Arkadia MUD MMORPG

Periodicus numer 58

Ankieta, zagadki, Tuna, sojka, wspinaczka

o—————————————————————————–o
| Data wydania: czterdziesty dzien pory Feainn |
| |
| |
| /)_(\ |
| ______( 0 0 )______ |
| /_/_/_/\` ’ `/\_\_\_\ |
| )’_'( |
| ____.””_””.____ |
| P E R I O D I C U S |
| |
. .
. .
Serdecznie witamy wszystkich Czytelnikow w kolejnym wydaniu
Periodicusa! Troche sie zmienilo: z Redakcji odeszlo dwoje
Redaktorow, za to obiecujaco zadebiutuje u nas dwoch nowych
– Nahaan i Sufjan. Z kolei tylko-troche-starsi, wierni
Periodicusowi Czytelnicy, z pewnoscia entuzjastycznie
przyjma do wiadomosci fakt powrotu do Redakcji takze Seren,
jednej z moich znakomitych poprzedniczek na stanowisku
Redaktor Naczelnej i autorce lubianych tekstow o… zreszta
byc moze dzieki niej, tematyka ta do nas powroci, wowczas
sami sie przekonacie.

Nie da sie zaprzeczyc – to, ze Periodicus bawi i uczy,
potwierdza niemal kazda strona dzisiejszego wydania, a przy
tym nie brak rowniez okazji do wykazania sie takze dla Was!
Na dobry poczatek ankieta lingwistyczna – niebagatelne,
sponsorowane przez znanego znawce jezykow przedsiewziecie,
zapoczatkowane przez Redaktorow Periodicusa na dlugo przed
ukazaniem sie tego numeru – juz od jakiegos czasu bowiem,
mniej lub bardziej przypadkowo spotykamy sie z Wami i
wypytujemy, a teraz jeszcze dodatkowo zachecamy do slania
listow z odpowiedziami na temat Waszych dokonan i opinii,
ktore wspolnie zloza sie na wielki obraz stanu swiatowego
jezykoznastwa. Czeka Was rowniez, okraszony kolejnym
opowiadaniem autorstwa Chivassa, konkurs – prawdziwa gratka
zarowno dla amatorow logicznych rozwiazan, jak i milosnikow
okolotileanskich przygod narodzonego na naszych lamach
bohatera. Redaktor Alicia powraca wreszcie ze swa
„Rozkladowka”, czyli cyklem wywiadow, obiecujac, ze nie
ustanie w poszukiwaniu nietuzinkowych osob w przyszlosci.
A jako ze Periodicus nie tylko bawi, ale i uczy, to czeka
na Was uzupelnienie cyklu poswieconego mozliwym zwierzecym
kompanom – dzis sojkom. Redaktor Nahaan zadomowil sie juz w
naszym kaciku kulinarnym, czego dowodem jest garsc
smacznych przepisow kulinarnych, a Redaktor Vyera doradza
jak stawiac pierwsze kroki na niekoniecznie rownych
powierzchniach – jej poradnik wspinaczkowy to obowiazkowa
lektura miedzy podciagnieciem sie na linie, a postawieniem
nogi na wystajacym ustepie skalnym. Dzisiejsze wydanie zas
wienczy kacik rozrywkowy z geograficzna krzyzowka –
zapraszam i zachecam do lektury!

Inz. Red. Tuna Loon – Naai
Aktualna Redaktor Naczelna

W tym numerze:
* Ankieta lingwistyczna…………………………..strona 1
* Zagadki Tileanskie……………………………..strona 2
* Wywiad z Tuna – czesc 1…………………………strona 3
* Wywiad z Tuna – czesc 2…………………………strona 4
* S jak Sojka……………………………………strona 5
* Teoria Wspinania – Poradnik……………………..strona 6
* Gotuj z elfem………………………………….strona 7
* Periodicus bawi i uczy………………………….strona 8
. .
. .
| |
| |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Ankieta lingwistyczna

o—————————————————————————–o
| A R T Y K U L S P O N S O R O W A N Y |
| ______ ______ |
| _/ Y \_ |
| // ~~ ~~ | ~~ ~ \\ |
| // ~ ~ ~~ | ~~~ ~~ \\ |
| //________.|.________\\ |
. `———-`-’———-’ .
. _ .
/.\ '|| || //
// \\ || ” || +—–//
//…\\ `||”|, || //`||.|”|”||” ”’|. |\\ //
// \\ || || ||<< ||||..|| || .|''|| | \\//| .// \\.|| ||.|| \\.||`|... `|..`|..||. +--\/-+ '||` || || '' '' || || ||`||''|,.|''|'\\ //||('''''||''|| ||.|'''''`||''|, '''|. || || || |||| || \\/\// || `'') || `|..|||| // || ||.|''|| .||.||.|| ||`|..|| \/\/ .||`...' `|..' ||`|../...|| ||`|..||. || , |' `..|' '' Witamy serdecznie szanownych Czytelnikow, a jak juz witamy, to od razu przechodzimy do rzeczy i zapraszamy wlasnie Was do wspolpracy. Ci z Was, ktorych mielismy okazje ostatnio spotkac juz wiedza, ze nasza Redakcja przeprowadza ankiete, w ktorej mozecie wypowiadac sie na temat nauki jezykow obcych, natomiast ci, ktorych jeszcze nie spotkalismy, jezeli zechca, beda miec z kolei okazje do wsparcia nas swymi odpowiedziami teraz. Nasza ankieta - zywimy w kazdym razie taka nadzieje - przedstawi swiatowy stan jezykoznastwa oraz edukacji lingwistycznej. Prowadzimy ja od kilku tygodni i bedziemy to robic az do wydania nastepnego numeru Periodicusa, z nadzieja na zebranie jak najwiekszej ilosci odpowiedzi, udzielonych zarowno przez entuzjastow jezykow obcych, jak i sceptykow ich zglebiania. Naszemu przedsiewzieciu patronuje Ellax Quintero, poliglota, znawca jezykow, elf, ktorego w srodowisku lingwistycznym przedstawiac blizej nie trzeba. Niezmordowany nauczyciel juz goscil na naszych lamach z ankieta lingwistyczna, ale tym razem wspolnie postanowilismy przejsc samych siebie i nieco przesadzic z rozmachem i skala tego przedsiewziecia. W jakim stopniu nam sie to uda, zadecydujecie sami. Moze wiec, by nie przedluzac, serdecznie zapraszamy do wypelnienia ponizszej ankiety i przeslanie odpowiedzi do kogokolwiek z Redaktorow podpisanych nizej - mozecie rowniez dac sie nam spotkac gdziekolwiek na szlaku, czy na ulicach miast, gdzie postaramy sie nie dac Wam zapomniec o istnieniu tej ankiety, i odpowiedziec osobiscie - bedziemy rownie wdzieczni! Kilka slow o samej ankiecie - zawiera pytania, zarowno dla uczacych sie jezykow, jak i dla tych nie zainteresowanych nauka (nie myslcie sobie, ze nie zalezy nam tez i na Waszych glosach). Z odpowiedzi wylacznie na jedno, wskazane w ankiecie pytanie, jestescie zwolnieni - pomijajac to, przyjmujemy tylko komplet odpowiedzi, tak wiec, jesli juz odpowiadacie, to bez wymowek! No to prosze bardzo: * CZY OBECNIE UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH? | Tak, jestem w trakcie nauk. | Obecnie nie ucze sie. * DLACZEGO UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH? (zignoruj te pytanie, jesli na pierwsze pytanie odpowiedziales(as) przeczaco) | Dla satysfakcji, z pasji, lub zeby byc wartosciowa osoba. | Z szacunku, aby utozsamic sie z danym narodem, badz rasa. | Nie mam co robic z czasem lub pieniedzmi. | Traktuje to jako interes i chce na tym zarabiac. | Dzieki temu wspieram lub reprezentuje interesy swej gildii. | Z innych powodow. * DLACZEGO NIE UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH? (zignoruj te pytanie, jesli na pierwsze pytanie odpowiedziales(as) twierdzaco) | Nie interesuje mnie to, jezyk wspolny mi wystarczy. | Znam juz te jezyki, na ktorych mi zalezy (w tym ojczysty). | Nie mam az tyle pieniedzy, mam wazniejsze wydatki. | Nie ma kto mnie uczyc, nie znam zadnego nauczyciela. | Nie chce mi sie, lub nie chce sie moim nauczycielom. | Z innych powodow. * ILE CHCESZ DOCELOWO ZGLEBIC, CHOCBY NIE CALKOWICIE, JEZYKOW - WLACZNIE Z TYMI, KTORE JUZ ZNASZ? | Zadnego. | Konkretna ich liczbe (podaj ile). | Wszystkie. * CZY UCZYSZ, LUB UCZYLES / UCZYLAS KIEDYS, KOGOS JAKIEGOKOLWIEK JEZYKA, A JEZELI TAK, TO CZY ODPLATNIE? | Tak, odplatnie. | Tak, nieodplatnie. | Tak, czasem odplatnie, czasem nie. | Nie. * JAK OCENIASZ CZAS (ILOSC SESJI LEKCYJNYCH) POTRZEBNY CI NA ZGLEBIENIE JEZYKA OBCEGO? | Jest za dlugi i powinien byc bezwzglednie krotszy. | Jest za dlugi, ale to dlatego, ze ja nie mam predyspozycji. | Jest wedlug mnie obiektywny i sprawiedliwy. | Jest za krotki, ale to dlatego, ze ja mam szczegolny talent. | Jest bezwzglednie zbyt krotki, powinien byc dluzszy. * CZY JAKIKOLWIEK JEZYK OBCY ZNASZ OBECNIE GORZEJ NIZ KIEDYS? | Tak, (podaj ile jezykow). | Nie, i tak nie znalem/am jezykow obcych wystarczajaco dobrze. | Nie, ten problem nie objal mnie w ogole z innego powodu. * CZY ODPOWIADA CI CENA ZA JEDNA LEKCJE JEZYKA OBCEGO W ZAKRESIE 20 - 30 ZLOTYCH MONET? | Jest za niska. | Powinno byc wiecej niz 20, ale 30 jest juz w porzadku. | To odpowiedni zakres. | 20 jest jeszcze w porzadku, ale 30 to juz przesada. | Jest za wysoka. * ILE ZNASZ IMIENNIE OSOB, KTORE SA OBECNIE DYSPOZYCYJNE (AKTYWNE), O KTORYCH SADZISZ, ZE GDYBYS CHCIAL(A), UCZYLYBY CIE JAKIEGOKOLWIEK, DOWOLNEGO JEZYKA OBCEGO? | Zadnej. | Do pieciu. | Do dziesieciu. | Ponad dziesiec. * W JAKIM NAJCZESCIEJ CZASIE JESTES W STANIE UMOWIC SIE I PODJAC LEKCJE JAKIEGOKOLWIEK, DOWOLNEGO JEZYKA OBCEGO? | Niemal natychmiast. | W ciagu godziny. | W ciagu doby. | Pare dni, do tygodnia. | Jest to mozliwe, ale po ponad tygodniu. | W ogole, co najwyzej lekcje okazjonalnie, przypadkowo. * ILE ZNASZ IMIENNIE OSOB, KTORE SA OBECNIE DYSPOZYCYJNE (AKTYWNE), O KTORYCH SADZISZ, ZE GDYBYS CHCIAL(A), UCZYLYBY CIE KONKRETNEGO, WYBRANEGO JEZYKA OBCEGO (np. tego, ktorego juz sie uczysz, chcesz zaczac sie uczyc, twojego ulubionego, lub rodzimego) | Zadnej. | Do pieciu. | Do dziesieciu. | Ponad dziesiec. * W JAKIM NAJCZESCIEJ CZASIE JESTES W STANIE UMOWIC SIE I PODJAC LEKCJE KONKRETNEGO, WYBRANEGO JEZYKA OBCEGO? | Niemal natychmiast. | W ciagu godziny. | W ciagu doby. | Pare dni, do tygodnia. | Jest to mozliwe, ale po ponad tygodniu. | W ogole, co najwyzej lekcje okazjonalnie, przypadkowo. Coz jeszcze? Nie jest to zly moment na podziekowanie tym, ktorzy to juz dali sie przepytac osobiscie. Jako jednak, ze czasem tak jest, ze wzrok nierzadko podpowiada co innego niz sluch (a i tez okolicznosci spotkan nie zawsze sprzyjaly skupieniu), wiec jezeli po przeczytaniu pytan powyzej, uznacie za stosowne odpowiedziec na nie raz jeszcze - spogladajac na nie ze swiezej perspektywy, zmieniajac zdanie, wybierajac odpowiedzi bardziej doprecyzowane - wowczas nie krepujcie sie, tylko odpowiadajcie raz jeszcze, pierwsza ankiete po prostu anulujemy. Warto rowniez dodac, ze ankieta jest anonimowa, Wasze imiona nie beda nikomu przekazane, a w Periodicusie ukaze sie tylko zestawienie Waszych odpowiedzi. No i na koniec to, co najlepsze! W podziece za wypelnienie ankiety, Ellax zaprasza po odbior jednorazowego pienieznego upominku, ktory to zreszta sam ufundowal. Ale! Upominek ten czeka w naszych rekach - wystarczy celem odbioru umowic sie zatem z tym konkretnym Redaktorem, ktory Was ankietowal, badz ktoremu swoje odpowiedzi wyslaliscie listownie. KAZDY ANKIETOWANY WYGRYWA! A listy z odpowiedziami kierujcie do JEDNEJ WYBRANEJ osoby sposrod Redaktorow prowadzacych, ktorymi sa Alicia, Tuna, Nahaan oraz Sufjan. S e r d e c z n i e d z i e k u j e m y ! - Zespol ankietujacy. . ,_, ,_, . . (o,o) (o,o) . |./)_) A R T Y K U L S P O N S O R O W A N Y (_(\.| | " " " " | o-----------------------------------------------------------------------------o > przeczytaj strone 2
Zatytulowano: Zagadki Tileanskie

o—————————————————————————–o
| (ooo) |
| (o`\`\ O=======================================O |
| \\:..\ _ | | |
| \/_./: __/^O/) | Z A G A D K I T I L E A N S K I E | |
| \/.888./:/ | | |
. |8`./.:/ | | .
. (^o:// \` O=======================================O .
(O+//^^^\`\`\
\O/ \`- \
\-`\` Drodzy Czytelnicy!
`\`\ W poprzednim numerze Periodicusa zamies-
\\\\ cilismy opowiadanie polaczone z zagadka,
`\`\ ktorego bohaterem byl pewien tajemniczy
\\\\ wedrowiec, zaciesniajacy wlasnie wspol-
`\\ prace z instytucjami slonecznej (zwyk-
`\ le) Tilei. Poniewaz nie chcielibysmy
porzucac naszego bohatera w tak waz-
nym dla niego momencie, sprobujemy nadal
zdobywac informacje o jego pracy, czesto
bogatej w zagadkowe i dajace do myslenia
aspekty. Niech wiec 'Floren za wejscie’
stanie sie poczatkiem nowego cyklu roz-
rywkowo-lamiglowkowego, nazwanego (na
czesc pracodawcow naszego bohatera)
'Zagadkami tileanskimi’.

