewnie i pociagajaco wygladaly (o ile w ogole moga), ale szansa na
zostanie owymi rownoczesnie radykalnie zmaleje. Warte przemyslenia.

Absolutnie nie twierdze, iz nie mozna na co dzien ubierac sie w stroje
typowo damskie. Ilez pieknych sukienek mozna w swiecie kupic, wie kazda
z nas. Mozna posrod z nich znalezc takie, ktore dodajac nam dziewczecego
uroku nie sprawia jednoczesnie wiekszych trudnosci w konnej jezdzie,
podrozowaniu czy po prostu chodzeniu bez potykania sie o przydlugi tren.
Mozna znalezc takie, ktore idealnie nadaja sie na codzienny stroj do
czynnosci wszelakich, a podkreslajace warte uwagi ksztalty. Wystarczy
nieco dobrej woli i rozsadku.

Byc moze bedzie to dla niektorych zaskoczeniem, ale pory roku rowniez
graja pewna role w doborze ubioru. Ja tymczasem niezmiennie widuje let-
nie sukienki zima i iscie krolewskie, gronostajowe plaszcze latem. Ale
pomijajac juz ten fenomen (byc moze niektorzy maja problemy z odczuwaniem
ciepla?), jest jeszcze szereg popelnianych bledow, ktore rzucaja sie w
(moje) oczy. Stroj powinien tworzyc calosc, poszczegolne jego elementy
powinny wspolgrac stylowo i kolorystycznie. Stroj powinien byc obecny –
to tylko mala uwaga na marginesie do tych (kobiet i mezczyzn, bez roznicy),
ktorzy wstaja rano i wychodza z sypialni w samej jeno bieliznie – dalejze,
szokowac swiat! Wiekszosc ubran przeznaczona jest dla wybranej plci – jakze
bylabym rada, gdyby panowie zwracali na to uwage, dla wlasnego dobra.

Moze na to wyglada, ale mimo wszystko nie chce nikogo pouczac. Smiac mozna
sie z innych po cichu, wiedziec o tym nawet nie musza. Jednak przy obecnym
bogactwie w zakresie krawiectwa i latwym dostepie do wszelakich towarow
warto pokusic sie o nieco rozsadku w dobieraniu swoich strojow – dla wlas-
nego bezpieczenstwa, wygody i dobrego samopoczucia na co dzien.
I milych wrazen otoczenia!

SzN.
>
Zatytulowano: Pochwala ras – ludzie

.: P O C H W A L A R A S :.
.: czesc IV – LUDZIE :.

Ostatnim razem skupilam sie na elfach, jako jednym z dwoch czynnikow
tworzacych polelfy. Przyszla wiec i pora na Ludzi, drugi pierwiastek
mej rasy, lecz co wazniejsze – wazna czesc dzisiejszego swiata.

Zawsze odnosilam wrazenie, iz Ludzie sa rasa niedoceniana. Bo gdyby
tak przyjrzec im sie z bliska, ujrzymy ogromna roznorodnosc, o ktora
trudno posrod innostworow. I te innosc, mnogosc charakterow i postaw
z latwoscia mozna w nich polubic. Mam przyjemnosc znac bardzo wielu
przedstawicieli tej rasy, ktorzy tylko potwierdzaja te teze – posrod
nich sa sumienni i leniwi, honorowi i tchorzliwi, prawdomowni i nie
do konca, praworzadni i zboje.. moznaby tak wymieniac i wymieniac.

Gwoli szczerosci – nie bylam przekonana, co tez o ludziach napisac.
Popytalam wiec przyjaciol i jedna wspolna cecha zdala sie w komenta-
rzach objawiac, totez i na niej zdecydowalam sie oprzec tym razem.

Rozmnazanie. Uslyszalam, ze ludzie (a zapewne miano tu na mysli
glownie mezczyzn) tylko o nim mysla. I uciekaja sie do przeroznych
sposobow, aby osiagnac swoj cel – ich spryt i pomyslowosc nie znaja
w tej materii granic. Na dodatek – pozwole sobie powtorzyc za kole-
ga Rispatem w wiekopomnym wykladzie podczas minionych Dni Gnomiej
Nauki – ludzkie samice sa DZIWNE i cokolwiek zrobisz, znajda sie
takie, ktore cie za to pokochaja. Innymi slowy – pomyslowosc ich
samcom sie oplaca, gdyz dzieki niej zdobeda poklask i uwielbienie.
Inna to rzecz, gdy zadanie staje sie nieco bardziej skomplikowane i
Czlowiekowi zalezy na wzgledach tej jedynej. Pragne tu rowniez zaz-
naczyc, ze nie zawsze musi to byc Kobieta – wielkie uklony w strone
Mezczyzn za umiejetnosc zdobycia wzgledow samic niemal kazdej rasy.
Wykazuja sie oni wspanialym zmyslem obserwacji i wszelkie spostrze-
zenia umiejetnie wykorzystuja w walce z oporem wybranej damy. Chocby
nie wiem jak niechetna niewiasta byla – gdy mezczyzna jej zapragnie,
ulegnie ona pod wplywem jego zalotow. Nie kazdy potrafi tego dokonac.

A ludzkie samice? Co tu duzo mowic – polelfki po kims musialy wszak
odziedziczyc swoje ksztalty i wielkie podziekowania w tym wzgledzie
naleza sie Kobietom. Lecz nie nalezy przypadkiem wazyc sobie lekce
innych ludzkich zalet – znane mi Kobiety sa tez na tyle inteligentne,
by wykorzystywac swoj rozum w sytuacjach po temu stosownych i ukryc
go, gdy moglby stanowic przeszkode dla otoczenia. Wierzcie mi – wsrod
ludzkich samcow to umiejetnosc wielce zalecana.

Moznaby rozpisac sie o wielu przywarach Ludzkiej rasy, ale kazdy z
szanownych Czytelnikow moze sam je sobie dopowiedziec. Dosc rzec, iz
zawsze razniej miec u swego boku czlowieka, z ktorym mozna sie i na-
pic, i posmiac, stanac do walki z poczuciem bezpieczenstwa, porozma-
wiac czy po prostu pobyc i wspolnie oceniac urode dziewek naokolo.

I choc moze ciezko to nam, innostworom przyznac, to wlasnie ludzie
opanowali nasz swiat i wiele jeszcze wiekow uplynie, nim sytuacja ta
bedzie mogla sie zmienic. Poki co pozostaje nam doceniac ich zalety,
ulegac zalotom przystojnych mezczyzn i zabiegac o wzgledy ponentych
kobiet, a przede wszystkim – uczyc sie od nich, tego co najlepsze.

SzN
>
Zatytulowano: Wywiad z Wojtem Blaviken

Poniewaz Blaviken, miejscowosc do niedawno mala, o niskiej pozycji
gospodarczej i politycznej urosla w sile ze wzgledu przeniesienia kilku
glownych polaczen morskich Redakcja postanowila przeprowadzic wywiad z
Wojtem miasta, Caldemeynem.

Redakcja: Blaviken stalo sie ostatnio szalenie modne, szczegolnie jako
osrodek agroturystyczny. Co oferujecie przejezdnym?

Wojt Caldemeyn: Zesmy sie dogadali z kapitanami, co nie? Ze to u nas
lepiej niz w jakims Daevon, mniej smierdzi, a i dziewki bardziej ochocze.
To i zaczeli do nas kursowac, a razem z nimi cala gawiedz z Novigradu. A
bo i jest czego pouzywac, jest… Znaczy, na co popatrzec… No,
pozwiedzac. Jak kto woli, plaza za skalkami albo jakies moczary, tam
czesto chadzaja. Ale u nas to w ogole jakos tak spokojniej i mniej
balaganu niz w wielkich miasta, lubia se z wedka nad morzem posiedziec
albo co ladnego kupic. Nawet ze Starego Swiata do nas zawijaja po
okolicach pochodzic, powietrzem niespaczonym odetchnac, ale z nimi to
tylko utrapienie jest, zachowac sie za nich nie potrafia.

R: Jakie sa szanse na rozwoj zawodowy w Waszym miescie? Na czym najlepiej
zarobic?

W.C.: My tu uprawiamy polityke patry… party… No ten, rownosci, no
nie? Chce chlop miec karczme i gorzale polewac, to ladne kelnereczki musi
zatrudnic. Mysli, ze bedzie sprowadzal cos na targ, to jak baby nie
zatrudni, coby stala od switu do nocy, to nie ma mowy! Tak jest, wlasnie
tak. Sprawiedliwosc! Tylko jakies zajecie im na noc musimy znalezc, coby
baby nie zdobyly przewagi zbytniej, bo to i zle jak w te strone bedzie,
oj zle.