—-==== O ====—-

ZAGADKA Z POPRZEDNIEGO NUMERU
Przypomnijmy, ze zadanie dotyczylo pewnej zaszyfrowanej wiadomosci,
ktorej odgadniecie wymagalo uwaznej lektury opowiadania i pewnej wie-
dzy o swiecie. Czy to wiedza okazala sie zbyt ukryta, czy Czytelnicy
krepowali sie wysylac autorowi odpowiedzi – dosc, ze jedynym dotad
zwyciezca konkursu i odbiorca nagrod jest:

* Apolios – 5 mithrylowych monet i pamiatkowy sztylet
(nagroda czesciowo sfinansowana przez Stowarzy-
szenie Gnomich Wynalazcow)

Serdeczne gratulacje!
Ale to nie koniec konkursu. Rozwiazanie zagadki i prezentacja kolej-
nych zwyciezcow – nadal mogacych liczyc na nagrody z mithrylu – odbe-
dzie sie w nastepnym numerze Periodicusa. Jeszcze macie szanse!
Zajrzyjcie do bibliotek lub skontaktujcie sie z Redakcja, jesli nie
czytaliscie poprzedniego numeru naszego pisma.

A dzis kolejny odcinek przygod naszego tajemniczego bohatera. Tym ra-
zem sama zagadka jest bardziej logiczna, niz krajoznawcza, byc moze
tez trudniejsza. Ale i nagroda bedzie wieksza!

Rozwiazania tej i porzedniej zagadki prosimy nadsylac na adres autora
(Chivasso).

—-==== O ====—-

Rozbrojony, pozbawiony ulubionej fajki i wiekszosci odzienia Aver-
landczyk wtoczyl sie, pchniety brutalnie przez straznika, do ciasnej
celi o kamiennych scianach. Uslyszal za soba zgrzyt ciezkich, okutych
drzwi i po chwili zostal sam w ciemnosci, rozjasnianej jedynie po-
swiata nocnego nieba widocznego przez solidnie zakratowane okienko
pod sufitem.
Jeszcze nigdy nie byl tak blisko wpadki.

Od rana mial zle przeczucia. Baron wyjechal,zabierajac najbardziej
doswiadczonych ludzi, a na murach gorskiej twierdzy granicznej pozos-
tal garnizon o dosc przypadkowym skladzie. Totez kiedy kolo poludnia
Averlandczyk uslyszal szczek broni i krzyki na pietrze, wiedzial juz,
ze czas ratowac skore. Od miesiaca, kiedy to jako inzynier Bolsen,
znany imperialny specjalista od fortyfikacji, zaoferowal swe uslugi
temu bretonskiemu buntownikowi, probowal omowic z kims kompetentnym
sprawe zabezpieczenia okien w czesci mieszkalnej. Oczywiscie teraz
bylo juz za pozno – jedyne, co udalo sie przedsiewziac, to wycofac
niedobitki obroncow do bocznej baszty i miec nadzieje, ze ta podej-
rzana zbieranina awanturnikow (polelfy, krasnoludy, jakis wojowniczy
halfling) zrabuje to co zwykle i pojdzie sobie. 'Baron nie bedzie
rozbawiony’ – pomyslal Bolsen smetnie, obserwujac przez szczeliny w
murze kolejne zniszczenia – oto glowna brama, dotad oszczedzona,
padla wlasnie po szturmie drugiej grupy napastnikow, tym razem
ogrow. Zbieznosc zdarzen raczej przypadkowa: obie bandy spotkaly sie
na dziedzincu i po wymianie zlosliwosci rzucily sie do walki o jakis
magiczny drobiazg, w dodatku przyniesiony z zewnatrz przez tych
pierwszych.

Baron nie byl rozbawiony.
– Banda nieudacznikow! Nie mozna na jeden dzien zostawic twierdzy,
zeby was ktos nie napadl! Nie myslcie, ze ujdzie wam to plazem.
– powiodl groznym wzrokiem po ustawionych w szeregu dwudziestu ocalo-
nych podwladnych, wliczajac Bolsena, kowala, kuchcika i gnoma-
bibliotekarza.
– Pokoje zdemolowane, brama do wymiany, zbrojownia przetrzebiona,
a w bibliotece… – baron poczerwienial i przez zacisniete zeby
dokonczyl – ktos odlozyl ksiegi na niewlasciwe miejsca! Ja was rzuce
pajakom, co do jednego zdziesiatkuje!
– Monsieur, DziesiatkowaniePolegaRaczejNa… – nie wytrzymal gnom.
– Milcz, bo cie osobiscie zdziesiatkuje! – przerwal mu baron,
chodzac niczym chmura gradowa w te i z powrotem przed ponurym szere-
giem. Za jego plecami krecil sie niepewnie De Sillas, szara eminencja
hrabstwa, czlek rozsadny acz pozbawiony skrupulow. Widac bylo, ze nie
usmiechaloby mu sie mimo wszystko kompletowanie zalogi zupelnie
od nowa i czeka tylko, az baronowi minie pierwsza zlosc. Trwalo to
dobry kwadrans.
– Monsieur, moge chwile zajac? – De Sillas odciagnal barona do sa-
siedniej komnaty i chwile cos mu tlumaczyl. Bolsen wylapal tylko
pojedyncze zwroty – 'sluszna kara’, 'wzor sprawiedliwosci’… To nie
brzmialo zachecajaco. W koncu De Sillas wrocil do skazancow i przed-
stawil im ponura przyszlosc.

– Zaslugujecie wszyscy na surowa kare i nie ominie was ona. Jego
Hrabiowska Mosc w swej laskawosci daruje jednak polowie waszej nedz-
nej zbieraniny, a nawet kazdemu z was pozwoli pokierowac swym losem
ku wolnosci lub szafotowi. Kazdy, kto przezyje, bedzie mogl zaswiad-
czyc o tym, ze nasz pan jest sprawiedliwy i dotrzymuje slowa.
Oto, co was czeka. Noc spedzicie w osobnych celach naszego wiezie-
nia. Na zewnetrznych drzwiach kazdej celi powiesze wieczorem szarfe
biala albo czarna. Bede rzucal moneta, by wybor byl przypadkowy. Rano
kazdy, kto bedzie chcial wyjsc, zastuka do drzwi. Wtedy jego szarfa
zostanie zdjeta, lecz wiezien wychodzac bedzie mogl obejrzec doklad-
nie szarfy na pozostalych drzwiach. Potem jego szarfe wywiesimy na
dziedzincu, ktory bedziecie widzieli przez okienka waszych cel. A sam
wiezien bedzie mogl wybrac sobie jeden z plaszczy – bialy lub czarny
– i zalozywszy go wyjsc na dziedziniec. Jesli wybierze plaszcz w ko-
lorze swej szarfy, uratuje skore. A wy ze swych cel zobaczycie, w
jakim plaszczu wychodzi ku swemu przeznaczeniu.
Tak wiec szczesliwsza czesc z was zapewni potem, ze kara wymierzona
zostala sprawiedliwie. Kto jednak sprobuje oszukac przeznaczenie –
dawac znaki, krzyczec, lub nie opusci celi do poludnia – nie uniknie
srogich konsekwencji dla siebie i pozostalych.

Averlandczyk zamyslil sie. Co tu poradzic? Jutro ma szanse pol na
pol, ze w ogole ocali skore, a przy tym jego pracowicie budowana siec
stronnikow zostanie przetrzebiona i mocno wystraszona. A przeciez nie
po to Doza wyslal go na pogranicze, by tylko doradzal przy ustawianiu
balist.
– InzynierBolsen? – niewyrazny glos spomiedzy kamieni podzialal jak
uderzenie gromu. Wedrowiec wymacal w mroku szczeline, z ktorej dobie-
galy slowa gnoma-bibliotekarza – DobrzeZeSiedzeKoloKogosRozsadnego.
MamDoskonalyPlanTylkoZostaloPareSzczegolow. MusimyDacDeSillasowiSpec-
jalnieSkonsktruowanaMonete…
– Zaraz… Skad wiedziales, ze uslysze, jak mnie wolasz?
– OchToProste. ProjektowalemWentylacjeWTychCelach. MoznaZawszePo-
rozmawiacZKazdymZSasiadow. NoWiecWNaszymProblemieNajciekawszymZagad-
nieniemJestMiniaturyzacjaAleDziekiTemuZuzycieMaterialow…
Averlandczyk nie sluchal gnoma. Moga sie porozumiec ze wszystkimi
pozostalymi i maja cala noc na opracowanie strategii! To zmienia pos-
tac rzeczy. A gdyby tak wyciagnal z klopotow wiekszosc kompanow?
Byliby mu dozgonnie wdzieczni… Jest o co walczyc.
– …TaZebatkaBedzieDzialalaJakZyroskopWewnatrzMonety. APotemTrzeba
JuzTylko…
– A jak przekonac De Sillasa, zeby uzyl naszej monety? – Wedrowiec
mial juz zarys planu i czekal tylko na przerwe w monologu gnoma.
– OchToProste. PrzekupimyGo. NoWiecPotrzebaRowniezCzegosNaKsztalt
MiniaturowejPozytywki, ZebySekwencja…
– Gdyby dal sie przekupic, po prostu powiedzialby nam, co zawiesil.
– Averlandczyk dosc bezceremonialnie zbil wynalazce z tropu. Korzys-
tajac z chwili ciszy dodal szybko:
– Sluchaj uwaznie, bo od tego zaleza nasze glowy. Wyciagne nas stad
i uratuje wiekszosc tych biedakow, jesli przekazesz im dokladnie, co
maja robic. – I jesli sie nie pomyla, dodal w myslach.

—-==== O ====—-

KONKURS

Co powinni robic wiezniowie, by z 20-osobowej grupy uratowalo sie jak
najwiecej osob? Za najlepsze rozwiazanie, jak tez za inne nadeslane
propozycje, Czytelnicy moga liczyc na wysokie nagrody, zalezne od
liczby uratowanych. Zasady konkursu:

– rozwiazanie musi byc lepsze, niz proste losowanie (pod wzgledem
sredniej liczby uratowanych)

– wiezniowie moga sie porozumiewac przed i w trakcie egzekucji,
moga ustalac, w jakiej kolejnosci wychodza. Jednak wiezien opusz-
czajacy cele nie moze juz przekazac zadnej informacji pozostalym,
z wyjatkiem tego, jaki wybral kolor plaszcza.

. ,_, ,_, .
. (o,o) Zagadki przygotowal (o,o) .
|./)_) Giacomo Boccanegra di Chivasso (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 3
Zatytulowano: Wywiad z Tuna – czesc 1

o—————————————————————————–o
| Ala przedstawia: |
| |
| _ \ | | | / | |
| | | _ \ _ / | / | | _` | _` | _ \ \ \ \ / | / _` | |
| __ < ( | / < / ( | ( | ( | \ \ \ / < ( | | | _| \_\ \___/ ___| _|\_\ _| \__,_| \__,_| \___/ \_/\_/ _|\_\ \__,_| | . . . . czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych wielbicieli i wielbicielek a na niej T U N A L O O N - N A A I -=<( )>=-

Przeprowadzenie wywiadu z Tuna, ewentualnie, jak kto woli, Inzynier
Redaktor Tuna Loon – Naai, Wynalazczynia, Gnomia Mechanik i
Kierowniczka Wydzialu Awioniki Stosowanej Stowarzyszenia Gnomich
Wynalazcow oraz obecna Redaktor Naczelna Periodicusa, wcale nie jest
takie proste! Na dzwiek slowa „wywiad” Tuna jest nagle zajeta, umie
bez namyslu wymienic do czterech roznych obowiazkow, ktore wlasnie na
niej ciaza (i to za kazdym razem inne!), co gorsza ta nerwowa reakcja
zaczyna wystepowac juz niezaleznie od tego, czego wlasnie od niej
chce – innymi slowy moja wlasna przyjaciolka i redakcyjna
zwierzchniczka to najtrudniejszy z moich dotychczasowych rozmowcow.

Jest to tez, jak do tej pory, najdluzej trwajacy wywiad, rozpoczal
sie poltorej roku temu, tuz po publikacji jednego z wydan Periodicusa
o ktorej mowa na poczatku, jednak zapewniam Czytelnikow, ze frajda
z jego czytania pozostaje ponadczasowa.

Rowniez z powodu chronicznej niedyspozycji Tuny, jest to takze wywiad
zaczynajacy sie nietypowo, niewinnie, czy tez, nalezaloby wrecz rzec,
podstepnie, od zwyklej, acz falszywej kurtuazji (a i tak wycieto
liczne pozniejsze sceny, w ktorych nagabuje ja o podjecie przerwanego
wywiadu) – z poczatku jednak nieswiadoma moich zamierzen, Tuna dosc
szybko sie zorientowala, ze cokolwiek powie, zostanie uzyte w
Periodicusie – i na szczescie w koncu zmienila zdanie. A bylo to tak:

-=<( )>=-

Ala (radosnie): Tunka! Znaczy sie: Pani Naczelno!

Tuna wzdycha znaczaco. Witam sie z nia, ale…

Tuna: Znowu Przychodzisz Sie Poznecac.

Zaprzeczam zdecydowanie.

Ala: No co Ty! Przyszlam pogratulowac wydanego kolejnego numeru!

Gratuluje i poklepuje Tune z uznaniem po plecach. Tuna szarpie sie za
kolnierz swej kurtki i wygina podejrzliwie glowe, najwyrazniej chcac
sie przekonac, czy nie przykleilam jej zlosliwie do plecow jakiejs
karykatury. Szczerze sie do niej zastanawiajac sie jak by tu ugrac co
nieco na rzecz przeprowadzenia wywiadu.

Tuna: Dziekuje, Ala, Zeby Nie Bylo. Ale Nie Probujesz Sie Wymigac W
Ten Sposob Od Wlasnego Wkladu W Nastepne Wydanie?

Ala: Jesli juz o tym mowa, to Ty probujesz…

Tuna wyglada jakby chciala cos powiedziec, ale sie ostatecznie
rozmyslila.

Ala: Zostawmy to… na razie! Powiedz chociaz jakie to uczucie!

Tuna: Na Poczatku Uznalam Za Stosowne Byc Skrajnie Zestresowana, Ale
Obecnie Stwierdzilam, Ze Jestem I Tak Zestresowana Bez Zadnej
Dodatkowej Motywacji.

Ala: Teraz ciegiem przesiadujesz tutaj, calymi dniami? [w siedzibie
Periodicusa – przyp. Red.] Nie masz juz wlasnego zycia poza
Redakcja?

Tuna: Druga Polowa Zycia Czeka Na Pokladzie [gnomosterowca, siedziby
Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow – przyp. Red.], Zeby Nie Bylo.