R: Czy z Blaviken sa zwiazane jakies niesamowite historie, a moze nawet
skandale?

W.C.: Pewnie se myslicie, ze wam bede o wiezy prawil, ale to moze innym
razem. Stoi i nikomu nie wadzi, to ja lepiej w spokoju zostawic. Ale to
wam powiem, ze zyla kiedys tu u nas baba, znaczy nie u nas, tylko na
bagnach. Ona stara i parchata byla, ale sztuczki magiczne jakie umiala
czy co, ze jak miesiac jasno swiecil, to ona cyku-myku i nie ma baby, a
mloda dziewka, co to nie wiesz czy nogi dluzsze od czarnych lokow… I se
balamucila jakiegos chlopa co go upatrzyla, a ze dobra w tym byla, to i
nie wadzila nikomu. Ale jak to one, kazda baba kiedys sie zadurzy i
odstapic nei chce, nawet wiedzma harda. To tez tak sie stalo, tyle ze jak
do miasta wejsc, jak kto ja zobaczyl to batami gonil? Wymyslilo se
babsko, ze w kociej postaci przemknie nad murem i podgladac swego
kochanka bedzie… Tyle ze on se inna juz byl znalazl za ten czas, nie?
Jak sie wiedzma nie zezlila, jak ponoc we wrzask uderzyla! A ze kocur z
niej byl pewnikiem bardziej chyzy niz kobita, to rzucila sie chlopowi na
gardlo, rozerwala bidakowi szyje, ale konkurentke to tylko tak
poharatala, ze na jedno oko przestala widziec i na miasto do konca zycia
nie wyszla. Nu, prawda to czy bajdurzenie, prawda jest, ze szweda nam sie
tutaj taki kocur jeden, a charakterny to on jest…!

R: No a kilka slow o Panu, jak to jest byc wojtem? Czy trudno nim zostac?
Jakie sa zarobki?

W.C.: Panie, co tam zarobki! Chate mam, zonka mnie nie chce zostawic, na
gorzalke czy rumik czasem starczy, to i nie narzekam, nie? A zem obrotny
i zaradny, to nikt na mnie nie dybie noca i bezpieczny wracac moge z
karczmy. Nu, gorzej w chalupie wtedy sie pokazac, ale cos za cos! Ja wam
powiem, ze tu sie trzeba umiec dogadac ze wszystkimi – kupcom miejsca
uzyczyc, w gospodzie piwa duzo pic, do bab sie usmiechac i kiwac glowa
jak gadaja, a i o swiatyniach nie zapomniec!

R: Najzabawniejsze wspomnienie z okresu wojtowania?

W.C.: A byly tu raz paniczykow dwie, takich ze co to nie oni, miastowi,
imaginujesz sobie? Spali se w najlepszych pokojach, nosem krecili na
jadlo, ale wsuwali ze az milo patrzec. Do dziewek oczka puszczali, ale
tez ze tacy niedostepni niby. No, ale raz sie pozarli widac o co,
naburmuszeni na sie chodzili, ale przyszla razem na targ, bo to festyn
byl akurat, i dalejze usmiechac sie zalotnie, oczka na prawo i lewo
puszczac. Jeden se upatrzyl taka co to za nia wszyscy sie ogladaja, ona
tez do niego cielece oczeta zaczela robic… A ten drugi jak sie nie
zakradnie don od tylu, jak mu rybisko jakies tak wrednie do kolenierza
nie przypnie, ze za nic zdjac sie nie da! A powiem wam, ze mewy to u nas
pazerne sa jak diabli, a jeszcze se jakos te rybke tak upatrzyly, ze
chmura spadly na chloptasia, podziobaly ga, podrapaly, fryzure zepsuly, a
do tego obesraly jeszcze i sie nazarly. Tyle dodam, ze juz go nigdy u nas
nie widzielismy!

R: I na zakonczenie nasze standardowe pytanie – ulubione jadlo i napitek?

W.C.: Ach, ten wasz destylacik… Raz czy dwa go kosztowalem, ale w
pamieci sie wypala, oj wypala. A z jadla to mi wsio jedno, byle je moja
Libusze zrobila, bo u niej to i chleb ze smalcem dobrze smakuje.

>
Nie ma takiej strony.
>
Zwracasz archiwalny numer na swoje miejsce.
>
Bierzesz z jednej polek archiwalny numer 31 'Periodicusa'.
>
Rzucasz okiem na pierwsza strone pisma…
o—————————————————————————–o
| Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule |
| |
| |
| /)_(\ |
| ______( 0 0 )______ |
| /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\ |
| )’_'( |
| ____.””_””.____ |
| P E R I O D I C U S |
| |
. .
. .

Drodzy Czytelnicy!

Przypadl mi w udziale zaszczyt opiekowania sie Redakcja magazynu
najlepszego w calym swiecie, za co serdecznie dziekuje Mistrzowi
Ulikowi. Wraz z calym zespolem bedziemy starali sie regularnie i
na czas dostarczac Wam smakowita porcje najnowszych ciekawostek!

Oto wlasnie skladamy na Wasze rece swiezutki numer Periodicusa.
Smialo, zblizcie nosy do pisma, poczujcie won wyschnietego przed
krotka chwila tuszu! A coz przygotowalismy w najnowszym wydaniu?
Nowinki i ciekawostki z calego swiata, obszerny zapis rozmowy z
Komendantem Rafaelem, wywiad z ostatniej chwili z nowo mianowana
Mistrzynia Ayenne oraz porady dla obiezyswiatow, dorobkiewiczow
i majsterkowiczow. A na deser debiut kolumny rozrywkowej, czyli
edukacyjny pomysl Periodicusa na zdecydowanie za dluga podroz..

W imieniu calej Redakcji zycze Wam milej lektury!

Seren z Novigradu,
Redaktor Naczelna Periodicusa

W tym numerze:
* Nowinki i ciekawostki…………………………..strona 1
* Wywiad z Komendantem Rafaelem (1)………………..strona 2
* Wywiad z Komendantem Rafaelem (2)………………..strona 3
* Reklama Armii Lyrijskiej………………………..strona 4
* Zmiany – Wywiad z Mistrzynia Ayenne………………strona 5
* Kilka slow o majsterkowaniu……………………..strona 6
* Z poradnika obiezyswiata………………………..strona 7
* Zyc za cos trzeba – Ryby………………………..strona 8
* Konkurs Piesni – Nie zwlekaj!……………………strona 9
* Rozrywkowy test wiedzy………………………….strona 10
. .
. .
| |
| |
o—————————————————————————–o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
>
Zatytulowano: Nowinki i ciekawostki

+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| N O W I N K I I C I E K A W O S T K I |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| W GORACH ZLOTO LEZY NA ZIEMI |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Wystarczy miec sily, by je udzwignac. |
| Nagly rozkwit branzy kamieniarskiej – warsztaty znow skupuja |
| glazy, na ktore mozna natknac sie podrozujac po gorach. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| USLUGI OCHRONIARSKIE |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Na traktach Ishtar mozna spotkach niejakiego Traima wraz z |
| jego kompania. Wynajmuja sie jako ochroniarze dla kupcow i |
| szlachicow. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| UWAGA! PIRACI! |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Raporty dochodzace z roznych stron Ishtar donosza o pirackiej |
| knarze, ktorej to zaloga pladruje nadmorskie wioski, zabijajac |
| wszystkich mieszkancow, ktorzy w pore nie uciekna. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| UWAGA! ELFY! |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Nie tylko Ishtar ma problemy z korsarzami. Bretonskie wojska wciaz|
| nie sa w stanie poradzic sobie z druchii atakujacymi ich kraj. |
| Jakby tego bylo malo, posrod elfow coraz czesciej mozna zauwazyc |
| wojownikow zakutych w misterne zbroje plytowe. Obecnosc niewidzia-|
| nych tam do tej pory wojownikow swiadczyc moze tylko o tym, ze |
| mroczne elfy umocnily swoje pozycje na ziemiach zachodnich sasia- |
| dow Imperium. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| OSTATNIA CHWILA BY ZABLYSNAC |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Redakcja Periodicusa przypomina o Konkursie Piesni organizowanym |
| przez Wydzial Truwerstwa i Poezji przy wsparciu Cechu Kupcow |
| Novigradu. Zgloszenia przyjmowane sa juz tylko do 28. Lutnika |
| gnomiego kalendarza. Szczegolowych informacji prosze szukac |
| na miejskich tablicach informacyjnych lub u organizatorow: |
| Hasandary, Luany i Boldegara. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| NOWA MISTRZYNI CECHU |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Po dluzszej nieobecnosci poprzedniego Mistrza wladze w Cechu |
| Kupcow Novigradzkich przejela Ayenne, a do grona Radnych dolaczyl |
| Velhard. Periodicus gratuluje i zyczy samych sukcesow! |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| Ulik Indagatrix |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+