Ala: Nie zazdroszcze… albo zazdroszcze! A ten, bo jak juz umowiamy
sie na ten wywiad, to wiesz, ze obowiazkowo opowiadasz o sobie
i o swojej historii?

Tuna: Jak Juz Oczywiscie Dojdzie Do Wywiadu. (po chwili dodaje) Moze
W Pazdzierniku Uda Sie Nam Go Rozpoczac.

Ala: Jest juz pazdziernik.

Tuna: Ale Potrwa Jeszcze Dwadziescia Dziewiec Dni, Dziewiec Godzin I
Prawie Trzydziesci Piec Minut.

Mimowolnie poddaje sie zaskoczeniu, wygladajac bez watpienia jak ktos,
kto moze i chcial teraz cos powiedziec, ale… no wlasnie. W koncu
jednak szczesliwie odtykam sie i…

Tuna: No Dobrze, To Sprobujmy Z Tym Wywiadem, Choc Nie Przygotowalam
Sie Do Niego Calkowicie. Rozumiesz, Obowiazki.

Ala: Ale jeszcze chcialabym zapytac Cie, czy bysmy mogly oprzec ten
wywiad na wywiadzie z Aika [gnomka Aika Naai – przyp. Red], bo
nawiazuje on do zycia w rodzie Naai, jesli wiesz o czym mowie.

Tuna: Jak Najbardziej, Spora Czesc Zycia Spedzilysmy Wspolnie I
Zachowalysmy W Wielu Przypadkach Identyczne Wspomnienia.
Zreszta Nie Tylko Z Nia, Zeby Nie Bylo.

Ala: Naprawde? Takie nierozlaczki od samego poczatku podrozowania?

Tuna: Gdy Juz Obie Podrozowalysmy, To Po Raz Pierwszy Spotkalysmy Sie
Juz Jako Dorosle Gnomki. Kilka Wspomnien Wyszlo Na Jaw Raczej
Spontanicznie, Dla Przykladu Te Z Jej Wywiadu.

Ala: I tez w nich wystepujesz?

Tuna: I Tez W Nich Wystepuje, Zeby Nie Bylo, Ale Nie Ma Ich Za Wiele.

Ku mojemu zdumieniu Tuna wyciaga ze swojej torby wiele pergaminow.
Rozdziawiam usta nie mogac sie zdecydowac czy zaczac liczyc pergaminy
czy natychmiast sledzic tresc jednego po drugim, zanim sie pogubie we
wszystkich.

Tuna: O, Sa.

Ala (slabo): A co ty masz jeszcze w tych wszystkich papierzyskach?

Tuna: Tu Genealogia Ze Strony Mojego Taty Az Do Kwartzow, Tu Mamy…
Tylko Dwa Pergaminy, Na Razie, Bo Mniej Informacji Niestety,
Poza Tym Nie Dokonczylam Wszystkiego. Zaznaczona Jest Linia
Bretonska…

Ogladajac papierowy stos przekladanych na biurku pergaminow czuje sie
jak podczas gry w trzy kubki, gdy trzeba zgadnac gdzie pod ktorym sie
znajduje kulka – ewentualnie, jak kto woli, poczulam sie tez jak ktos
kto wlasnie sobie uswiadomil, ze wywolal lawine. W pierwszym odruchu
zaczynam zalowac, ze sprowokowalam gnomia naukowiec do zabrania glosu
– z drugiej strony, kiedy pozniej wspominam ten moment, mysle sobie,
ze nie wiadomo do czego by doszlo, gdyby Tuna miala jeszcze wiecej
czasu na przygotowania do wywiadu…

Tuna: Mozna Bylo Sie Umowic Z Lilianna Indagatrix, Ma Predyspozycje I
Ogolnie Papiery Na Opowiadanie O Pochodzeniu Wiekszosci Gnomow,
Ja Przygotowalam Jedynie Opracowanie Skrocone.

Ala (wsrod szelestu rozwijanych pergaminow): Jaka przygotowana!
Rozumiem juz czemu tyle zwlekalas… kto to jest Lilianna
Indagatrix?

Tuna: Asystentka Mistrza Gnomow, W Gnomim Miescie Prowadzi Ewidencje
Wszystkich Gnomow, Ktore Sie Tam U Niej Zarejestruja.

Ala: A to juz rozumiem. Zanim jednak mam-nadzieje-ze-nie-omowisz-mi-
wszystkich-tych-papierow, to mam pytanie!

Tuna: To Naprawde Konieczne? Psujesz Mi Plan Tego Wywiadu… (i tu na
potwierdzenie swych slow Tuna wyroznia jeden z pergaminow –
najwyrazniej faktycznie narzucony plan wywiadu!)

Ala: Konieczne! To znaczy… ej! Ale to ja przeciez ten wywiad… no
w kazdym razie poslugujesz sie podwojnym nazwiskiem, skad takie
bajeranckie? Nie jestes zamezna… nie jestes, co nie?

Tuna: Jestem Z Rodziny Loon, Ktora Wchodzi W Sklad Rodu Naai, Razem Z
Innymi Rodzinami, Ktorych Czlonkowie Takze Moga, Ale Nie Musza
Przedstawiac Sie Nazwiskiem Rodzinnym, Tylko Rodowym. Wyjatkiem
Sa Gnomy Z Rodziny Zalozycielskiej Naai Ktore Przedstawiaja Sie
Zawsze Pojedynczo, Nie Jako Naai – Naai, To Chyba Oczywiste.
Nie Jestem Zamezna, To Chyba Tez Oczywiste.

Ala: Albo mozna tez uzywac nazwiska wylacznie rodziny?

Tuna: Tak, Albo Samym Rodzinnym. Pamietasz Wywiad Z Redaktor Naczelna
Vyera? Jej Tato Poprzestawal Wylacznie Na Nazwisku Rodziny.

Robie przyslowiowa dobra mine do zlej gry – skad mam pamietac o tych
wszystkich detalach? Na szczescie pozniej, podczas przepisywania tego
wywiadu sprawdzilam i rzeczywiscie tak bylo. A poki co…

Ala (nieszczerze): No wlasnie czytalam, wiesz? Chcialam sie dobrze
przygotowac, ale z gnomkami to chyba jak z gnomimi wynalazkami,
nie wiadomo co i kiedy pojdzie niezgodnie z przewidywaniami.

Tuna: Nazwisko Rodowe Wiele Mowi O Gnomie, Pozwala Umiejscowic Go Z
Grubsza W Genealogii Rodowej, Mowi Tez Wiele O Jego Korzeniach,
Pochodzeniu – W Kazdym Razie Pochodzeniu Przodkow, Tradycjach,
Przekonaniach, Zrodlach Utrzymania… Gdybys Czytala „Gnomie
Rody” Autorstwa Majstra Ulika, To Bys O Tym Wiedziala.

Ala: Tu mnie niby masz, no ale przeciez i tak nalezaloby przedstawic
te sprawy naszym Czytelnikom.

Tuna: W Sumie Racja, Zeby Nie Bylo.

Ala: Czy kazdy moze przeczytac „Gnomie Rody”?

Tuna (skinawszy twierdzaco): Powinny Byc Wciaz Dostepne W Bibliotece
Gnomiego Miasta.

Ala: No dobra, ale mialo byc o Tobie! Nie wymiguj mi sie tu ustalona
kolejnoscia! Skad wlasciwie pochodzisz?

Tuna: Korzenie Ze Strony Mamy Mam W Bretonii, Taty Na Mahakamie, Tam
Sie Zreszta Urodzilam, A Wychowalam W Oxenfurcie, Wsrod Gnomow
Rodu Naai, Gdy Jeszcze Tam Mieszkali Rodzice.

Ala: Mieszkali? Juz nie mieszkaja?

Tuna: Obecnie Mieszkaja W Gnomim Miescie, Tam Konczylam Edukacje.

Ala: Opowiesz o rodzicach?

Tuna oddycha pelna piersia i zabiera sie za porzucone pergaminy,
czytajac jeden po drugim i szukajac wlasciwych.

Ala: Ale o samych rodzicach!

Tuna: Moj Tato Pochodzi Z Gnomiego Miasta, Linia Jego Przodkow Siega
Rodu Kwartzow I Sa W Niej Silne Tradycje Gornicze. Moja Babka,
Ktora Byla Wlasnie Z Kwartzow Nie Dopuszczala Innej Mozliwosci.
Nawet Dziadek, Jej Maz, Chociaz Juz Z Rodu Naai, Byl Gornikiem.
Obaj Bracia Mojego Ojca Od Zawsze Pracowali W Szeroko Pojetym
Gornictwie. Smutno, Ze Wypadek, Ktory Mial Miejsce W Gnomim
Miescie, Zmienil Zycie Zawodowe Kazdego Z Ich Rodzenstwa.

Ala: Odbil sie jakos mocno na ich zyciu? Tak wiesz, traumatycznie?

Tuna: Zawodowo Tak, Zeby Nie Bylo. Ale Na Wypadek Gdybys Pytala Tez O
Ich Straty Bliskich, To Na Szczescie Nie.

Ala: Cale szczescie! A twoja mama? Czy jeszcze masz cos o tacie?

Tuna: Mama Pochodzi Rowniez Z Ishtar, Ale Jej Mama, Czyli Moja Babcia
Przyplynela Tu Z Bretonii, Za Pieniadzem I Wyksztalceniem, Gdyz
Jej Rodzinie Nie Wiodlo Sie Na Starym Swiecie Najlepiej. Poza
Tym, Jak Sie Powiada, Przywiodl Ja Tu Jej Tutor, Pauden De
Rochefort, Pozniejszy Wicemajster SGW.

Ala: Nie!

Tuna (zdezorientowana): Jak Nie, Skoro Tak?

Ala: Inzynier Pauden uwiodl twoja babcie?

Tuna: Po Pierwsze Przywiodl, To Znaczy Ze Wplynal Na Jej Decyzje O
Przeniesieniu Sie, W Sposob Niekoniecznie Interakcyjnie
Matrymonialny. Z Drugiej Strony Natomiast, Rzeczywiscie,
Rozwazajac Alternatywnie Wydarzenia W Zyciu Mojej Babci, Moglo
Sie Tak Stac, Ze Dzis Bylabym Wnuczka Profesora Paudena, Fakt.

Ala: Czekaj, Profesor Pauden o tym wie? Jest swiadomy, moze o tym
przeczytac?

Tuna: Oczywiscie, I Zapewne Przeczyta Ten Wywiad I Znowu Wezmie Go Na
Wspomnienia. Profesor I Jego Uczennica Maja Przepiekne Wspolne
Wspomnienia, O Ktorych Uwielbiam Sluchac, Pelne Szarmanckosci
I Kurtuazji, Ktorych Wsrod Dzisiejszego Pokolenia Juz Sie Nie
Uswiadczy. Profesora Paudena Wiec Tak Naprawde Poznalam Nim Go
Spotkalam – Babcia Przywiozla Z Bretonii Jego Owczesny Portret,
Ma Go Do Dzis I Jest To Jej Najwiekszy Skarb. Profesor Chetnie
Mi Natomiast Powtarza Jak Bardzo Jestem Podobna Do Babci.
Dopytuje O Jej Zdrowie, Prosi Pozdrowic, Okazjonalnie Przesyla
Kwiaty I Prezenty, Choc Rzadko. Babcia Znowu Jemu Ciasto – A Ja
Miewam Niewdzieczne Zadanie Doreczenia Wypieku Babci W Calosci
– A Wypieki Mojej Babci To Moj Slaby Punkt. Mama Odziedziczyla
Po Niej Ten Dar, A Ja Juz Nie.

Ala: Jestes podobna do babci?

Tuna: Jestem.

Ala: I Profesor Pauden czuje do ciebie sentyment?

Tuna: Co Do Mnie Samej, To Czul Sentyment Do Zadawania Mi Roznych
Prac I Zadan, Oraz Wciagania W Dysputy Kulturowe, Do Ktorych
Jako Gnomka Swojego Pokolenia Nigdy Nie Przywyklam – Poza Tym I
Tak Koncza Sie One Rozstrzygnieciem Poprzez Wyzszy Stopien
Naukowy Profesora, Jako Argumentem Ostatecznym, Tak Wiec Nie
Odczuwam Zadnego Poblazania Z Tytulu Bycia Wnuczka Jego
Lubianej Uczennicy.

Ala: Dzieje twych przodkow to istna sensacja! Profesor wiec edukowal
gnomki trzech pokolen!

Tuna: Profesor Byl Nauczycielem Mamy, Prawda, Ale Nie Tutorem,
Poniewaz Mama Nie Wstepowala Pozniej Do SGW. Natomiast Podobno
Uczyla Sie Lepiej Niz Babcia.

Ala: Aha… a babcia byla w SGW razem z Profesorem?

Tuna: Babcia Rowniez Nie, Ale Za Jej Czasow Owczesny, A Wiec Przyszly
Profesor Pauden Rowniez Wtedy Takze Nie. Wtedy Bylo Im Latwiej
Obcowac Ze So… Z Nauka.

Ala: A-ha! Dlaczego babcia nie wyszla za Profesora!? Mialabys tak
fajnego dziadka!

Tuna: Poniewaz To Bylby Mezalians! Babcia Nie Miala Wtedy Wyzszego
Tytulu Naukowego. Oboje Nie Pozwoliliby Sobie Wzajemnie Na
Skutki Ewentualnej Spolecznej Krytyki – I To Jest Poswiecenie.
Pozostaly Im Wiec Piekne Wspomnienia I Trwajacy Niezmiennie
Szacunek.

Ala (z przekasem): I obcowanie z nauka.

Tuna (smiertelnie powaznie, a jak pozniej sama kazala mi napisac –
– smiertelnie-ostrzegawczo-powaznie): I To Doslownie.

Ala: Wiec za kogo wyszla twoja babcia? Opowiesz o dziadku? Mialo byc
tylko o twoich rodzicach, ale co tam!

Tuna: Dziadek Jest Troche Ponurakiem, Calkowicie Zaleznym Od Babci –
Niemal Wcale Nie Ma Wlasnego Zdania, Niewiele Go Cokolwiek
Obchodzi, Nawet Moja Wizyta Napawa Go Zlym Humorem Z Powodu
Zaklocenia Spokoju. Moze Troche Brakuje Mu Tego Blysku Na Miare
Profesora, Mozna Powiedziec, Ze To Przeciwienstwo Wicemajstra.
Odkad Go Pamietam, To Zawsze Jako Niezmiennie Chudego,
Mizernego, Takiego Stapczanialego. Jest Konserwatorem Zabytkow,
Zreszta Niezwykle Utalentowanym, Ale Swiata Poza Nimi Nie Widzi.

Ala: To chyba i przeciwienstwo ciebie! I masz cos po nim?