>
>
Zatytulowano: Wywiad z Komendantem Rafaelem (1)

o—————————————————————————–o
| |
| Umowiony termin spotkania z Komendantem Rafaelem zniweczyla burza, ktora |
| przez ponad godzine szalala nad swiatem. Niezrazona ta przeciwnoscia wyru- |
| szylam do garnizonu, gdy tylko rozstapily sie chmury. Na miejscu zostalam |
| przywitana przez Adiutant Iluandile – po zolniersku, acz uprzejmie – i zaa- |
| nonsowana. Komendant przywital mnie i osobiscie oprowadzil po garnizonie, |
| tedy pamietajcie drodzy Czytelnicy: bycie Redaktorem w Periodicusie jest |
| zrodlem wielu ciekawych doswiadczen! |
| |
| ~*~ |
| |
| Rafael Krchan z Twierdzy pod Gora Carbon, |
| Komendant VII Brygady Armii Lyrijskiej |
| |
| Komendant Rafael Krchan urodzil sie w Mahakamie, w rodzinie gorniczej. |
| W mlodym wieku stracil rodzicow, mimo to jednak mlodosc przebiegala |
| mu spokojnie. Pozniej przyszedl zwyczajowy mlodzienczy, krasnoludzki |
| bunt – podroze po swiecie, szukanie swojego miejsca… jednak po la- |
| tach powrocil do Mahakamu, gdzie bylo jego miejsce. Mimo korzeni gor- |
| niczych, bardziej interesowala go wojaczka, dolaczylem wiec do zacne- |
| go Klanu Dum-Rhun. Lata uplywaly, Rafael stawal sie coraz bardziej |
| powazany w Klanie, zasiadal w Starszyznie, az dostapil zaszczytu bycia |
| Glowa Klanu. Duza odpowiedzialnosc, duzo obowiazkow, ale z perspektywy |
| czasu okazuje sie, iz bylo to dobre przygotowanie do Kompanii. |
| Mahakam musial sobie jednak poradzic bez Rafaela, gdyz po namowach |
| postanowil podpisac kontrakt ze Straza Kupiecka i przeniesc sie do |
| Novigradu. Wiele lat pozniej, po przenosinach do Lyrii, byciu Kapralem, |
| Sierzantem i Kapitanem zostal mianowany przez ustepujacego Komendanta |
| Domona na stanowisko Komendanta Kompanii 'Skorpion'. |
| Od tego czasu – jakies dwa gnomie lata temu – Komendant Rafael z duma |
| nosi swoj mithrylowy ryngraf i stara sie, by Kompania byla w jak naj- |
| lepszej formie. Jak sam mowi o swojej pracy: |
| |
| „Czasem wychodzi, czasem nie do konca, |
| ale czerpie z tego duzo satysfakcji.” |
| |
| ~*~ |
| |
| Seren: Dzien dobry Komendancie! |
| Rafael: Witam Pania Redaktor. |
| |
| S: Siedzimy w przestronnym gabinecie, w lyrijskim garnizonie Brygady. |
| A przecie wszystko zaczelo sie dawno temu, jeszcze w Novigradzie. |
| Czy moglby Komendant przyblizyc nieco droge Kompanii 'Skorpion' od |
| Strazy Kupieckiej po VII Brygade Armii Lyrijskiej? |
| |
| R: Kompania Skorpion zostala utworzona wieki cale temu jako odpowiedz na |
| napady zbrojne na Kupcow Novigradzkich. Pierwszy Garnizon stal w Novi- |
| gradzie, Komendantem – jesli sie nie myle – pierwszym byl Karid. |
| Najemnicy zajmowali sie ochrona karawan, nadzorowaniem wiekszych tran- |
| sakcji i eskortowaniem Kupcow w niebezpieczne tereny. Jednak po latach |
| niebezpieczenstwo zmalalo i Skorpiony postanowily rozejrzec sie za no- |
| wym miejscem na siedzibe. Poslalismy oferty do kilku wladcow krain. |
| Z ofert ktore nadeszly, po dlugich negocjacjach, postanowilismy prze- |
| niesc sie do Lyrii. Krolowa milosciwie nam panujaca Meve przyjela nas |
| w Lyrii. Dala kawal pola i wolna reke. |
| |
| S: A zatem obecnie Kompania 'Skorpion' jest jednostka w Armii Lyrijskiej |
| i bezposrednio odpowiada przed Krolowa Meve? |
| |
| R: Dokladnie. Chronimy Lyrie przed wrogimi zakusami, Nilfgaard w koncu |
| niedaleko. Ale na szczescie nasza obecnosc powstrzymuje najazdy. Wiec |
| Lyria jest bezpieczna. |
| Pierw w kilku namiotach z pilami i mlotami. Karczowanie i stawianie, |
| karczowanie i stawianie… I tak miesiace dlugie. W pocie czola sta- |
| wialismy palisade, baraki, kuznie i jadalnie. Garnizon rekami naszymi |
| postawiony. Oczywiscie przy pomocy Krolowej. |
| Raz garnizon byl jeszcze przenoszony, pierwej bylismy na polanie na |
| samym koncu traktu. |
| |
| S: Z jakiego powodu zostal przeniesiony juz na terenie Lyrii do miejsca, |
| w ktorym jestesmy teraz? |
| |
| R: Dlugi trakt i miejsce na uboczu opoznialy nasza reakcje. A byly to |
| czasy, gdzie spokoj nie byl powszechna sprawa w Lyrii. Na nasza prosbe |
| Garnizon przeniesiony ostal do centrum Lyrii. Tu juz bylo latwiej. |
| Chociaz rozbieranie wszystkiego tez nie bylo drobnostka. |
| I dzis juz jako VII Brygada jestesmy. |
| |
| S: Jednak rak do pracy na pewno nie brakowalo! |
| |
| R [z usmiechem]: Nasze sily sa na tyle duze ze poszlo gladko. |
| |
| S: Wspomnial Komendant o niegdys niespokojnych dla Lyrii czasach. Jak ta |
| sytuacja ksztaltuje sie teraz? Czy Kompania jest w trakcie otwartego |
| konfliktu z innymi Stowarzyszeniami? |
| |
| R: Jak to zwykle bywa raz na wozie raz pod wozem. Jeszcze niedawno mielis- |
| my sporo wojen i dzialan zbrojnych. Jednak dzieki zrecznej dyplomacji |
| W tej chwili mamy jeden konflikt zbrojny. |
| |
| S: Zrecznej dyplomacji w wykonaniu Komendanta.. |
| |
| R: Nie tylko, nie przypisuje sobie zaslug, razem walczymy i razem rozma- |
| wiamy z wrogami. Jestesmy teraz w konflikcie zbrojnym z Komandem. |
| I tak chyba zostanie, bo nasze swiatopoglady zbyt sie roznia. |
| |
| S: Teraz juz rozumiem skad pieczona wiewiorka w kantynie dla gosci! |
| |
| R: Panienka to powiedziala. [wypowiedz wienczy glosny rechot Komendanta] |
| Poza tym uwazam, ze zolnierz bez wroga obrasta w tluszcz i staje sie |
| zbyt… nieuwazny. A my musimy byc zawsze czujni. |
| |
| S: W nowym numerze Periodicusa obok wywiadu znajdzie sie plakat zacheca- |
| jacy do wstapienia w szeregi Brygady. Czy moglby zatem Komendant przy- |
| blizyc naszym Czytelnikom proces rekrutacji? |
| |
| R: Kompania prowadzi nabor aktualnie. Poszukujemy ludzi i nieludzi, kto- |
| rzy chcieliby w Lyrii znalezc dom. Kazdy winien napisac list do mnie, |
| z krotka historia swej osoby. Jesli kandydat wyda sie rokujacy, otrzy- |
| muje status Poborowego. Informuje o tym Hallera i zaczyna sie proces |
| sprawdzania, poznawania i uczenia. |
| |
| S: Ocena rokowan odbywa sie na podstawie owego listu, czy dodatkowo prze- |
| prowadzana jest rozmowa? |
| |
| R: Roznie, do kazdego staramy sie podchodzic indywidualnie. Bo wiadomo – |
| Poborowy Poborowemu nie rowny. Niektorzy zaprawieni w bojach musza |
| jedynie nauczyc sie musztry, praw Kompanii. Wykazac sie i pokazac, ze |
| chca z nami dzielic barak. A mlodzi wojownicy potrzebuja wiecej uwagi. |
| Uczymy walki, musztry i wszystkiego co wazne w zyciu Najemnika. |
| Ale bycie poborowym to nie tylko ciezka praca. Staram sie zawsze, coby |
| kandydat poznal Najemnikow. No i zyjemy tu jak jedna Rodzina. |
| [z usmiechem] Usystematyzowana rodzina oczywiscie. |
| |
| S: Jakie cechy charakteru sa pozadane u takiego Poborowego? |
| |
| R: Otwarty umysl. Chec do pracy. I tyla. Nie jestesmy wojownikami bozymi. |
| Kazdy Najemnik jest inny. Ale jesli jest w stanie sie podporzadkowac |
| swojemu przelozonemu, to bedzie mu dobrze. |
| |
| S: Czego Poborowy moze sie spodziewac po Kompanii? |
| |
| R: Zapewniamy rowne traktowanie. Jesli kce sie Rekrut szkolic, to w wybor |
| zawodu bardzo jakos nie ingeruje. Wikt i opierunek, monety na szkole- |
| nia i wszystko, co do sluzby potrzebne. Nawet zold jest wyplacany. |
| [rubaszny rechot Komendanta daje do myslenia nad wysokoscia owego] |
| |
| S: Wlasnie. Czy Krolowa Meve hojnie wspiera VII Brygade? |
| |
| R: Jak mowilem, wybralismy to miejsce sposrod kilku. Czarowac Panienki |
| nie bede, jestesmy Najemnikami. Zawsze moze byc lepiej, ale kontrakt |
| mamy dobry. Na brak zlota nie narzekamy, a za miejsce na Garnizon |
| Krolowa duzo nie wymaga. Cos za cos. |
| |
o————————————-> Ciag dalszy na nastepnej stronie —->o
>
Zatytulowano: Wywiad z Komendantem Rafaelem (2)