Tuna: Ilekroc Kolezanka Inzynier Istrid, Ktora Nierzadko Jest
Kontrolerka Jakosci Moich Wynalazkow, Wypomina Mi, Ze Moje
Projekty Sa Zbyt Wyszczegolowione, Gornolotne I Ze Nalezaloby
Mi Podciac Skrzydla Weny, To Uswiadamiam Sobie, Ze Dokladnie
Tak Samo Mowilo Sie O Rzezbach Czy O Gzymsach, Ktore Mialy
Stycznosc Z Dziadkowym Dlutem. Dziadek W Swoim Ekscentryzmie
Lubial Przemawiac Do Swoich Dziel – Jeszcze Pare Lat I Rzezbil
By Je Tak Doskonale, Ze, Powiadano, Byc Moze By Mu Odpowiadaly.

Ala: A Ty rozmawiasz ze swoimi wynalazkami?

Tuna (zdecydowanie): Nie Ma We Mnie Az Tyle Dziadka, Choc Z Kolezanka
Istrid Przylapalam Sie Na Obgadywaniu Jednego Z Projektow,
Ktory Byl Bardzo Krnabrnym, A Dokladniej Trudnym Przedmiotem Do
Przeprowadzenia Kontroli Jakosci.

Ala: Czuje ze juz przekonujemy sie po tym wywiadzie, na ile stac twa
wene. A tak sie wzbranialas! Inzynier Istrid zna twego dziadka?

Tuna (ze smiechem): Nie!

Ala: A ty sama mialas jakas przeszlosc rzezbiarska?

Tuna: W Szkole, Na Zajeciach Plastycznych.

Ala: Musialas byc w tym, jak to mawia Isil, naailepsza!

Tuna: Pozdrawiam Isie, Ale Wtedy Mialam Z Tego Przecietne Stopnie.

Ala: No to… moze wreszcie dojdziemy do twoich rodzicow!

Tuna: Otoz Moj Tato I Jego Obydwaj Bracia, Jako Czlonkowie Rodu Naai,
Mieli Otwarty Wstep Na Wszelkiego Rodzaju Specjalizacje W
Zawodzie – Rod Naai To Przede Wszystkim Gnomi Artysci. Dziadek,
Ich Tato, Sam Stal Na Strazy Przekonania, Ze Owszem, Mozna Cos
Wymyslec, Wynalezc, Zbudowac I Uruchomic, Ale Mozna Rownie
Dobrze To Wszystko Zrobic Z Polotem, Finezja, Klasa, Fasonem, W
Poszanowaniu Mody Oraz Panujacych Trendow. Tego Tez Uczono Nas
W Szkole. Tate I Wujkow Natomiast Skusila Mozliwosc Poznania
Nowych Mozliwosci W Gornictwie.

Ala: Takie jak ozdobne wykuwanie szybow kopalnianych, czy zdobienie
kilofow?

Tuna: Na przyklad. Architektura Kopalniana, Postkopalniana, Uzyteczna
Czy Podziemno-Sakralna… Mam Wymieniac Dalej?

Zaprzeczam pospiesznie.

Tuna: Na Ile Pamietam Z Opowiesci, Do Warsztatow Specjalizacyjnych
Doszly Jeszcze Dni Gnomiej Nauki, W Tamtym Czasie Organizowane
Akurat Gdzies W Novigradzie, Czy Oxenfurcie. Znasz Dni Gnomiej
Nauki?

Ala: Piate przez dziesiate znam, ale moze w jednym – dwoch zdaniach
wyjasnimy czytelnikom nie wiedzacym.

Tuna: To Festyn Organizowany Przez SGW, Nierzadko Wspolnie Z Roznymi
Przyjaciolmi, Prawdziwa Atrakcja Dla Zainteresowanych Gnomia
Kultura I Technika – Prezentacja Wynalazkow, Najnowszych
Rozwiazan Technologicznych, Prelekcje, Konkursy, Poczestunek I
Dobra Zabawa. Wlasnie W Takich Okolicznosciach Tato Spotkal
Mame, Ktora, Wzorem Babci, Byla Utalentowana Piekarka I Juz
Wtedy Sie Specjalizowala W Piekarnictwie Artystycznym. Od Razu
„Kupila” Tate. Bulke Z Pieca Mamy Moglabys Podarowac Jako
Prezent I Nie Wiadomo By Bylo, Czy Zjesc, Czy Postawic Na Polke.

Przecieram oczy i unikajac kontaktu wzrokowego z Tuna, gryze sie w
jezyk i ostatecznie decyduje sie nie rozwijac tematu artystycznych
wypiekow.

Tuna: Tato Zawsze Powtarza, Ile Zawdziecza Kuchni Mamy, Ja Moge Tylko
Potwierdzac. Tak Wiec Nic Dziwnego, Ze Po Zakonczonym Pobycie,
Wujkowie Powrocili Do Mahakamu Sami. Tato Zostal I Zalozyl
Rodzine.

Ala: W Oxenfurcie.

Tuna potwierdza.

Ala: Ale teraz cie zaskocze! Gdy sie spaceruje po Oxenfurcie, to nie
widuje sie zbyt wielu gnomow, nawet na Uniwersytecie.

Tuna: Zwiedzalas Podziemia Miasta? Za Wyjatkiem Sciekow, Zeby Nie
Bylo.

Ala: No… nie.

Tuna: A Uniwersytetu?

Mrucze przeczaco.

Tuna (wyraznie usatysfakcjonowana): Masz Dalsze Pytania?

Ala: A wiec gnomy oxenfurckie zyja pod ziemia?

Tuna: Nie Zaprzeczylam, Zeby Nie Bylo, Ale I Nie Potwierdzilam. Jak Z
Tymi Dalszymi Pytaniami?

Ala: No, mam! Jak minely Twoje dzieje w dziecinstwie? Czy w tym
momencie pokrywaja sie one z tymi opisanymi przez Aike Naai?

Tuna: Z Grubsza. Ja Urodzilam Sie W Gnomim Miescie Pod Gora Carbon,
Podczas Wizyty Rodzicow U Krewnych Mojego Taty. Babce Zalezalo
Na Organizacji Porodu, Wyczuwala, Ze Nie Bedzie Jej Dane Sie
Mna Nacieszyc – Choc, Zeby Nie Bylo, Bylo, Jeszcze Dlugo Nawet.

Ala: Masz Jakies Wspomnienia Z Najmlodszych Lat Pod Gora Carbon?

Tuna: Najwczesniejsze Z Oxenfurtu I Uniwersytetu. Tam Sie Wychowalam
I Sie Uczylam Z Gnomami Swego Rodu, W Tym Z Aika. Kilka Z Tych
.—. Wspomnien Wplotlam Juz Odbywajac Swoja Sentymentalna Podroz
/ \ Po Uniwersytecie Piszac Przewodnik Dla Periodicusa Z Okazji
| |\_/| Wydania Specjalnego Poswieconego Truwerom [Periodicus 40 –
|\ | | przyp. Red.]
| ’———————————————.
| ___ \ Ala: O ja cie!
| Fragment przewodnika po Uniwersytecie / \ | Pokazesz?
| (Periodicus 40 s. 10) | ._/| |
| |\ | |/| Przerywamy
| „Juz wygasle po swicie latarnie | `—’ | wywiad i idziemy
| otaczaja imponujaca fontanne – ja | | do archiwum w
| akurat nie mam z nia wspomnien, ktore | | Redakcji a tam –
| by byly mile, gdyz gnomy chetnie | | rzeczywiscie –
| instalowaly wyrzutnie sprezynowa w | | zalaczamy
| pokrywie kanalizacji – wystarczajaca | | wybrane
| aby moc pozniej obserwowac moj lot do | | fragmenty
| wnetrza fontanny… nawet nie wiecie | | pamietnego
| jak sie ciesze, ze ja zamurowano, lecz | | spaceru.
| i tak boje sie nan stapnac.” | |
\ | | Ala: To wlasnie
’—————————————| | wspomnienie
| | z mlodosci?
\ /
Tuna potwierdza. `—’

Tuna: Sprezynowa Pulapka Na Przyklad Byla Niezwykle Irytujaca Gdy Sie
Bylo Mala Gnomka W Otoczeniu Zlosliwego Kolezenstwa.

Ala: Niebezpieczne sa male gnomy! Ktos was juz wtedy szkolil z
bezpieczenstwa pracy?

Tuna: Oczywiscie, Sama Widzisz, Ze W Ten Sposob Mozna Bylo Przekonac
Sie Jak Sie Koncza Takie Zabawy, Zmoknieciem I Zlym Humorem Co
Najmniej Do Podwieczorku.

Ala: Masz jeszcze jakies wspomnienia? .—.
/ . \
Tuna potwierdza i razem szukamy wspomnien w artykule. |\_/| |
| | /|
.—————————————————————-’ |
/ .-. Jeszcze jeden fragment przewodnika po Uniwersytecie |
| / \ (Periodicus 40 s. 10) |
| |\_. | |
|\| | /| „Z Wydzialem tym i z Uniwersytetem ogolnie kojarzy mi sie |
| `—’ | wlasna historia – dostalam kiedys szczura labolatoryjnego, |
| | ktorego moglam sobie oswoic jako wlasnego towarzysza. Ale, |
| | jak kazdy gnom wie, trzeba miec wazny certyfikat a azeby |
| | go uzyskac praktykowalam zajmowanie sie swoim szczurem na |
| | wilkach, tygrysach i im niepodobnych drapieznikach – innymi|
| | Wydzial ten bez watpienia zapamietam jako niezwykle szeroko|
| | pojmujacy potrzebe wiedzy na temat zwierzat i opieki nad |
| | nimi.” |
| | /
| |———————————————————-’
\ |
\ / Ala (z zaskoczeniem): Praktykowalas na wilkach, tygrysach i
`—’ im niepodobnych drapieznikach!?

Tuna: Wlasciwie To W Obliczu Moich Nienaailepszych Stopni Z Zoologii
Profesor, Ale Nie Pauden, Mial Nadzieje, Ze Przy Bliskim
Spotkaniu Pokocham Ta Galaz Nauki.

Ala: I pozwol ze zgadne, nie pokochalas?

Tuna: Pokochalam Wowczas Sztuke Przetrwania Oraz Sztuki Unikow I Sila
Rzeczy Polubilam Miec Drgawki Ze Strachu – Nie Bylo Innego
Wyjscia. (po dluzszej chwili) No Ale Szczura Przynajmniej,
Dzieki Tym Wszystkim Praktykom W Zwierzyncu, Dostalam.

Ala: Swietnie wyglada i nawet nie jest przerazony. W ogole nie
wychodzi z kieszeni [Szczur Laborant na co dzien mieszka w
jednej z kieszeni kurtki Tuny – przy. Red.]

Tuna: To Inny Szczur, Tamtego Juz Dawno Nie Mam. Czasami Z Kieszeni
Wychodzi.

Wracamy z archiwum redakcyjnego do gabinetu Redaktor Naczelnej, a tam:

Ala: To moze wrocmy wreszcie do historii – Aika Naai w swoim .—.
wywiadzie opowiada duzo o tym jak mija dziecinstwo w / . \
Rodzie Naai. Ty tez tak mialas? Znalyscie sie? |\_/| |
| | /|
Tuna z poczatku spoglada na mnie.————————————–’ |
z zainteresowaniem, / ___ Na marginesie: fragment wywiadu z |
nastepnie potakuje glowa.| / \ Aika Naai (Periodicus 41 s. 4) |
| |\_. | |
Tuna: Oczywiscie, Aika Robila |\| | /| „…Wieczorki Poetyckie, Nauka |
Naajlepsze Okreciki Z | `—’ | Spiewu, Obserwacja Przyrody By |
Papieru Z Wlasnym Napedem| |Jak Najwierniej Przeniesc Pejzaz |
I Puszczala W Fontannie. | | Na Pergamin, Nauka O Barwnikach,|
Jej Modele Zaglowcow Byly| | O Swiecie, Geografii, Historii, |
Rowniez Wyjatkowo | | Kaligrafia. Bylysmy Ksztalcone |
Szczegolowe. Wszyscy Jej | | Lepiej Niz Niektore Krolewny Z |
Tego Zazdroscilismy. Juz | | Polnocnych Krolestw.” |
W Przedszkolu, Gdzie Sie | | /
Poznalysmy Swietnie | |——————————-’
Rysowala. I Malowala. \ |
Byla Lepsza Ode Mnie \ /
W „Panstwa – Miasta”, `—’
Czyli W Cwiczeniach Z Topografii Dla Malych Gnomiat. (po chwili,
spogladajac z wahaniem na mnie) Znasz Te Gre?

Ala: Znam! W ogole dosc popularna!

Tuna: A To Ciekawe.

Ala: A to dlaczego? To jakie tajemne arkana gnomiat?

Tuna: Wrecz Przeciwnie, Jest Tylko Anonsowana Jako Zaawansowana Gra
Dla Doroslych Polelfow. Odkrylysmy To Z Aika Juz Podczas Jej
Mieszkania W „Bialym Kle”.

Chrzakam wybita z pewnosci siebie, badz co badz nie idzie mi w niej
najlepiej, to fakt, no ale na pewno nie jestem malym gnomiatkiem…

Ala: Ale wyrecytowalas to wszystko, widac ze sie przygotowalas.

Tuna: Po Namysle Przeprosze Wszystkie Dorosle Polelfy, Niejedno Z Nich
Jest Zywym Zaprzeczeniem Powyzszej Tezy. Ale Aika Miala Jednak
Przemyslane Przemyslenia, Warte Cytowania.

Ala: Masz wiecej wspomnien z Aika albo z dziecinstwa?

Tuna potwierdza.

.—. Tuna: W Szkole Poprawiala Nawet Moje Szkice I Nauczyla Tyle
/ . \ Niemal, Co Nasza Profesor. Byla Tez Lepsza Ode Mnie W
| |\_/| Rysunku Technicznym, To Dlatego Sie Dziwilam, Czemu
|\ | | Nie Wybrala
| ’———————————————. Kariery W SGW.
| ___ \ Razem Zajelysmy
| Kolejny fragment wywiadu z Aika Naai / \ | Pierwsze Miejsce
| (Periodicus 41 s. 4) | ._/| | W Konkursie
| |\ | |/| Aerodynamicznym.
| „…Wielokrotnie Kuzynka, Ktora Jest | `—’ | Ten Sukces Mi
| Teraz Znana Pania Inzynier Nie Mogla | | Sie Przydaje Do
| Sie Nadziwic Temu Co Robie W Zajezdzie,| | Profilowania
| Zamiast Zostania Inzynierem W | | Skrzydel, Ona
| Stowarzyszeniu Gnomich Wynalazcow. | | Natomiast
| Ale Jedna Naai W Tym Zawodzie Chyba | | Zostala
| Wystarczy. Tu Pozdrawiam Redaktor | | Projektantka
| Tune.” | | Stoczniowa I
\ | | Opracowywala
’—————————————| | Wlasciwosci
| | Nosne Zagli.
\ / Jeszcze Pozniej
`—’ Wykorzystywala
Swoje Uzdolnienia Do Celow Artystycznych. Tak Wlasnie Bylo.

Ala: Jestescie rowiesniczkami?

Tuna: Aika Urodzila Sie W Tym Samym Czasie Co Ja, Ale Teraz Nie
Pamietam, Czy Przede Mna, Czy Po Mnie.

Ala: A Ty sie w czym wtedy specjalizowalas i w czym bylas dobra, a w
czym nie?

Tym razem Tuna zastanawia sie dluzej…

Tuna: Ze Wspomnianej Aerodynamiki I Meteorologii, Astronomii
Nawigacyjnej, Kombinacyjnej I Tradycyjnej, Geografii, Rowniez Z
Kaligrafii I Kartografii. Mistrz Ulik Jest Wielbicielem Moich
Kaligrafowanych Map, Taka Wykaligrafowana Mapa Jest Nawet
Opublikowana W Periodicusie Poswieconym Truwerom, Przedstawia
Uniwersytet Oxenfurcki. Druga Taka, Gnomiego Miasta, Wisiala
Kiedys W Twierdzy Pod Gora Carbon. Inne Takie Mamy W Bibliotece
SGW.

rzezba | | misa| rzezby _____ | / ___ | \ _|
| o \___/ \___|(|)|_____— ___| /==/| /_’\==\|__\dab i
Wydzial |\|< __/most\___ /_\ _____ __ ` l| __lawka`__strumyk Filozofii |[_] \ s _(|)_ ---/ __ |a | |Wydzial Techniki __________ | | \ \t klomb/()_()\altana / / | |w | | i warsztaty /| /| |\ | | \_ r_ / / \ \ / / | |k | | /| | \ |\ | | | | | |_| _| \ \ /|_(^)_(^)_|\ / / | __i| |__| | | | | | | |_| |____| _ /==/ u / | | _ | | \ / | /==/| __ |____| |_| | |/__|/______\| |lawka m | | _(|)_ | | / |` |` | | |/______\|__\| | | i\| | (_(|)_) | |/(staw)| | | | ___________ Fragment kaligrafowanej mapy Uniwersytetu Oxenfurckiego (Periodicus 40, strona 9). Malowala Tuna, zeby nie bylo. Ala (chrzaka): Mhm. No to dobra z ciebie uczennica byla! Tuna (zaprzeczajac zdecydowanie): Wlasnie W Zadnej Dziedzinie Nie Bylam Prymusem. Oceny Przecietne. Rysunek, Sztuka, Liryka, Rzezba, Grawura, Ekspresja Artystyczna... Z Ekspresji Mialam W Sumie Warsztaty Na Polanie Teatralnej W Lesie Loren, Czyli Wyroznienie, Zeby Nie Bylo. Ala: Przecietna, ale jestes taka pracowita! Tuna (skromnie): To Od Ciaglego Wysylania Mnie Z Gabka Do Namaczania. Ala: Nauczyciele nie doceniali tego? Tuna: Raczej Nie, Ale Na Szczescie Dzis Docenia Majster, Czy Wspolpracownicy. Ala: W gnomiej szkole uzywa sie wciaz gabki? Tuna: W Gnomim Przedszkolu, Razem Z Kreda. Tak, Wciaz. (po chwili) Aika Ciagle Podbierala Krede, Pozniej Cala Klasa... Prawie Cala Malowalismy Bruk Na Kolorowo, Bardzo Malowniczo To Wygladalo - Wiekszosc Z Nas Byla Naai, Tak Wlasnie Wygladalo Nasze Zycie. Ala: No a Twoje slabe punkty? Tuna: Nauki Organiczne, Rzecz Nie Do Ogarniecia. Wolalam Sie Poklocic Z Profesor, Niz Uznac Wlasciwosci Materii Ozywionej. Biologia, Zoologia, Gnomologia, Botanika, Dendrologia, Patologia, Nauki Medyczne, Nauki Przyrodnicze... Nie Do Zglebienia. I Jezyki Obce, Wiecznie W Ogonie, Cokolwiek Bym Nie Powiedziala Po Jakiemukolwiek, Wychodzilo Jak W Kislevickim, Albo Reikspielu. Przez Jezykoznastwo Moglam Nie Zdac Do Kolejnych Klas. Ala: Dziwnie jest sluchac o Twoich wadach, czy slabych punktach... No ale tez wiesz, jest malo gnomow - medykow, czy przyrodnikow. Tuna: Bo Jest Malo Gnomow Rodu Naai, Ala. Nie Wszystkie Sa Tez Przyrodnikami, Sporo Z Nich To Po Prostu Podroznicy. Ala: A jakies pierwsze wynalazki? Tuna: "Skobel Tuny". Ala (z zainteresowaniem): "Skobel Tuny"? Tuna: "Skobel Tuny" Jest Doskonalym Ryglem Blokujacym Dostep Do Zewnetrznej Przestrzeni Od Strony Wnetrz. Zwrocilas Kiedykolwiek Uwage, Ze Najczesciej Ryglujesz Drzwi Od Wewnatrz Przed Wchodzacymi Z Zewnatrz? Ala: Raczej tak. Tuna: A Co Z Bezpieczenstwem Zewnetrza? Jest Zaniedbane. "Skobel Tuny" Jest Doskonalym Remedium - Sklada Sie Z Odpowiedniego Klina, Mlotka, Odpowiedniej Szpary W Drzwiach, Kilku Zdecydowanych Uderzen I Zdolnosci Do Ucieczki. Ala: Jeszcze troche i Cie w ogole nie bede w stanie poznac! Przeciez zawsze Cie znalam jako taka... grzeczna, ulozona a tu takie lobuziarstwo. Tuna: Wszystkie Dzieci Lubia Lobuzowac, Czy Tez Eksperymentowac, Ala. Wlasciwie Nie Bylam Pierwsza Wynalazca Skobla, Natomiast Bylam Na Pewno Jego Propagatorka. I Musze Przyznac, Ze Wypowiedzi Zaryglowanych Dzieki Skoblowi, Chociaz Nie Nadajace Sie Do Przytoczenia, Stanowia Mile Swiadectwo Jego Skutecznosci. Zwlaszcza Drzwi Latryn Sa Szczegolnie Nan Podatne. -=<( )>=-

Tymczasem czas nas naglil i juz bylo wiadomo, ze spedzajac polowe
czasu przeznaczonego na wywiad na ogladanie archiwow, chichotania z
dziejow Tuny i (niestety czasami udanych) prob kierowania mojej uwagi
na kazdy-inny-temat-tylko-nie-wywiad, nie uda sie zbyt szybko ukonczyc
naszej rozmowy. Rozstalysmy sie wiec, solennie obiecujac sobie (Tuna
moze nie az tak szczerze), ze podejmiemy dzielo wywiadu ponownie.

I rzeczywiscie tak sie stalo, o czym przeczytac mozecie na nastepnej
stronie.

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 4

Zatytulowano: Wywiad z Tuna – czesc 2

o—————————————————————————–o
| Ala przedstawia: |
| |
| _ \ | | | / | |
| | | _ \ _ / | / | | _` | _` | _ \ \ \ \ / | / _` | |
| __ < ( | / < / ( | ( | ( | \ \ \ / < ( | | | _| \_\ \___/ ___| _|\_\ _| \__,_| \__,_| \___/ \_/\_/ _|\_\ \__,_| | . . . (czesc druga) . czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych wielbicieli i wielbicielek -=<( )>=-

Poniewaz ten wywiad przeprowadzany byl fragmentami, co jakis czas,
mialam wiec to szczescie, ze moja dzierzaca olowek reka miala calkiem
sporo okazji do odpoczywania. I wlasnie ten moment wybralam sobie, aby
nacieszac sie zebranym do tej pory materialem, wyobrazic sobie rowniez
Was, czytelnikow, z wypiekami na twarzy czytajacy dotychczasowe
wyznania Tuny. No i sami powiedzcie, czy moglabym zostawic Was tak, w
polowie tego niezwyklego wywiadu? Skadze!

Dlatego rada nie rada, Tuna musiala ponownie przyjac moje zaproszenie,
swiadoma, ze juz niezbyt dzialaja na mnie kolejne jej wykrety. I teraz
z jej glebokim i niechetnym westchnieniem rozpoczyna sie kolejna czesc
wywiadu. Kurtyna!

-=<( )>=-

Ala: I co sie pozniej z Toba dzialo? Aika zostala projektantka, a
Ty…

Tuna: Wyprowadzilismy Sie Do Gnomiego Miasta Pod Gora Carbon, Czyli Do
Mahakamu I Musialam Sie Rozstac Ze Swoimi Przyjaciolmi I Znalezc
Sobie Nowych.

Ala: Dlaczego?

Tuna: Po Czesci Dlatego, Ze Mialam Niskie Oceny I Bylam Daleko Na
Liscie Stazowej, Nie Byloby Mi Latwo Znalezc Prace, Ktora Bylaby
Wymarzona. Wazniejszym Jednak Powodem Byl Wuj, Brat Taty. Bedac
Pracownikiem Technicznym Na Wydziale Gorniczo – Maszynowym SGW
Zdobyl Fundusze Na Opracowanie Pieciokorbowego Systemu Obracania
Wiertla W Gnomokoparkach Odwiertowych. Moj Papa Ma Takie Samo
Wyksztalcenie, Gnomogornicze I Dokladnie Taka Specjalizacje,
Zabral Nas W Gory, Gdzie Zostal Zaproszony Do Zespolu. Bylo To
Bardzo Dochodowe, Jak Zreszta Wszystko Z Funduszu Innowacyjnego
SGW.

Ala: Fundusz Innowacyjny SGW? Istnieje takie cos nadal?

Tuna: Oczywiscie, Zeby Nie Bylo, Obecnie W Postaci Grantow Badawczych
Dla Chetnych. Jeszcze Teraz Na Niektorych Tablicach Ogloszen
Mozna Znalezc Zaproszenie Do Refundowanego Przez SGW Dzialania
Naukowo-Badawczego.

Ala: Jak zakonczyly sie tamte prace?

Tuna: Nie Najlepiej, Tak Zlozony System Mial Sporo Slabych Ogniw, Byl
Ciagle Podatny Na Zacinanie Sie, Trzeba Bylo Wlazic Przez Panele
Dostepu I Czyscic Wiertla Z Kamieni Szlachetnych I Innych Smieci
– Prawdziwa Udreka. Gdy Ulepszano Maszynerie, Zdawalam Juz Do
Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow, Prawda, Ale Juz Nie Mialam
Dostepu Do Projektu. Nigdy Tez Nie Wstapilam Do Wydzialu
Gorniczo – Maszynowego. Wujowie Jakos To Zniesli, Ale Tato Jest
Po Dzis Dzien Troche Zawiedziony. To Chyba Dla Niego Staram Sie
Jak Moge.

Ala: Chyba Docenia I Jest Dumny?

Tuna (twierdzaco): Chyba. (po chwili) Dobrze, Ze Babka Juz Tego Nie
Widzi.

Ala: Jak latwo sie teraz domyslec, zapytam: A dlaczego wlasciwie nie
wstapilas do Wydzialu Gorniczo – Maszynowego?

Tuna: Mysle, Ze Dlatego, Ze Jestem Pierwszym Pokoleniem Ze Strony
Swojego Taty, Ktory Wychowal Sie Poza Gorami I Poza Nieco
Despotycznym Wplywem Babki Kwartz, Ktora Pewnie Zamknelaby Mnie
W Kopalni.

Ala: Rozumiem, wiec jak ci uplywal okres w Gnomim Miescie?

Tuna: Mama Znalazla Zatrudnienie W Takiej Malej Piekarni.. Juz Jej Nie
Ma, Niestety, Tej Piekarni, Zeby Nie Bylo. Pomagalam Czyscic Tam
Dysze Gnomokombajnow I Gnomomlynow I W Ten Sposob Zarabialam
Pierwsze Miedziaki, Niezaleznie Od Kieszonkowego. Odkrywalam Tez
Nowy Dom I Nowa Spolecznosc. W Pierwszych Dniach Akurat Byl
Konkurs Poetycki Dla Gnomiat Zorganizowany Przez Zwierzchnikow
Wujka I Taty Na Wiersz Poswiecony Gnomokoparce Odwiertowej.
Naciskano Na Mnie, Bym Sprobowala Dla Zdobycia Wiekszej Pewnosci
Siebie I Nieco Znajomosci. Zajelam Trzecie Miejsce I Udalo Mi
Sie Rzeczywiscie Przy Okazji Nawiazac Nowe Przyjaznie.

Ala: Przytoczysz wierszyk?

Tuna (wyraznie nieszczerze): Nie Bardzo Juz Go Pamietam, Nosil Tytul
„No I Sie Sypnelo”.

Ala: To trzeci najlepszy wierszyk konkursu, jest sie czym chwalic i z
czego byc dumna, nie wstydz sie, no!

Tuna: Zeby Nie Bylo, Tylko Ze Wszystkich Uczestnikow Bylo Wlasnie
Troje.

Ala: Ach… no ale jakbys jednak mimo to sobie odzapomniala…

Tuna kiwa glowa niechetnie.

Tuna: Oczywiscie Zetknelam Sie Rowniez Z Gnomometrem, Drugi Wuj, Czyli
Mlodszy Brat Taty Byl Konserwatorem Linii, Obecnie Jest W
Zespole Likwidacyjno – Naprawczym Gnomometra [Gnomometro, czyli
napedzane para wagoniki, ktorymi sie mozna bylo przejechac
podziemnymi korytarzami miedzy Gnomim Miastem i zachodnim
Mahakamem, obecnie czesciowo zawalone i nieczynne – przyp. Red.]
Wlasciwie To W Ten Sposob Zetknelam Sie Z Gnomometrem, Natomiast
Bez Wujka – Z Ochrona. Bez Stosownej Przepustki Musialam Na Tym
Poprzestac.

Ala: Alez bylas siostrzenica konserwatora!

Tuna: Bratanica Wlasciwie. Jednak Bez Przepustki. (po namysle)
Najlepsze w Gnomim Miescie Byly Fajerwerki, Najlepsza Zabawa
Sezonu I To W Kazdym Sezonie. Tu Mialam Lepsze Osiagniecia,
Czesto Potrafilam Odpalic Najwiecej Fajerwerkow Naraz.

Ala: Fantastycznie! Jak ci zazdroszcze! Ile ich bylo?

Tuna: Oficjalnie Szesnascie. Niby Mozna Bylo Wiecej, Nieoficjalnie
Dwadziescia Trzy, Poniewaz Mozna Bylo Ulatwiac Sobie Rywalizacje
Zmieniajac Lonty, Albo Laczyc Je.

Ala: Cos podobnego! Rozwijalas swoja kariere w tym kierunku? Nauczyla
cie czegos? Jakies, nie wiem, napedy fajerwerkowe?