o—> Ciag dalszy wywiadu z Komendantem Rafaelem —————————–o
| |
| S: To wiemy juz jakie sa wymagania na poczatek i jakie sa zalety bycia |
| w Kompanii. A jakie codziennie obowiazki ma do wypelnienia szeregowy |
| czlonek Kompanii? |
| |
| R: To dzielimy na dwa stopnie. Pierw Poborowy dostaje ryngraf, najpierw |
| cynowy oczywiscie. [Komendant wskazuje na lsniacy, mithrylowy ryngraf |
| dumnie zdobiacy jego piers] |
| |
| S: Dostajac cynowy ryngraf zostaje Rekrutem, tak? |
| |
| R: Dokladnie. Poborowy to taki kandydat – jak jest w Kompanii to jest na |
| poczatek Rekrutem. Ma dostep do calego Garnizonu, skrzyni, kowala i |
| tak dalej. Ma obowiazki zwiazane glownie z Garnizonem – podlogi musza |
| lsnic, wiory w drewutni latac pod sufit. Stara sie byc w Garnizonie. |
| Jest oczywiscie zabierany na cwiczenia, wyprawy i inne dzialania nie |
| tylko wojenne, przez Najemnikow i Oficerow. Najczesciej Rekrut tez za- |
| czyna szkolenie w zawodzie wybranym, coby wartosc bojowa rosla z cza- |
| sem. Oczywiscie rozkazy Oficerow musi wykonywac i swoim zachowaniem |
| starac sie zwrocic uwage Kapitana jednego z Regimentow. |
| Jak Kapitan badz ja uznamy, ze Rekrut sie stara i beda z niego najem- |
| niki, to na Apelu – ktory odbywa sie mniej wiecej co dwa gnomie tygod- |
| nie – jest mianowany na Najemnika. Po zlozeniu przysiegi Najemnik jest |
| pelnoprawnym Czlonkiem Kompanii. I jak dalej potoczy sie jego kariera |
| zalezy ino od niego. Jak ktos czuje sie dobrze w bibliotece moze zos- |
| tac Kronikarzem. Kazdy Regiment moze mianowac Zwiadowcow. To dla tych |
| co lubia sie przemykac i dzialac bardziej na wlasna reke. Mozna byc |
| Felczerem co rany zszywa i ziola aplikuje. Albo mozna po prostu awan- |
| sowac w Kompanii. Przez Kaprala, Sierzanta po Kapitana, a moze nawet |
| Komendanta. [szeroki usmiech wykwita na twarzy Komendanta] |
| |
| S: Jak rozumiem, o tych przydzialach decyduje Komendant i on nadaje sta- |
| nowiska w oparciu o zalecenia na przyklad Oficerow? |
| |
| R: Ja przydzielam awanse i funkcje, ale to Najemnik decyduje jak i czy |
| chce awansowac. Oczywiscie nie zdarzylo sie, zeby po mojej sugestii |
| ktos odmowil awansu, bo to duze wyroznienie. Ale nie wrzuce wojownika |
| do biblioteki. |
| |
| S: Pozostaje zatem jedno stanowisko, najwazniejsze. |
| W jaki sposob wylaniany jest Komendant? |
| |
| R: Najczesciej gdy stary Komendant decyduje sie na emeryture. Awansuje |
| najbardziej godnego uwagi Kapitana. Jednak jesli Komendant nie spelnia |
| swoich funkcji – a jest tego troche, prosze mi uwierzyc – Najemnicy |
| moga sie nawet zbuntowac i Komendanta poslac z powrotem do kwater |
| Najemnikow. Nie zdarzylo sie to jeszcze, ale jest taka mozliwosc. |
| Wie Panienka. To nie jest demokracja. Tu rozkazy trzeba wykonywac |
| szybko i dokladnie. |
| |
| S: Od jak dawna piastuje Komendant obecne stanowisko? |
| |
| R: Czasem mysle ze za dlugo. [Rafael rechocze glosno.] |
| Ale bedzie jakies dwa gnomie roki, moze troche dluzej. I chyba nie |
| najgorzej wykonuje swoja funkcje. Bo buntu jeszcze nie bylo. |
| [Po krotkiej walce o powage Rafael wybucha gromkim smiechem.] |
| |
| S: Jeszcze! |
| |
| R [groznie]: No no. [rubaszny rechot] |
| |
| S: Jakie sa obowiazki Komendanta? Czy to ciezka praca? |
| |
| R: Czy ja wiem. Juz jakos w to wroslem. Podania, konflikty, polityka, |
| sprawdzanie czy wszystko dziala jak powinno. W Kompanii tez sie zda- |
| rzaja konflikty. Czasem trzeba uderzyc piescia w stol, a czasem poga- |
| dac w cztery oczy. Cwiczenia, wyprawy. Najczesciej ja kopie w tylki |
| najemnikow, ktorzy by tylko siedzieli i obgryzali wiewiorki. Monety, |
| kowal – mam od tego Sztab, Kapitanow, Kwatermistrza.. Ale zna Panienka |
| przyslowie o dogladaniu swojego. |
| |
| S: Najlepiej wszystkiego samemu dopilnowac. Choc to meczace! |
| |
| R: Daje rade, choc czasem jest goraco. Darze zaufaniem Oficerow, ale lu- |
| bie wiedziec co sie dzieje. |
| |
| S: To teraz pytanie od Czytelniczki.. Czy Komendant jest zonaty? |
| |
| R: Nie i nigdy nie bylem. |
| |
| S: Zatem poszukiwania w toku? |
| |
| R: Jak to sie mowi, czekam na wielka milosc. |
| |
| S: Tedy Czytelniczki z pewnoscia sprobuja pomoc szczesciu. |
| |
| R [cicho do siebie, myslac, ze nie slychac]: Jakbym malo mial na glowie. |
| |
| S: A skoro juz o tym mowa, ile kobiet sluzy w szeregach Kompanii? |
| |
| R: Roznie. Jak pewnie wiesz Kobiety to dosc specyficzne istoty. |
| |
| S: Tak, mam w tym wzgledzie sporo doswiadczenia z pierwszej reki! |
| |
| R: Ja jestem bardzo wyrozumialy i mam duzo cierpliosci. Ale czasem… |
| Pomordowalbym. Jesli chodzi o Kompanie, to mamy Iluandile nasza elfke. |
| I kilka dziewczyn rzadziej wstaje. |
| |
| S: Zatem twierdzi Komendant, ze kobiety sa gorszymi zolnierzami od |
| mezczyzn ze wzgledu na charakter? |
| |
| R: Nie nie. Nie mowie, ze gorszymi. Innymi. [pojednawczy usmiech] |
| A bez zartowania, to nie ma uprzedzen w Kompanii. Traktuje tak samo |
| dziewczyny co chlopakow. U nas sluza Najemniki. Co maja pod spodniami |
| czy spodnicami nie decyduje o niczym. |
| |
| S: Skoro o rownosci mowa, jak ksztaluje sie zroznicowanie rasowe Kompanii? |
| |
| R: O to roznie. Krasnoludy, ludzie, elfy, ogry. Wszystkie rasy, wyznania, |
| kolory wlosow i wielkosci buta. Nie mamy uprzedzen jesli chodzi o rase |
| takze. |
| |
| S: To jesio tylko kilka standardowych pytan na koniec. |
| S: Ulubione jadlo i napitek Komendanta? |
| |
| R: Pochodze z Mahakamu.. Staram sie miec zawsze buklak Zabojcy trolli. |
| Nic tak dobrze nie drapie w gardlo. A z jedzenia nasza slynna wiewior- |
| ka. Pomyslalabys, ze to male zwierze. Ale w odroznieniu do tych z |
| Kaedwen nasze maja sporo miesa. |
| |
| S: Mysle, ze istotny jest fakt, iz wiewiorka podlana jest piwnym sosem.. |
| |
| R [z rubasznym rechotem]: Oj… Piwny? Niemozliwe! |
| |
| S: Zyciowa maksyma? |
| |
| R: A tu mnie Panienka zaskoczyla. Staram sie nie krecic nigdy i walic |
| wszystko prosto z mostu. Nie lubie kretactwa i kombinowania. Prosty |
| ze mnie krasnolud. |
| |
| S: Slowo na pozegnanie dla Czytelnikow? |
| |
| R: Lyria to moze byc dom dla kazdego, kto ceni dobrych druchow, ma sile |
| i charakter. Ale nie jest to sielanka. |
| |
| S: Tedy w imieniu Czytelnikow i Redakcji dziekuje pieknie za wywiad. |
| |
| R: Dziekuje rowniez Pani Redaktor, milo mi bylo rozmawiac. |
| |
| ~*~ |
| |
o—————————————————————————–o