Tuna: Mnie Nie, Moze Poza Uciekaniem, Ale Potem Zakazano Odpalac
Fajerwerki We Wszelkich Wnetrzach, Nawet Producenci Sie O To
Postarali (i tu na potwierdzenie swych slow Tuna rozklada rece
bezradnie). Naped Fajerwerkowy? Kiedys Myslalam O Wyrzutni
Osobistej, Katapulcie, Na Potrzeby Wydzialu Awioniki Stosowanej
Bylaby Trafionym Wynalazkiem.

Ala: No a kontynuujac temat mlodosci… jakies… przygody milosne?
Wiesz, dojrzewanie, buzujaca krew, chlopcy i takie tam sprawy?

Tuna: Dziwna Sprawa, Zeby Nie Bylo.

Ala: Dlaczego dziwna sprawa, zeby nie bylo!?

Tuna: Jakos Inaczej To Przebiega U Chlopakow, Zupelnie. Wszystko To
Takie Niezsynchronizowane. Chlopcy Mieli Glupie Pomysly I Niemal
Zawsze Konczylo Sie Tak Samo.

Ala: Tak samo, czyliii…?

Tuna: Checia Skonstruowania Katapulty Zasilanej Fajerwerkami.

Ala: Nie mialas nigdy przygody milosnej z chlopakiem!?

Tuna: Po Co Mialabym Miec Przygody Milosne Z Chlopakiem?

Ala: Zeby zalozyc rodzine jak Twoi rodzice.

Tuna: A Wyksztalcenie? Wypadaloby Wczesniej Skupic Sie Na Nauce,
Przynajmniej Do Habilitacji.

Ala: Co ma jedno do drugiego!?

Tuna: Bez Nalezytego Wyksztalcenia Wychodza Potem Jakies Spontaniczne
Glupoty, Zakazane Korepetycje, Matematyczne Sabaty Koedukacyjne,
Dywagacje Na Temat Fizyki Tarcia I Poslizgu, Potajemne Studia
Nad „Erotyka Analityczna” (Tuna wzdryga sie) Swinstwa. Jestes
Jak Isia, Ona Tez By O To Zapytala.

Uslyszane argumenty sprawiaja, ze intuicyjnie nie chce analizowac jak
smakuje pikanteria po gnomiemu. W ocenzurowantym i niestety wycietym
fragmencie naszej rozmowy dowiedzialam sie miedzy innymi, ze „Erotyka
Analityczna” rzeczywiscie istnieje, do wypozyczenia miedzy innymi na
tajnych sabatach oraz… w SGW – coz, zeby nie bylo. Jezeli Naczelna
tego nie wytnie to: w imieniu Periodicusa zapraszam do lektury.

Ala: W koncu jednak zdalas do SGW. Jak wspominasz poczatki kariery?

Tuna: Wstepnie Zniechecilam Sie Juz Po Pierwszym Zadaniu, Ktore Zajelo
Mi Chyba Pol Roku – Mialam Cos Znalezc, Natomiast Nie Wiedzialam
Wtedy, Ze Wolno Mi Bylo Rozpytywac Rozne Osoby O Pomoc, O To Czy
Slyszeli O Tym Miejscu, Gdzie Ono Jest, O Wskazowki. Myslalam,
Ze Byloby To Oszustwo, Wiec Samodzielnie Przeczesywalam Swiat, W
Zupelnie Innej Jego Czesci. W Miedzyczasie Majster Uznal, Ze Sie
Poddalam I Juz Nie Kandyduje. Wicemajster Powtarzal, ze Nie Taki
Scenariusz Staran Obiecywal Mojej Babci.

Chichocze cicho pod nosem.

Ala: A inne wspomnienia?

Tuna: Pozdrawiam Jakiegos Mahakamczyka, Ktory Mi Pomagal Rozwiazywac
Zadanie, Polegajace Na Przetlumaczeniu Roznych Hasel Z Obcych
Jezykow Na Wspolny. Dzieki Niemu Kierownik Vyera Sie Dowiedziala
Ze Po Mahakamsku Zapisala „Hazard I Dziwki”, Podczas Gdy Prawda
Byla Inna. Jednak Uwierzylam Kuzynowi I Przynioslam Kierowniczce
„Poprawne Rozwiazanie”. Jej Mina? Bezcenna, Zeby Nie Bylo.

Nadal chichocze pod nosem, lecz juz nie tak cicho…

Ala: Opowiedz o czyms jeszcze!

Tuna: Juz Nic Wiecej Ciekawego, Czy Tez, Zeby Nie Bylo, Smiesznego.

Ala: W koncu jednak dostalas torbe i zostalas stazystka, jakie byly
pierwsze wrazenia?

Tuna: Wlasciwie To Stazystka, Stazystka Zewnetrzna, Jest Sie Juz Od
Zaakceptowania Podania, Potem Nastepuje Awans Na Stazyste
Wewnetrznego, Takiego Z Torba Inzynierska Oraz Tytulem I Wstepem
Do Siedziby SGW, Czyli Obecnie Na Poklad Gnomosterowca, Wtedy Do
Siedziby W Gnomim Miescie.

Ala: Przyklady zadan i ich realizowania na twoim przykladzie znamy, a
jakie byly pozniej? Przy okazji zawsze to jakas podpowiedz dla
obecnych chetnych do zostania kandydatami!

Tuna: Wlasciwie Sa To W Dalszym Ciagu Zadania Od Inzynierow, Ale Takze
Bylam Wlaczona Do Prac Zwiazanych Z Utrzymaniem SGW, Jego
Warsztatu, Czy Biblioteki, Tak Wiec Kupowanie Czesci Uzywanych
Do Budowy Prototypow I Gotowych Juz Wynalazkow, Czy Po Prostu
Tworzenie Lub Aktualizowanie Ksiazek, Badz Map. Na Tym Etapie
Bylam Juz W Pelni Swiadoma Jak Wykonuje Sie Poszczegolne Zadania
– Mialam Ich Lacznie Czternascie, Ale Zrealizowalam Je W Miare
Sprawnie. Oczywiscie Poznalam Rowniez Samych Inzynierow, A Oni,
Zeby Nie Bylo, Mnie. Majster Ulik, Tak Jak I Obecnie Jest, Byl
Bardzo Pomocny, Uczynny I Zyczliwy, Wtedy Wlasnie Wicemajster
Rozpoznal We Mnie Wnuczke Mojej Babci, Kierownik Yalom Chetnie
Sie Droczyl Ze Mna I Wspominalismy Czasy Spedzone W Oxenfurcie,
Gdzie Mial Goscinne Wyklady, Glownie Astronomiczne, Jesli Dobrze
Pamietam. Dzis Jednak Stazysci Nie Maja Az Tylu Zadan Ani Pracy
– Moze Z Cztery Zadania. Poza Tym Zmienia Sie Jej Charakter,
Gdyz Pracujemy I Utrzymujemy Statek Powietrzny, A Nie Podziemna
Siedzibe.

Ala: Masz jakies ciekawe wspomnienia z dotychczasowej kariery?

Tuna: Najbardziej Chyba Zaszokowalo Mnie Jak Inzynier Uklar, Stary I
Moze-Tylko- Troche-Sklerocialy Naukowiec, W Czasie Wieczorku
Gnomiej Nauki Wyrzucal Wszystkich Gosci Z Pokladu Sterowca. I
Kierownik Yalom Rowniez Byl Dla Mnie Na Pewno Najbarwniejsza
Postacia. Obu Juz Z Nami Nie Ma…

Zapada cisza, ale potem…

Tuna: Mial Wiele Zwyczajow, Ktore Dla Nas Byly Dziwaczne. Lubial Sie
Na Przyklad Kapac W Przedziwnych Miejscach, Wyposazonych W Pompy
Wody, Ciepla, Gazu, Strumienice Wodne. Kapal Sie Nawet W Naszej
Prototypowni, W Warsztacie – Osobiscie Puszczalam Pozniej Po Nim
Destylat Do Obiegu Wody, Mozliwe Ze To Dlatego Nasz Majster
Po Dzis Dzien Zniecheca Do Picia Wody Stamtad, Nie Mowiac Juz O
Pojeniu Zwierzat Osobistych. Kierownikowi Lubialam Wytykac
Zazdrosnie, Ze Podobno Kiedys Pijany Stracil Globus Czy Mape Na
Uniwersytecie, On Mi Znow Z Satysfakcja Zadawanie Sie Z
Orangutanem. Ot Przyklady. Wieczorek Naukowy To Spuscizna Po
Dniach Gnomiej Nauki, Taki Dzien Otwartych Drzwi, Prezentacja
SGW, Rowniez Gnomosterowca Innostworom, Pogadanki, Prelekcje…
Zapraszamy, Prosze Przybywac Gdy Bedzie Ogloszony Najblizszy, Na
Razie Jednak Nie Wiemy Kiedy.

Ala: A… ten, pewnie! (z niedowierzaniem): Zadawalas sie z
orangutanem?

Tuna (z westchnieniem): To Poklosie Zdobywania Certyfikatu Opiekunki
Zwierzat. Tamtejszy Orangutan Z Rozzewnieniem Reagowal Na Imie
Yaloma – Tulil Mnie I Chcial Iskac. No I Oczywiscie Kierownik,
Wszak Zawsze Wykapany, Mial Od Razu Swoje Teorie Na Moj Temat.
Czasami Sie Odechciewalo Z Nim Zadzierac, Mi Bardzo Szybko, Ale
Kierownik „Lubil Mnie”, Gdyz Sam W Przeszlosci Spedzal Duzo
Czasu W Oxenfurcie. Na Wydziale Nauk Wyzwolonych Mial Goscinne
Wyklady, Astronomiczne Wlasnie. Na Kilku Bylam Osobiscie, Tam
Wlasnie Byl I Globus I Mapy. Mial Talent Do Nauczania, Ale I Do
Droczenia Sie, Potrafil I Lubial To Robic. Sprawial Na Przyklad,
Ze Zniechecilam Sie Do Cwiczen Terenowych W Pelnej Odziezy
Roboczej, Gdy Stwierdzil, Ze Wygladam Jak Golem Ze Wstazka –
Czyli Jak Opancerzona Gnomka W Szaliku.

Parskam z wesoloscia.

Tuna: Trzeba Wiec Bylo Z Czegos Zrezygnowac, Wiec Zrezygnowalam Z
Tych Praktyk, Czyli Cwiczen. Szaliki Dalej Nosze.

Potwierdzam slowa Tuny, o ktorej sama wiem, ze ma szalik na zime i na
lato!

Ala: No ale sztylety ci pozostaly.

Tuna: To Tez Nie Tak. Po Prostu Gdy SGW Przyznalo Mi Stypendium, Dzis
Rowniez Czeka To Stazystow, Wybralam Specjalizacje Nozownicza,
Poniewaz Mialam Nadzieje, Ze Chodzi O Kurs Doskonalenia Sie W
Srubokretach (i tu Tuna macha reka ciezko).

Ala: I, jak rozumiem, on, Kierownik, tez potwierdzilby te rewelacje o
nim?

Tuna: Potwierdzilby, Gdyby Nadal Byl Z Nami. Bo Tak Wlasnie Bylo. Tak
Jak Z Aika, Z Nim Rowniez Wspominalam Przeszlosc I Spontanicznie
Takie Wlasnie Wspomnienia Wychodzily Na Jaw. Kierownik Yalom I
Wicemajster Pauden Bardzo Barwnie Potrafili Rowniez Wspominac
Bretonie I Ich Rodzinne Miasteczka, Czyli Wlasciwie Otoczenie
Mojej Babci, Ale To Juz Mnie Nie Dotyczy.

Ala: Nie przypuszczalam, ze wspolpracownicy z SGW zgotowali ci tak
barwne dziecinstwo! Spotkalas kogos jeszcze w mlodzienczych
czasach? Zanim stalas sie samodzielna gnomka, czy stazystka w
Stowarzyszeniu?

Tuna zastanawia sie chwile.

Tuna: Dziecinstwo To Juz Nie Bylo, Bez Przesady. Kornix [takze czlonek
SGW – przyp. Red.] Nalezy Mniej Wiecej Do Mojego Rocznika –
Poznalismy Sie Wlasnie W Oxenfurcie. Razem Tez Skladalismy Swoje
Podania Do SGW, W Kazdym Razie Przescigalismy Sie Ktore Z Nas
Uczyni To Jako Pierwsze. Ja To Zrobilam Pierwsza, Ale On Dostal
Sie Szybciej Na Staz Wewnetrzny, Ten Z Tytulem I Wlasna Torba.
Przyniosl Nawet Kwiaty Gdy Zdalam Egzamin.

Ala: Kwiaty! Wspaniale… zaraz, egzamin?

Tuna: Zeby Zostac Inzynierem Nalezalo Napisac Prace Inzynierska I Zdac
Egzamin, Zeby Nie Bylo. Obejmowal Dosc Szeroki Wachlarz Dziedzin
Zagadnienia Scisle Inzyneryjne, Znajomosc SGW, Czy Swiata. Ledwo
Zdalam, Co To To Na Pewno. Skoro Od Razu Informujemy
Wspolczesnych Potencjalnych Chetnych, To Egzaminu Juz Nie Ma.
Poza Tym Obecnie SGW Zrzesza Rowniez Gnomy, Ktore Nie Chca Byc
Inzynierami, Ale Chca Zyc Na Gnomosterowcu I Pomagac Nam Tak,
Jak Lubia – Na Przyklad Jako Zielarze, Zaopatrzenowcy, Zbrojni,
Czy Samodzielni Badacze. Bez Pracy Typowo Naukowej, Z Takimi
Samymi Przywilejami Jak Inzynierowie, Za Wyjatkiem Mozliwosci
Budowania Wynalazkow. Takie Gnomy, Tak Dlugo, Jak Nie Chca Byc
Inzynierami, Maja Latwiej.

Ala: Mysle, ze juz mamy ze dwie strony tego wywiadu… strach myslec,
co by bylo, gdybys miala jeszcze wiecej czasu do namyslu. Moze
wiec jeszcze co nieco o samym SGW i konczymy, dobra?

Tuna kiwa glowa chetnie.

Ala: Ja moze i troche wiem, ale tez moze mnie zaskoczysz! Opowiedz
czym jest SGW.

Tuna: Stowarzyszeniem Gnomich Wynalazcow, Ktorego Glownym Powolaniem
Jest Coraz Lepsze Poznawania Swiata, We Wszystkich Dostepnych
Aspektach I Czynienie Go Lepszym, Latwiejszym W Obsludze.
Zrzesza Gnomy, Ktore Pragna Tego Samego.

Ala: SGW jest podzielone na…?

Tuna: Wydzialy, Zeby Nie Bylo. Kazdy Z Nich Specjalizuje Sie Z Grubsza
W Jednym Aspekcie – Mimo, Ze Jest Tych Aspektow Tak Naprawde
Wiecej Niz Samych Gnomich Wynalazcow – Mimo To Wszystkie
Wydzialy Razem Obejmuja Jak Najwiecej Dziedzin, Ktorymi Sie
Zajmuja.

Ala: Po jednym zdaniu o kazdym!

Tuna: Wydzial Gorniczo – Maszynowy Wspiera Gornictwo I Budownictwo
Podziemne, Propaguje Rozwoj Mechanizacji Gornictwa, Rozwoj Branz
Metalurgii, Hutnictwa, Automatyzacje Podziemnych Gnomich Osiedli
– Zreszta Po Czesci Krasnoludzkich Takze.

Wydzial Automatyki Uzytkowej Poswieca Sie Ulepszaniom Srodkow
Sluzacych Do Poznawania I Modernizacji Swiata, Zglebia Zasady
Gnomofizyki, W Szczegolnosci Dotyczacej Napedow, Wykorzystuje Je
Do Projektowania I Tworzenia Maszyn, Wyslugujacych W Pracy.

Wydzial Alchemii I Swiatopoznawstwa Gromadzi Wiedze Na Temat
Szeroko Pojetego Swiata, Szczegolnie Jego Organicznej Czesci, A
To Juz Bardzo Wiele – Od Wlasciwosci Natury, Jej Wytworow, Po
Tajemnice Dzialania Mechanizmow Zywych. Dokladnie To, Z Czym
Mialam Problemy W Szkole.

I Wydzial Awioniki Stosowanej, Rozszerza Zainteresowanie
Pozostalych O Badanie Srodowiska Do Tej Pory Niezbadanego –
Powietrza, Skutkow Praw Gnomofizyki I Wlasciwosci Gnomich Maszyn
W Nim. Odciaza Pozostale Wydzialy Z Badan Nad Tym Nowym
Srodowiskiem, Ktoremu Potrzeba Poswiecac Wiele Uwagi, Odkrywac
Je, Opisywac, Wyciagac Wnioski, Eksperymentowac.

Ala: A skutkiem jest gnomosterowiec?

Tuna: Na Pewno Jednym Z Owocow Tych Badan, Jednak Nie Tylko Awionicy Z
SGW Sie Przyczynili Do Jego Powstania, Jak I Zreszta Nie Tylko
Same SGW. Najwieksze Zaslugi Polozyla Gnomia Akademia Techniczna
Z Tir Tochair.

I tu, z wyrazna checia i nadzieja na moje zainteresowanie, Tuna
przystepuje do prezentacji noszonej przez siebie pamiatkowej
gnomiej kurtki z naszywkami. Z naboznym szacunkiem pokazuje
poszczegolne symbole, odznaki, emblematy i sprawnosci – w
pierwszej kolejnosci opowiadajac o herbach Gnomiej Akademii
Technicznej, Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow oraz Gnomiej
Floty Eksploracyjnej, z tak autentyczna duma, jakby nalezala do
wszystkich naraz, choc blysk w jej oczach dowodzi po prostu
szczerego patriotyzmu.

Ala (machajac rekoma desperacko): Wierze, wierze! Przygotowalam teraz
na koniec serie szybkich pytan na twoj temat. Gotowa?

Tuna potwierdza, a wiec:

Ala: Twoje hobby?

Tuna: Liczenie. I Sprzatanie.

Ala: A kiedy sie okazuje, ze wszystko wokol juz posprzatane?

Tuna: Wtedy Sie Okazuje, Ze Fanty Posprzatane Z Jednego Miejsca Leza W
Nieladzie Gdzie Indziej.

Ala: Jakie cechy uwazasz za najwazniejsze na co dzien?

Tuna: Pracowitosc.

Ala: Zyciowa maksyma, motto?

Tuna: „Za Lepszy Ksztalt Swiata”, Motto Stowarzyszenia Gnomich
Wynalazcow. Po Raz Pierwszy Widzialam Je W Mahakamskim
Warsztacie – Wielkie, Podswietlone… Zabralismy Je Stamtad I
Zamontowalismy Na Pokladzie Gnomosterowca. Identyfikuje Sie Z
Nim W Pelni.

Ala: A ja bylam prawie pewna, ze „Zeby nie bylo”!

Tuna czerwieni sie na twarzy i zaprzecza zdecydowanie.

Ala: Twoje ulubione miejsce w swiecie?

Tuna: Hala Slaw Gnomiej Akademii Technicznej W Tir Tochair.

Ala: Stoisz tam wpatrzona we wlasny portret?

Tuna: Nie Zdawalam Do Gnomiej Akademii Technicznej. Chodzilo Mi Raczej
O Czerpanie Motywacji Od Uwiecznionych Tam Najwybitniejszych
Uczonych.

Ala: To brzmi dumnie, ale troche jak pustelnia. To moze teraz pytanie
o sprawy sercowe! Na pewno nie bedziesz zdziwiona, jesli spytam
o Twoje sprawy sercowe, uczucia oraz jakies perspektywy zwiazane
ze stanem cywilnym. Rozumiesz – wielbiciele…

Tuna: No Wlasnie!

Zachwycam sie Tuna.

Tuna: …To Mi Przypomina Dlaczego Unikalam Wywiadu…

Ala: No nie badz taka!

Tuna macha reka stanowczo.

Ala: Powiedz chociaz co sobie cenisz w mezczyznach, co zwieksza ich
szanse u Ciebie.

Tuna: Myslenie Glowa.

Ala: Podobno nie da sie myslec czyms innym.

Tuna: Ale Nie Wszyscy O Tym Wiedza.

Ala: To moze inaczej: po ktorej randce mozna wedlug ciebie… jakby
to powiedziec, budowac wynalazki we dwoje?

Tuna: Po Tej, Ktora Konczy Sie Egzaminem Inzynierskim.

Ala: Ulubione jadlo i napitek?

Tuna: Uwielbiam Swieze Pieczywo, Takie Jakie Piekla Mama. Jesli Chodzi
O Mieso, To Nie Zjem Niczego, Co Za Zycia Bylo Wieksze Ode Mnie,
Z Pieczeni Wlasciwie Wylacznie Drob. Doceniam Kazda Wariacje
Jego Przyrzadzenia, Na Przyklad Nasz Kuk Na Sterowcu Przyrzadza
Go Smazonego, W Smietanie. Lubie Tez Zupe Mleczna Oraz Podkradam
Owoce Laborantowi.

Ala: A do picia?

Tuna: Kawa, Herbata, Czekolada.

Ala: Herbata nie z destylatem jak to gnomka?

Tuna: A Widzisz, Nie Wypije Niczego, Co Uzywam Do Udrazniania Obiegu
Przeplywu Wody Na Gnomosterowcu. Kiedys Nie Moglam Sie Nadziwic,
Czemu Ubywa Zawartosci Ze Zbiornika Paliwowego, Dzis Moge
Powiedziec, Ze Coraz Mniej Mnie Dziwi.

Ala: Mhm… no to teraz: najwieksze sukcesy i porazki w zyciu?

Tuna: Mysle, Ze Przewodzenie Pokladowym Asom Przestworzy I Wiele Moich
Roznych Projektow Oraz Artykulow, Ktore Powstaly Z Innymi
Inzynierami I Redaktorami, To Szczegolny Powod Do Satysfakcji.

Ala (zdezorientowana): Asom?

Tuna: Asy, Czyli Awionicy. Od Nazwy Wydzialu, AS – Awionika Stosowana.

Ala: Aaa…ha. A porazki?

Tuna: Czy Ja Wiem… Podczas Pisania Przewodnika Po Uniwersytecie
Oxenfurckim Niechcaco Potknelam Sie O Drzwi Klatki Z Orangutanem
– Mam Nadzieje, Ze Juz Go Zlapano.

Albo Na Przyklad Taka, Ze Chcialam Zrobic Dobry Uczynek
Zaprzyjaznionym Lesnym Elfom, Wiec Przyszlam Z Olejarka I
Zapasem Oleju, Aby Naoliwic Drzewa, Ktore Trzeszczaly Na Wietrze
Ale Grzecznie Mi Podziekowano I Zostalam Z Tym Zapasem Oleju…

Ala: Gdybys byla jakims wynalazkiem, to jakim?

Tuna: Chyba Czyms, Co By Bawilo I Uczylo Zarazem, Nawet Jakby To Miala
Byc Tylko Zabawka. Takie Rzeczy Sa Najbardziej Kochane I Cenione
Przez Ich Uzytkownikow. W Doroslym Wieku O Tym Zapominamy,
Dazymy Do Praktycznosci, Do Narzedzi Sukcesu, Nie Baczac Na
Najprostsze Wartosci, Bezdusznie.

Ala: A twoj ulubiony wynalazek? Niekoniecznie wlasnego projektu.

Tuna: Gnomometro! Nie Wymaga Uzasadnienia, Kto Choc Raz Jechal, Zgodzi
Sie Ze Mna, Kto Nigdy Nie Jechal Nie Zrozumialby. Gnomosterowiec
Tez, Zeby Nie Bylo, Ale Z Gnomometrem Zetknelam Sie Jako Przede
Wszystkim Z Atrakcja, A Gnomosterowiec, Poza Zrodlem Fascynacji,
Jest Jednak Jednoczesnie Miejscem Pracy I Bardzo Trudna W Opiece
Maszyneria.

Ala: Noooo to fakt! Ale z takich budowanych na co dzien przez Gnomich
Inzynierow?

Tuna: Uwielbiam I Mam Slabosc Do Wynalazkow Automatycznych, Lub Takich
Z Ruchomymi Elementami, Jak Moj Pas (gnomi lsniacy pas
automatyczny), Ale Tez Lubie Swoja Kurtke (pamiatkowa gnomia
kurtka z naszywkami). Nawet Kolezanka Istrid Pokochala Ja, Kiedy
Jeszcze Byla, Ta Kurtka Oczywiscie, Jedynie Projektem.

Ala: Ulubione zadanie dla stazysty SGW?

Tuna: Jest Mi Milo Gdy Ktos Uaktualnia Tresc Ksiazek W Bibliotece
Pokladowej.

Ala: A takie z ktorym sama mialas do czynienia?

Tuna: Jako Stazystka Napisalam Szesciotomowa „Instrukcje Obslugi
Zachowania Sie W Wodzie Wystepujacej W Stanie Dzikim Wraz Z
Charakterystyka Wody Opracowana Na Potrzeby Wydzialu Awioniki
Stosowanej Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow Dla Gnomow, Ktore
Celowo Lub Przypadkiem Planuja Uczestniczyc W Katastrofie
Powietrznej I Wpadac Do Akwenow Badz Rozbijac Sie, Ewentualnie
Awaryjnie Ladowac Na Powierzchniach Tychze” Na Zlecenie
Owczesnego Kierownika Wydzialu, Pyrdka. Bardzo Duzo Pracy I
Bardzo Duzo Zniechecnia, Swiadomosci Ze Przesadzam I Ze To Droga
Do Nikad, Ale Tym Wieksza Radosc Z Efektu, Tym Bardziej, Ze Jest
To Jednak Instrukcja Rzeczowa I Rzetelna.

Ala: Jest gdzies do zapoznania sie?

Tuna: Oczywiscie, Zeby Nie Bylo. Na Pokladzie Gnomosterowca.

Ala: A ulubiony artykul w Periodicusie? Niekoniecznie wlasny…

Tuna: Wiele Artykulow Zrobilo Na Mnie Wrazenie, Ale Musze Przyznac, Ze
Wciaz Jestem Pod Wrazeniem Tego, Ze Udalo Sie Zjednoczyc Wladze
Stowarzyszen Calego Swiata W Dziele Noworocznych Zyczen. Mamy W
Historii Periodicusa Mnostwo Ambitnych Artykulow, Jednak Sam Ten
Gest Dobrej Woli To Piekna Rzecz, To Jest Cos Wiecej Niz Tysiace
Technicznych Madrosci.

Ala: A ulubiony artykul wlasnego autorstwa?

Tuna spoglada gdzies z zaklopotaniem i drapie sie po glowie.

Tuna: Na To Pytanie Na Pewno Nie Odpowiem, Niektore Z Nich Powstaly We
Wspolpracy Z Innymi, Albo W Niektore Sama Nie Wierzylam, A Sie
Okazaly Wyjatkowe Udane, Inne Skladalam W Ostatniej Chwili, Co
Rowniez Dalo Mi Wiele Satysfakcji. Ciezko Wybrac Ten Ulubiony,
Ktory Dal Mi Najwiecej Radosci.

Ala: Osobisty idol i dlaczego?

Tuna: Lubie Oceniac Innych Po Dorobkach, Poniewaz Sa To Osoby, Ktorym
Sie Cos Chcialo – Inzynierowie, Z Majstrem Ulikiem Wlacznie,
Wespol Z Czlonkami Gnomiej Akademii Technicznej Napracowali Sie,
Aby Powstal „Parseval”, Gnomosterowiec. Ich Poprzednicy Znow W
Wyniku Wieloletniej Pracy Zalozyli Gnomometro. Gnomi Zalozyciele
Periodicusa Na Samym Poczatku Redagowali Go W Formie Listow,
Wysylali Czytelnikom I Wierzyli, Ze To Ma Sens. Redaktor Hiir
Przepisal Wszystkie Archiwalne Wydania Periodicusa Do Archiwum
Redakcji I Zachowal Jego Ciaglosc. Wielu Tworcow Zaprojektowalo
Liczne Miejsca, Powolalo Do Istnienia Budynki, Osiedla I Rozne
Zrzeszenia, A Nawet Powolalo Do Zycia Drobiazgi, Na Przyklad
Nowe Sztuki Odziezy. Ktos Zredagowal Bardzo Obszerne Slowniki
Hen Llinge, Dostepne W Oxenfurcie, Po Dorobku Poznaje Sie
Najwybitniejszych Truwerow I Zazdrosci Sie Im Nie Tylko Talentu,
Ale I Checi Do Dzielenia Sie Nim.
To Wszystko Osoby, Ktorym Chcialabym Towarzyszyc W Ich Czasach I
Byc Swiadkiem Narodzin Ich Dziel, Narodzin Owego Lepszego Swiata,
Ktory Czasem Mamy Okazje Podziwiac.

Ala: Co bys radzila samej sobie z przeszlosci i sobie z przyszlosci?

Tuna: Tej Z Przeszlosci Mniej Pracoholizmu, A Wiecej Czasu Spedzanego
Z Innymi, Natomiast Tej Z Przyszlosci Przypomnialabym, Bo Na
Pewno Zapomni, Ze Nie Trzeba, W Znaczeniu Metaforycznym Pilnowac
Maszynerii Swiata, Doskonale Pracuje Bez Niczyjej Pomocy.

Ala: Najbardziej sie boisz…?

Tuna: Lasow. Jawia Mi Sie Jako Nieuporzadkowane, Niezorganizowane…
Nie Mam Zaufania Do Lasow. Zyja W Nich Na Wolnosci Zwierzeta
Wieksze Ode Mnie, Ktore Moga Mnie Zjesc, Nie Ma W Nich Zadnych
Zasad, Zadnej Technicznej Logiki… Tego Moze Nie Bedziemy
Publikowac, Dobrze?