>
>
Zatytulowano: Reklama Armii Lyrijskiej

###############################################################################
## ##
## ##
## ##
## ##
## # ### ##
## ### #### ##
## ##### ########### ##### ##
## ##### ################### ##### ##
## ##### #### ####### ### ##### # ##
## ### ###### ############## ### ###### #### ##
## ############# ############ ########## ##
## ### ########## ######### ####### # ##
## ############### ######## ####### ###### ##
## ###### ########### ######## ################# ##
## ##### ############## ######### ############### ### ##
## # #### ######## ######### ######### ###### ##
## ###### ######### ########### ####### ##### ##
## ## ##### ##### ########### ########### #### ##
## ###### ####### ########### ############ ###### ##
## ######## ###### ########### ############## ##
## ### ####+——————————-+######### ##
## # ######| VII BRYGADA ARMII LYRIJSKIEJ |#### # ##
## ######## | | ###### ##
## ###### | Maszerujemy przez zycie |############ ##
## ### ####| z pelnymi mieszkami i |##### ##
## #### #| pogarda dla smierci | ### ##
## ##### # #| | ####### ##
## ### ##+——————————-+ ##
## ### ##### #### ########### ################ ##
## # ## ##### ############# ##### ## ##### ##
## ## ##### ############### ##### ## #### ##
## ## ################### ### ### ##
## # ######################## # ##
## ########## ##### ########## ##
## ## ######### ##### ######### ## ##
## #### ######## ####### ####### #### ##
## #### ##### ## ####### ## #### #### ##
## ########## # ############### # ########## ##
## ####### #### ################### #### ####### ##
## ### ################### ## ### ##
## #### #### ############# ### #### ##
## ## ###### ############# ###### ## ##
## #### ## ##### ## #### ###
### ## ########### ## ##
## ### ### #### ### ### ###
### ### ######## ### ##
### ## #### ## ###
## #### ## #### ##
### ##
### ###
### ###
### ###
### ###
### ###
#### ####
### ###
#### ####
###

>
Zatytulowano: Zmiany – Wywiad z Mistrzynia Ayenne

— XXX —

Cos sie konczy, cos sie zaczyna… W Cechu Kupcow Novigradu skonczyla
sie wlasnie era Mistrza Eridana, a zaczela sie era Mistrzyni Ayenne.
Z nowa Mistrzynia o trudach piecia sie na szczyt oraz planach na
przyszlosc rozmawiala Nazira Drwydd’anilwch.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu, ktory odpowie na pytanie co moze
Was spotkac po przekroczeniu bram najwiekszego z kupieckich miast.

— XXX —

Periodicus: Przede wszystkim chcielibysmy serdecznie pogratulowac Ci objecia
tak zaszczytnego, ale i wymagajacego stanowiska. Jak sie czujesz z takim
brzemieniem na swoich barkach?

Ayenne: Jest mi, jak i calemu Cechowi oczywiscie, strasznie smutno, ze nasz
nieoceniony Mistrz Eridan zrezygnowal i w najblizszym czasie opusci nas na
zawsze. Bedziemy musieli poradzic sobie teraz bez jego madrosci i talentow.
Mnie oraz Radnemu Adamsonowi i Radnemu Velhardowi przypadl w udziale
zaszczyt kontynuowania jego dziela i wizji. Wierze, ze uda nam sie
poprowadzic Cech, tak jak zyczylby sobie tego moj poprzednik. Jestesmy
wszyscy pelni energii i checi do pracy ku chwale naszego Stowarzyszenia.
Mysle, ze tylko nieliczni moga wiedziec, jakim trudnym zadaniem jest
koordynowanie wszelkich dzialan w Cechu, jednak po rozmowach z innymi
Kupcami, jestem spokojna. Wszyscy chcemy tego samego, wszystkim nam bardzo
zalezy by wrocily dni swietnosci Cechu i wszyscy mamy mnostwo zapalu.

P: Ile stopni maja schody do szczytu? Czy byly bardzo strome?

A: Kazdy, kto choc chwile zajmowal sie kupiectwem wie, ze to bardzo ciezki
kawalek chleba. Potrzeba wielu lat, by poznac tajniki nie tylko samej
sztuki handlowania, ale by zdobyc wiedze o wielu innych dziedzinach. Nie
mowiac juz o znajomosci swiata, ras, religii… od nas wymaga sie wiedzy o
wszystkim. Trzeba duzo hartu ducha, by temu sprostac.
Mimo, ze pochodze z Rodu, ktory od lat wlasnie tym sie zajmowal i od malego
bylam przyuczana do zawodu kupca, jednak taka edukacja i pochodzenie nie
zmienily faktu, ze swoja kariere musialam zaczynac na samym dole. Potem
nastepuje okres subiektury. Tu ogromna role ma to u kogo sie uczymy, kto
nas wspiera, pomaga, kogo stawia los na naszej drodze. Ale jak sie juz
przejdzie sie przez to najgorsze… to potem jest juz z gorki. (smiech)

P: Powiedzialabys, ze Subiektura jest najgorszym czasem w calej karierze?

A: Tak, przynajmniej w moim przypadku. Ale jest tez co wspominac oczywiscie,
bylo wiele przyjemnych chwil. Jednak nie jest tak, ze im wyzej tym jest
latwiej. Wraz z kazdym awansem, na naszych barkach spoczywa coraz wieksza
odpowiedzialnosc, juz nie za nas samych, ale za caly Cech, jego dobre imie.
Co mozna wybaczyc Subiektowi lub mlodemu Kupcowi, nie powinno zdarzac sie
komus starszemu, bardziej doswiadczonemu. Musimy miec zelazne nerwy w tej
pracy, a jak wszyscy mamy i swoje zycie prywatne, i swoje emocje…

P: Mowi sie, ze najlepszy kupiec to ktos bez serca… zgodzilabys sie z tym?

A: Oczywiscie, ze nie… Dobry kupiec to taki, ktory dba zarowno o interesy
Cechu, jak i swoje. Nalezy dbac zarowno o to by klient byl zadowolony, jak
i o to, bysmy nie musieli doplacac do interesow.

P: Jednak jak wspomnialas emocje czasem przeszkadzaja w pelnieniu obowiazkow,
jak wiadomo kazdy z nas ulega im w wiekszym lub mniejszym stopniu. Zdarzylo
Ci sie kiedys nie obluzyc kogos z uwagi na emocje jakie w Tobie budzil? Jaki
jest wybor miedzy obowiazkiem a uczuciami?

A: Nie wszyscy pamietaja o tym, ze szacunek winien obowiazywac obie strony.
Niekiedy nie latwo jest dogodzic klientom, ot, zly humor, zdenerwowanie, a
latwo odreagowac na innych. Nie jestesmy tez czarodziejami, nie umiemy w
jednej chwili wyczarowac tego, czego akurat zada klient, choc staramy sie
spelniac wszelkie wymagania. Ale taki jest urok tej pracy, musimy panowac
nad naszymi emocjami, to nasz obowiazek i powinnosc wzgledem Cechu.

P: Jakie masz plany na rozwoj cechu, co chcialabys zmienic?

A: Przede wszystkim uporzadkowac zalegle sprawy. Chcemy tez podniesc jakosc
naszych towarow i uslug. Chcialabym bardzo, by obecne Spolki zrzeszone w
naszym Cechu, jak i Kupcy w nim pracujacy, rozwijali sie i bogacili, a
Swiat mial poczucie, ze nad handlem czuwa ktos kompetentny. Planuje rowniez
ozywic handel po drugiej stronie morza, jednak nie chce na razie zdradzac
naszych zamierzen w tej materii. Oczywiscie caly czas poszukujemy tych,
ktorzy odkryli w sobie te mala zylke kupiectwa i chcieliby sprobowac swoich
sil w Cechu.

P: Wiemy ze prowadzilas spolke, a z naszych informacji wynika, ze jako
Mistrzyni nie bedziesz miala takiej mozliwosci. Co sie stanie ze spolka i
jej klientami?

A: Jako Mistrzyni musze skupic sie tylko i wylacznie na dobru Cechu, dlatego
tez wycofalam sie z wszelkich interesow, by caly swoj czas moc poswiecic
wlasnie na to. Spolke zas przekazalam w rece mojej podopiecznej – Seleni,
ktora na pewno swietnie sobie poradzi. Klienci spolki nie musza sie
martwic, nadal bedzie ona oferowac im obsluge na najwyzszym poziomie.

P: W srodowiskach artystycznych znana jestes jako mecenas sztuki. Czy
planujesz nadal wspierac mlode talenty?

A: Oczywiscie, sztuka zawsze byla dla mnie wazna i mam zamiar wspierac ja
ze wszystkich sil. Ale nie tylko sztuke… Chce rowniez wesprzec mlodych,
dobrze rokujacych naukowcow oraz przez sentyment, jako ze pochodze z Dol
Blathanna, chce pomoc tym, ktorym przyroda i jej piekno lezy na sercu.
Zamierzam wesprzec inicjatywy Lesnego Kregu, jesli oczywiscie bede miala
taka mozliwosc.

P: Mamy informacje z pewnego zrodla o Twojej niespotykanej sympatii do
krolikow. Zechcesz skomentowac te doniesienia?

A: (smiech) Tak, kroliki to moje ulubione zwierzatka. Ale to juz czytelnikow
nie interesuje zapewne.

P: To na koniec, ulubione danie i napoj?

A: Pierogi, a na deser jablko. I szampan, wytrawny oczywiscie.

P: Czy chcialabys przekazac cos naszym czytelnikom?

A: Chcialabym zaprosic wszystkich do naszego pieknego Novigradu. Oczywiscie
najlepiej z pelnymi sakiewkami. Nasze sklepy czynne sa cala dobe, a
Subiekci jak i Kupcy sluza zawsze pomoca w doborze i wyborze. A mlodym
podroznikom chcialabym tylko jeszcze na koniec przekazac, iz Novigrad jest
miastem nieograniczonych mozliwosci i szans. Zatem zapraszamy!

>
Zatytulowano: Kilka slow o majsterkowaniu

K I L K A S L O W O M A J S T E R K O W A N I U

Niemal wszyscy wiedza, ze tu i owdzie na obszarze calego
swiata mozna napotkac gnomie wynalazki. Bywaja one przerozne,
niektore z nich bardzo proste, inne calkiem skomplikowane,
jednak znakomita ich wiekszosc sluzy ulatwieniu lub wzbogaceniu
naszego zycia. Jesli zastanawiales sie kiedys, skad wynalazcy
czerpia swoje pomysly, czy tez jak udaje im sie zmienic
nierealna na poczatku koncepcje w cos calkowicie rzeczywistego
i materialnego, a nie znasz odpowiedzi na podobne pytania, ten
artykul jest pisany wlasnie z mysla o Tobie. Jesli natomiast
tego typu watpliwosci nigdy nie przemknely Ci przez mysl, wciaz
mozesz przeczytac ten artykul i nauczyc sie czegos nowego!

1. JAK ZACZAC?

Skonstruowac jakis prosty mechanizm moze praktycznie kazdy.
Do tego celu niezbedne sa checi i czas oraz czesci, narzedzia i
pomysl. Pierwszymi dwoma nie bedziemy sie tutaj zajmowac, kazdy
musi zdecydowac we wlasnym zakresie, czy posiada wystarczajaca
ilosc obu tych zasobow, aby zaczac parac sie majsterkowaniem.
Ja jedynie ostrzegam, ze zajecie jest dosc wciagajace, wiec
radze uwazac i podchodzic do niego z nalezytym rozsadkiem oraz
umiarem. Dla zrownowazenia tych gorzkich slow napisze jeszcze,
ze w przypadku sukcesu daje ono duzo satysfakcji. Dla
poczatkujacego majsterkowicza sukcesem jest zbudowanie
czegokolwiek, co nie rozleci sie samorzutnie w ciagu kilku
minut (funkcjonalnosci nie sa konieczne), wiec latwo i o
sukcesy, i o satysfakcje.

Jesli natomiast chodzi o czesci, narzedzia i pomysl, mozna
zdobywac je w roznej kolejnosci. Osoby uporzadkowane, a takze
wiekszosc doswiadczonych wynalazcow, zwykly kupowac (lub
wygrzebywac z czelusci torby na wynalazki) czesci i narzedzia
adekwatne do posiadanego pomyslu, ktory z kolei rodzi sie w
celu rozwiazania jakiegos odwiecznego i palacego problemu. Aby
to zobrazowac wezmy jakis prosty przyklad: W pewnym momencie
swojego zycia orientuje sie, ze nie chce mi sie czyscic butow,
wiec konstruuje buty samoczyszczace. Majac taki pomysl, rysuje
projekt i kilka chwil pozniej wiem, co bedzie potrzebne do jego
zrealizowania. Zgola odmienna koncepcja, ktora moze byc niezla
dla osob poczatkujacych, nie do konca swiadomych swoich potrzeb
i mozliwosci, jest zakup wielu roznych czesci, a potem
spogladanie na nie z namyslem i zastanawianie sie 'A co
bedzie, jesli wetkne to tutaj…?'

2. POMYSL

Te kwestie juz czesciowo omowilismy. Zwykle konstruujemy
cos, co ulatwia lub urozmaica nam zycie, cos, co rozwiazuje
jeden z naszych problemow albo po prostu cos, co potrafimy
skonstruowac. Inspiracje mozna czerpac z obserwacji
dzialajacych juz wynalazkow lub ciezko pracujacych osob i
zastanawiania sie, czego tez im brakuje, aby pracowac lzej. Aby
nie zgubic powstalego pomyslu, poleca sie zapisac go na
pergaminie wraz z dokladnymi objasnieniami, co do czego sluzy.
Pozwoli to odtworzyc projekt w razie naszej kontuzji umyslowej,
amnezji lub smierci.

3. PROJEKT

Powinien zawierac ogolny opis wynalazku, potrzebne czesci i
narzedzia oraz sposob jego konstruowania, tak aby inny
wynalazca mogl bez problemu odtworzyc urzadzenie na podstawie
projektu. Jest to sprawa niezwykle wazna! Wiele stosowanych
dzis powszechnie maszyn i automatow jest opartych na projektach
nieznanych wynalazcow. Gdyby nie zostawili oni czytelnych
wskazowek, nie moglibysmy ich dzisiaj budowac! W miare
nabierania doswiadczenia i zrozumienia nowych aspektow swojego
wynalazku poleca sie dopisywac do projektu wlasne uwagi, aby
przyszle pokolenia mogly je od razu przeczytac, nie powtarzajac
naszej drogi przez meke.

4. CZESCI

Przy ich zakupie w nieznanym miejscu nalezy zwrocic uwage na
kilka znaczacych drobiazgow. Dyskretnie sprawdzamy, czy
soczewki nie sa porysowane, a druciki powyginane i czy zebatki
maja wszystkie zeby. Delikatnie badamy twardosc i gietkosc
metalu, z ktorego wykonano poszczegolne elementy. W koncu
zwracamy uwage na cene. Majsterkowanie nie jest bardzo drogim
zajeciem, zadne drobiazgi nie powinny kosztowac wiecej niz
kilka srebrnych monet. Jesli jestesmy pewni, ze nam sie
spodoba, mozemy zainwestowac od razu w zestaw czesci – zbiorowy
zakup jest nieco tanszy. Trzeba takze wiedziec, ze wiekszosc
czesci wystepuje w kilku ustandaryzowanych rozmiarach. Dzieki
temu w przypadku koniecznosci wymiany pewnego elementu nie
musimy udawac sie az do sklepu, w ktorym zostal kupiony, a
wystarczy do najblizszego.

5. NARZEDZIA

Na te najlepiej nie zalowac monet. Kupmy chociaz mlotek i
nozyk, ale dobrej jakosci i przystosowane do tego, do czego
bedziemy ich uzywac. Wielki metalowy mlot bojowy niekoniecznie
bedzie nadawal sie do obcowania z delikatnymi i precyzyjnymi
elementami wynalazku. Zamiast sie denerwowac, niszczyc bron i
masakrowac czesci, wydajmy te kilka zlotych na prawdziwe
narzedzia do majsterkowania w dobrym sklepie.

6. CO TERAZ?

Kiedy mamy juz wszystko, czego nam trzeba, mozemy zalamac
sie i rzucic to w diably lub dac sie poniesc wyobrazni.
Zdecydowanie poleca sie opcje druga. Pozwala ona pozbyc sie
stresu, zdobyc nowe umiejetnosci, zyskac kilka ciekawych i
niepowtarzalnych przedmiotow oraz uznanie znajomych.

MILEGO MAJSTERKOWANIA!

Vyera Graff von Habenix
>
Zatytulowano: Z poradnika obiezyswiata

+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| Z PORADNIKA OBIEZYSWIATA |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Majac dosc widoku elfek w sukniach balowych i kolczugach |
| przemierzajacych blotniste trakty, czy mlodych podroznikow |
| przemarzajacych do szpiku kosci w gorach,postanowilem podzielic |
| sie kilkoma prostymi radami, dzieki ktorym zdolalem przetrwac |
| wszystkie swoje podroze. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Pierwsza i najwazniejsza rzecz – duch obiezyswiata duchem, ale |
| monety miec trzeba. Najlepszym na to sposobem jest trzymanie |
| wybranej sumy (np. 50 zlotych monet) w przytroczonej do pasa, |
| ZAMKNIETEJ sakiewce, dodatkowo kilkanascie zlotych monet pod reka |
| na niewielkie wydatki. Wszystko ponad to wplacamy do banku. |
| Dzieki temu stan naszego posiadania bedzie stale sie zwiekszal, a |
| w razie wypadku stracimy tylko czesc naszego dobra, a nie calosc. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Pojemniki w ogolnosci – pamietajmy o tym, by wiekszosc rzeczy |
| trzymac w nich schowana, a nie przy sobie. Dzieki temu zabiegowi |
| bedziemy mniej sie meczyc. Pamietajac o zamykaniu plecaka czy |
| torby zapobiegniemy kradziezy noszonych wen przedmiotow. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Sztylet! Niewazne jaka bron sie preferuje, sztylet trzeba zawsze |
| przy sobie miec – taki przystosowany nie tylko do walki, ale i do |
| oprawiania zwierzyny, odcinania lin i tym podobnych rzeczy. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Ubior… jak pisalem na wstepie. Ubierajmy sie adekwatnie do |
| sytuacji. Sklepy maja bardzo bogaty wybor ubran – od roboczych, |
| przez takie do podrozy, po suknie balowe i fraki. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| W temacie ubioru jeszcze – wiele osob nie docenia wartosci jaka |
| daje gruby, porzadnie wykonany plaszcz. Niestety brak tu reguly. |
| Jednak niektore plaszcze wykonane z futra czy grubej welny |
| bardzo pomagaja w walce z chlodem. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Pamietajmy, by nie chodzic bez potrzeby z dobyta bronia. O wiele |
| wygodniej sie podrozuje trzymajac ja w temblaku czy za pasem. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Nigdy – przenigdy – nie zaglebiajmy sie w nieznany teren bez |
| uprzedniego odpoczynku. Podobnie ma sie sprawa z badaniem terenow |
| juz znanych i niebezpiecznych – jak bagna na ten przyklad. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Warto wypytac czasem innych podroznych o miejsce, w ktore chcemy |
| sie udac, by zawczasu miec pojecie na co sie przygotowac. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Podobnie jak z monetami w banku ma sie sprawa z kamieniami |
| szlachetnymi – nie nalezy ich nosic przy sobie. Lepiej zostawic je|
| przy pierwszej nadarzajacej sie okazji w skrzynce depozytowej. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Monety leza na ziemi. Odpoczywamy na trakcie? Warto rozejrzec sie |
| za ziolami, by potem sprzedac je u znachora. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| Podrozujac po gorach nalezy miec przy sobie line oraz zrodlo |
| swiatla wraz z zapasem paliwa. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| |
| W wielu miejscach, gdzie przecietny podroznik traci orientacje |
| w terenie, z pomoca przychodzi kompas. Mozna go kupic w kilku |
| sklepach obu kontynetow, jak i poprosic napotkanego gnoma ze |
| Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow o zbudowanie jednego czy dwoch. |
| |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| Ulik Indagatrix |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
>
Zatytulowano: Zyc za cos trzeba – Ryby

To ze monety szczescia nie daja wiedza nieliczni.
To ze zakupy juz tak, wie duza czesc spoleczenstwa.
To ze zyc za cos trzeba, wiedza wszyscy.

Zapraszamy do kolejnego artykulu o sposobach zarobkowania.

— RYBY —

Krok Pierwszy – Nie ma, nie ma wody na pustyni

Aby znalezc wode wystarczy rozejrzec sie dookola, tudziez zapytac
srednio zorientowanego przechodnia w kazdym miescie, wiosce czy osadzie.
Czesc z tych mniej rozgarnietych wskaze nam studnie lub inny punkt
czerpania wody. W studniach nie ma ryb. Z reguly. Jesli sa, to nie
chcemy ich lowic. Naprawde! Ci bardziej rozgarnieci pokieruja nas
niezawodnie w kierunku sredniej lub duzej wielkosci akwenu wodnego. Nie
w kazdym z nich trafimy na odpowiednie lowisko, jak i nie kazdy brzeg do
lowienia sie nada. Lowienie wysokosciowe z klifu czy innego
interesujacego turystycznie urwiska to ryzykowna zabawa. Leci sie dlugo.
Ale raczej w dol. Polecamy bezpieczniejsze brzegi. I nizsze.

Mnemotechnika: Rybka lubi plywac
Ps. Nie wszystko co wilgotne jest woda!

Krok Drugi – Mam na ciebie haka!

Kazdy wedkarz wie, ze proby porozumiewania z rybami koncza sie z reguly
fiaskiem. Ryby nie mowia. Sprawdzalismy. Naprawde nie mowia. Ich
umiejetnosci telepatii sa rowniez dosc ograniczone. Proby namowienia ryb
do popelniania samobojstwa przez wskoczenie w nasze rece z reguly koncza
sie fiaskiem. Oczywiscie mozna probowac. Dlugo. Bezskutecznie. Narzedzia
pokroju kotwiczek czy haczykow sprawdzaja sie nie tylko jako eleganckie
wykonczenie reki. Dzialaja tez jako narzedzia przymusu bezposredniego
przy porozumiewaniu sie z rybami. Haczykow nalezy miec wiecej niz jeden.
Ryby je lubia. Doslownie.

Mnemotechnika: Przy ostrych zabawach trzeba uwazac na palce

Krok Trzeci – Dlugi kij czy krotka palka

Wybierane w pocie czola ostre ozdoby lub tez pulapki na nieostroznych
beda nic nie warte bez przymocowanej do nich linki na kijku, zwanym
potocznie wedka. Z reguly podczas zaopatrywania w haczyki i kotwiczki,
sprzedawca zaproponuje nam takze owe wedki. Sprzedawcy w sklepach
wedkarskich raczej znaja sie na rzeczy. Warto ich sluchac. Nalezy przy
tym pamietac, ze duze ryby waza wiecej. I ciagna mocniej. Zbyt mocne
ciagniecie konczy sie zlamaniem wedki i koncem lowienia. Jesli
sprzedawca nie ma interesujacej corki/syna, ktory sklonilby nas do
czestych odwiedzin, kupmy dwie wedki.

Mnemotechnika: Nie daj sie wciagnac

Krok czwarty – Bez pracy nie ma kolaczy

Aby namowic rybke do ozdobienia sie interesujacym kolczykiem w wardze, w
postaci naszego haczyka, nalezy zaoferowac jej cos wiecej niz blask tej
ciekawej acz niekonwencjonalnej bizuterii. A ze przez zoladek do serca
najlepiej zaoferowac zakaski.

– Kulki chlebowe

Czesc ryb nie gustuje w krwistych befsztykach, a raczej w salatkach.
Takim osobnikom zalecamy jako posilek glowny kulki chlebowe, do
wykonania ktorych potrzebny nam bedzie chleb i nozyk, jaki w sklepie
nabyc rowniez mozemy. Im wiecej kulek, tym wiecej rybek. Im wiecej rybek
tym lepszy polow. Im lepszy polow tym bogatsza nasza sakiewka… tudziez
ruszt nad ogniskiem.

– Robaki

Dla bardziej wymagajacych nalezy sie nieco bardziej postarac. Jesli
zainwestujemy w lopatke i pudelko na robaki, a nastepnie znajdziemy
jakas swiezo pachnaca lake, moze udac nam sie odkryc tudziez wykopac
calkiem pokazne okazy. Im wiekszy okaz tym wieksza radosc potencjalnej
ofiary. Im wieksza radosc potencjalnej ofiary tym wieksze
prawdopodobnienstwo jej zlowienia. Wieksze prawdopodobienstwo jest
zdecydowanie pozadane.

– Rybki

Rybki lubia jesc. Wieksze rybki lubia jesc mniejsze rybki. Wieksza rybka
to calkiem dobry pomysl na kolacje. Aby dostarczyc jej odpowiedniej
ofiary nalezy zarzucic sieci na te mniejsze rybki. Najlepiej gdzies,
gdzie sa. Zarzucanie sieci na pustyni nie da nic procz piachu. Duzej
ilosci piachu.

Mnemotechnika: Wielkosc ma znaczenie

Krok piaty – Dobry zamach to podstawa

Jesli przebrnelismy przez wszystkie poprzednie kroki powinnismy stac nad
woda, z wedka i przyneta w reku. Stanie i patrzenie nam nic nie da.
Stanie i niepatrzenie tez. Trzeba dzialac. Musimy wykazac sie sprytem
poczatkujacej szwaczki i zmyslnie pogodzic haczyk z wedka oraz przyneta.
Jesli udalo nam sie zalozyc kotwiczke tudziez haczyk na wedke, a
nastepnie przebrnelismy przez proces umieszczenia na niej przynety,
mozemy przejsc do praktycznego nabywania wedkarskich umiejetnosci.
Zarzucamy wedke i… czekamy. Czekamy. I czekamy. Jesli czekamy dlugo, a
nic sie nie dzieje, moze to oznaczac ze w okolicy nie ma ryb. Jesli nie
chcemy spedzic reszty zycia gapiac sie w nieruchoma wedke zmienmy
miejsce.

Mnemotechnika: Ruch to zdrowie

Krok szosty – Bez nerwowych ruchow

Kiedy zauwazymy ruch w wodzie nie panikujemy. Nie krzyczymy! Wrzaski
plosza ryby. Staramy sie utrzymac wedke w dloniach i zaciac na niej
rybe. Trzesace sie rece utrudniaja to zadanie. Wszyscy wedkarze
potwierdzaja, iz alkohol uspokaja trzesace sie rece. Pozostawiamy to
stwierdzenie bez komentarza. Kiedy uda nam sie dokonac tego
karkolomnego zadania i zatniemy rybe… pozostaje tylko ciagnac.

Mnemotechnika: Kiedy ciagniesz rob to z glowa

Krok siodmy – Nie wszystko zloto co sie swieci

Kiedy juz mamy przy sobie dosc ryb, mamy dosc ryb lub robi nam sie
niedobrze od widoku fal wymienmy srebrnoluskie ciala, efekt naszej
pracy, na zlote, brzeczace monetki. Mozemy to zrobic zarowno w skupach
ryb, jak i u niektorych kupcow. Nie kazda ryba kosztuje tyle samo.
Niektore kosztuja wiecej. Warto lowic te, ktore kosztuja wiecej.
Dostaniemy za nie wiecej. Ciezsza sakiewka to szerszy usmiech.

Mnemotechnika: Usmiech to podstawa

— X X X —

Spisala i opatrzyla komentarzem
Nazira Drwydd’anilwch

>
Zatytulowano: Konkurs Piesni – Nie zwlekaj!

+————————————————————————+
|+———————————————————————-+|
|| ||
|| U W A G A !!! U W A G A !!! ( _///_, ||
|| . / ` ' '> ||
|| TO TWOJA OSTATNIA SZANSA !!! ) O' __/_’> ||
|| NA SLAWE I BOGACTWO !!! ( / _/ )_\’> ||
|| ' „__/ /_/\_> ||
|| ZGLOSZENIA NA KONKURS PIESNI ____/_/_/_/ ||
|| ZOSTALY PRZEDLUZONE /,—, _/ / ||
|| DO KONCA LUTOWNIKA!!! „” /_/_/_/ ||
|| /_(_(_(_ \ ||
|| CZEKAMY WLASNIE NA CIEBIE !!! ( \_\_ \_ )\ ||
|| \’__\_\_\_\__ ).\ ||
|| NIE ZWLEKAJ !!! //____|___\__) )_/ ||
|| | _ \’___’_( /' ||
|| JUZ DZIS ZGLOS SIE DO KONKURSU !!! \_ (-’\’___’_\ __,’_' ||
|| __) \ \ ___(_ __/.__, ||
|| NAGRODY CZEKAJA !!! ,((,-,__\ '”, __\_/. __,' ||
|| '”./_._._-' ||
|| ||
|+———————————————————————-+|
+————————————————————————+

>
Zatytulowano: Rozrywkowy test wiedzy

Dla chwili odpoczynku od lektury i sprawdzenia swej wiedzy
zapraszamy do rozwiazania arcytrudnej krzyzowko-zagadki!

————————————————————-

1. _ _ X
2. _ X _ _ _ _
3. _ _ _ _ X _ _ _ _ _
4. _ _ _ X _ _ _ _
5. _ X _ _ _ _ _ _ _ _
6. X _ _ _ _ _ _
7. _ _ _ _ X _ _ _ _ _
8. _ _ X _
9. _ X _ _ _ _
10. _ _ _ _ _ X

————————————————————-

Pytania:

1. Spada z rozpalonego nieba kiedy cialo sie wyczerpie
2. Graniczy z Kaedwen, Redania, Temeria oraz Lyria i Rivia
3. Popularne ziolo lecznicze, lodyga
4. Bogini urodzaju, opiekunka par malzenskich.
5. Czlonek klubu, ktorego symbolem jest krety rog
6. Mimik
7. Wojowniczka z pustynnego miasta
8. Przestraszy w opuszczonym obserwatorium
9. Pojemnik na plyny
10. Pozne lato Ishtar

————————————————————-

Pierwsza osoba, ktora przysle rozwiazanie z kolumny
oznaczonej przez X, przezyje niezapomniane chwile
podczas indywidualnej wycieczki po Redakcji!

Na listy z poprawna odpowiedzia oczekuje Nazira.