Ala (z wesoloscia): No co ty! To bedzie najlepsza wypowiedz! A poki
co, masz z pewnoscia sporo planow, zamierzen i ambicji, pochwal
sie choc czescia z nich.

Tuna: Mam Nadzieje, Ze W Moim Zyciu Zmieni Sie Wylacznie Wyksztalcenie
Na Lepsze I Doswiadczenie Na Bogatsze Oraz, Ze Periodicus Bedzie
Mimo Wszystko Wychodzil Regularnie. Tak, Czytajacy Me Slowa
Redaktorzy, Wlasnie Do Kolezenstwa Mowie.

Ala: W zasadzie teraz mialam oswiadczyc, ze wlasnie zycze Ci
spelnienia tych zamierzen, ale moze po prostu zamiast tego wezme
sie do roboty i przepisze wywiad do zlozenia…

Tuna: Bardzo Dobrze, Ala, Za Dwa Dni Chce Miec Czystopis Na Biurku.

Otwieram usta, by zaprotestowac, ale Tuna macha reka stanowczo,
dajac mi jednoznacznie do zrozumienia, ze na zadne dyskuje juz
mi nie pozwoli. Zastrzaskuje tym szybciej notes w nadziei, ze i
jej nie przypomni sie nic przydlugawego, co bym oczywiscie tez
musiala przepisywac.

A przeciez trzeba jeszcze obgadac Tune z jej najblizszymi! Nie
ma sprawy!

-=<( )>=-

_ \ _) | _) | _)
__/ _ \ \ \ \ / | -_) _` | _ / | -_) | |
_| \___/ \_/\_/ _| \___| \__,_| ___| _| \___| _| _| _) _) _)

——————————————————————–
Ulik Indagatrix, Mistrz Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow,
zwierzchnik Tuny:

Pisanie peanow nigdy nie bylo moja mocna strona, pisanie
czegokolwiek poza opracowaniami naukowymi rowniez, jesli juz o tym
mowa.

Jednak w przypadku Kierownik Tuny sprawa jest wyjatkowo prosta.

Gdyby nie ona (i dwie inne gnomki) prawdopodobnie S.G.W. byloby
jeszcze bardziej ekscentryczne i oderwane od wydarzen w swiecie.
Ja bylbym na pewno.

Kolezanka Tuna jest jednym z tych niewielu Inzynierow, ktorych
kariere przyszlo mi sledzic od samego poczatku, kiedy po raz
pierwszy pojawila sie w Gnomim Miescie, z dokumentami dla
Ventmara, nie miala pojecia, w ktora strone dokreca sie sruby.

Sledzenie Jej kariery od tego momentu do momentu objecia stolka
Kierowniczego bylo rzecza… niezwykla i przerosla ona wszelkie
oczekiwania wobec jej osoby.

Jesli jest ktos kto trzyma na biezaco reke na pulsie to Ona.

Jesli potrzebuje pomocy w ustaleniu tego co jest wazne i do
zrobienia, by sprobowac odkopac sie z nigdy niemalejacej gory
dokumentow lezacych na moim biurku to zwracam sie do Kierownik Tuny.

Jesli musze odpoczac od zgielku sterowca i wybrac sie w dzicz to
smialo moge powierzyc rozwiazywanie wszelkich pilnych problemow
Kolezance Tunie i jej osadowi.

Jesli pewnego dnia z tej dziczy mialbym nie wrocic to moge byc
spokojny o Stowarzyszenie, bo Kierownik Tuna wraz z reszta
zespolu bedzie na miejscu by przejac ster i kontynuowac Lot…

I najprawdopodobniej S.G.W. by tylko na tym skorzystalo.

——————————————————————–

Isil de Soreil, Zarzadczyni „Bialego Kla”, Radna Oxenfurckich
Truwerow, Redaktorka Periodicusa, bliska przyjaciolka Tuny:

Tuna… To jedna z tych osob ktore znam, odkad pamietam. W myslach
jawi mi sie jej obraz, jak miala jeszcze dwie urokliwe wisniowe
kitki i cala emanowala mlodzienczym, w dwojnasob urzekajacym gnomim
wdziekiem – nawet i teraz ma go wrecz w nadmiarze – choc (bardzo
zasluzenie) jest na stanowisku kierowniczki Wydzialu Awioniki i
Redaktor Naczelnej naszej gazety.

Tuna… To profesjonalna inzynier – kazdy z projektow jaki prowadzi,
doprowadza do perfekcji przez duze P.

Tuna… To gnomka o niezwyklym poczuciu humoru (szczerze polecam
kazdemu zapytac ja o kalambury i slimaka, nikt nie bedzie
zawiedziony).

Tuna… To gnomka niebywale pomocna. Wiele razy z jej bezdennej
uczynnosci korzystalam i jestem jej za to niebywale wrecz wdzieczna
– Tunka, merci!

Wreszcie, w ramach podsumowania po prostu napisze, ze Tuna to nie
tylko Naailepsza Inzynier, ale i osoba tak sympatyczna, ze nie
sposob jej nie lubic, czy tez nie podziwiac – jest wspaniala.

——————————————————————–

Istrid Fiorsdatter, Kierowniczka siostrzanego Wydzialu Gorniczo –
Maszynowego Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow, wspolpracowniczka
i rowniez bliska przyjaciolka Tuny:

Zbieralam sie tak w sobie, coby o Kolezance Tunie cos napisac i
wychodzi mi, ze duzo latwiej mi sie opowiada, aby tym, ktorzy
Kolezanki nie znaja, krotko przyblizyc jej osobe.

Dla mnie Kolezanke mozna opisac:

Niesamowicie ambitna, niesamowicie konsekwentna i odrobine
zbzikowana. Jak Kolezanka sie na jakis pomysl zapali, to trudno jej
go wybic z glowy, za dawnych dni moja znajomosc z Kolezanka Tuna
opierala sie wlasnie na tym, ze ona cos wymyslala, a ja z gruntu
mowilam 'nie’ tak dla zasady. Nawiasem mowiac mam nadzieje, ze
obecnie nie ma mi tego za zle, bo dotarlysmy sie jak zebatki tej
samej maszyny.

Jak ktos chce zrealizowac cos niemozliwego, to polecam skreslic do
Kolezanki Tuny, mysle, ze musi sie to udac, bo w innym wypadku
Kolezanka Tuna gotowa zatrzymac swiat, by zbadac, czy cos sie nie
poprzestawialo w jego mechanizmach!

Co jeszcze moge powiedziec to to, ze Kolezanka Tuna nie sypia i
czesto jako jedna z niewielu wspiera wszystkie przesylane nam
projekty. Przy czym z jej inicjatywy warsztat opuszczaja
najbardziej szalone wynalazki takie jak dla przykladu wrotki…

Nie wiem co by tu jeszcze o Kolezance napisac, w ramach
doprecyzowania polecam podejsc na sterowiec na czekolade, to pewnie
pewnie wiecej opowiem.

-=<( )>=-

No i to wszystko w tej Rozkladowce! Beda kolejne, jak zwykle zreszta
wraz z wypowiedziami bliskich, wiec wypatrujcie kolejnych numerow, w
ktorych przeczytacie nie mniej ciekawe wywiady, przyblizajace
sylwetki kolejnych nietuzinkowych osob. Do przeczytania zatem! Pa!

. ,_, ___, |) _ ,_, .
. (o,o) (-/_| / '_| (o,o) .
|./)_) ._/ |_/|_/(_|_, (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: S jak Sojka

o————————————————————————–o
| |
| __ Z cyklu ___ ___ |
| _( o)> ZWIERZETA ( ( ( ( |
| (_{__) POCZTOWE _)_) jak _)_) O J K A |
| || |
. „” .
. .

Powracamy do cyklu prezentujacego popularne zwierzeta pocztowe. W
poprzednich numerach przedstawilismy (w porzadku chronologicznym) sokola
i szczura (numer 44), nietoperza, golebia, gwarka, kruka, maskonura,
wreszcie papuge (do numeru 51 – przy czym wedlug oficjalnej numeracji
trzymacie w rekach 59. wydanie pisma). Pod nieobecnosc Red. Vyery posta-
ram sie uzupelnic informacje o jednym ze zwierzat dotychczas nieslusznie
pominietych, zachowujac forme poprzednich opisow – a wiec miniwywiadow z
wlascicielami.

Sojka to ptak lesny z rodziny krukowatych, spotykany tez na lakach, a
nawet w miastach obu kontynentow. Zapewne kazdy ja widzial, choc nie
wszyscy znaja jej nazwe: jasnobrazowe upierzenie, bialy brzuszek i cha-
rakterystyczne niebieskie piora, halasliwe zachowanie, rozmiar troche
wiekszy od sroki. Ze swymi krukowatymi pobratymcami dzieli inteligencje,
ciekawosc i ruchliwosc, natomiast nie dzieli upodoban kulinarnych – nie
je miesa. W warunkach naturalnych jada orzechy, zoledzie, owoce lesne,
jaja. Udomowiona sojka chetnie siega tez po wieksze owoce, w zamian
oferujac wlascicielowi szybkie uslugi pocztowe (zwlaszcza z terenow les-
nych) i swe nienarzucajace sie przesadnie towarzystwo.

Dlaczego sojka?

– Bo to ladny ptak! Przy tym wesoly i inteligentny.
– Czesto chodze po lasach, tam moja sojka blyskawicznie dociera do celu!
– Nie gada. Lubie, jak inni wykonuja rozkazy bez gadania.

Podsumowujac: Jesli ktos czesto przebywa w lasach i nie przeszkadza
mu dyskretna i nieco niepowazna prezencja zwierzecia, powinien zastano-
wic sie nad sojka. No i jest to wybor dosc oryginalny – nieczesto widuje
sie wlascicieli tych ptakow.

Dlaczego nie sojka?

– Inne sojki strasznie skrzecza. A jak moja sie przylaczy w najmniej od-
powiednim momencie? Zawsze moze sie zdarzyc…
– Kruk wyglada powazniej, z papuga bym pogadal. Co ja w niej widze? Ale
na razie nie zamieniam na nic innego.
– Wybredny ptak. Gdzie ja mu owoce znajde w srodku zimy?

Podsumowujac: Jesli zalezy Ci, drogi Czytelniku, na powierzchownosci
mrocznej i dostojnej, szukaj raczej kruka lub nietoperza. Jesli spedzasz
wiekszosc czasu na pokladzie statku albo w wysokich gorach, rowniez
mozesz wybrac zwierze bardziej odpowiednie.

Co jada sojka?

– Jaja, owoce. Rowniez te zbierane razem z ziolami – nie mialam z nimi
co robic, bo w skupie smiesznie tanie. Szkoda tylko, ze moja sojka nie
odroznia malin, poziomek i jagod. Grymasi, ze juz to zna i domaga sie
winogron!
– Jablka sa tanie, jaja mozna caly rok wybierac z kurnikow. Je nawet
kasztany.

Podsumowujac: Zadne z moich rozmowcow nie zaobserwowalo, by sojki zy-
wily sie same podczas wycieczek na poczte. Zroznicowana dieta, wazna by
skutecznie oswoic zwierze, moze obejmowac jaja, jablka, gruszki, agrest,
wisnie, czeresnie, truskawki, winogrona, sliwki – wiekszosc do znalezie-
nia w opuszczonych sadach, czesc do kupienia w karczmach i sezonowo na
targowiskach. Jak wspomniala jedna z rozmowczyn, sojka jada tez drobne
owoce znajdowane przez zielarzy (nie rozrozniajac gatunkow), wybor tego
zwierzecia moze wiec zainteresowac osoby parajace sie zielarstwem.

Aby zakupic sojke nalezy zaglebic sie w lasy na wschodzie Brugge.

. ,_, ,_, .
. (o,o) Zebral i opisal (o,o) .
|./)_) Giacomo Boccanegra di Chivasso (_(\.|
| ” ” ” ” |
o————————————————————————–o

> przeczytaj strone 6
Zatytulowano: Teoria Wspinania – Poradnik

o————————————————————————-o
| |
| ____, _ _, |
| (-| (-| | |
| _|, E O R I A _|/\|, S P I N A N I A |
. ( ( .
. .
. ~~o)>— PORADNIK —<(o~~ . Kazdemu z nas zdarza sie nieraz sytuacja, w ktorej musimy szybko kogos dogonic (na przyklad zlodziejaszka, ktory wlasnie porwal nasza sakiewke) albo szybko komus uciec (na przyklad rozbojnikowi, ktory chcialby porwac nasza sakiewke i bogowie wiedza, co jeszcze). Zdarza sie tez, ze nie chcemy nadkladac drogi, gdyz zaraz zrobi sie ciemno albo nie mamy ochoty zapuszczac sie na jakies terytorium. I wtem! Wyrasta przed nami skalna sciana. Powstaje dylemat - zgubic naszego zlodziejaszka? Nadlozyc jednak nieco drogi? Czy tez wspinac sie, ryzykujac upadek i polamanie konczyn czy nawet skrecenie karku? Z pomoca przychodzi nasz poradnik, ktory wylozy zadnemu wiedzy Czytelnikowi podstawy Teorii Wspinania w przystepny sposob. Uwaga! Najpierw jednak wyprobujcie nasze rady w kontrolowanych warunkach i bezpiecznym otoczeniu!* ~~o)>— PODSTAWY —<(o~~ Wystajace fragmenty skaly, ktorych lapiemy sie dlonmi nazywami CHWYTAMI. Wystajace fragmenty skaly, na ktorych stawiamy stopy nazywamy STOPNIAMI. Nieraz jestesmy zmuszeni wspinac sie fragmentem sciany pozbawionym stopni. Wtedy mozemy opierac stopy na plaskiej scianie, liczac na tzw. TARCIE pomiedzy powierzchnia buta a chropowata skala. Mokre (np. spocone) dlonie trzymaja sie chwytow duzo gorzej. Buty z gruba podeszwa duzo latwiej zeslizguja sie z niewielkich stopni. Aby uniknac problemu spoconych dloni (ktory pojawia sie wcale czesto, wiadomo - stres, zmeczenie - te sprawy), [linia 40/179 - ENTER by przejsc dalej, q by przerwac, ? by uzyskac pomoc] mozemy co jakis czas zatrzymywac sie w pozycji stabilnej i wycierac je o ubranie czy specjalnie przygotowana chustke. Cykliczne postoje w wygodnej, niemeczacej nas pozycji pozwalaja tez rozluznic rece i w ten sposob odpoczac wyczerpanym od wspinaczki miesniom. Znalazlszy pozycje, w ktorej utrzymujemy sie samymi tylko nogami (idealnie) lub z niewielka pomoca (jednej) reki (tez dobrze), wykorzystajmy ja do krotkiego odpoczynku - pozniej moze nie byc takiej okazji. ~~o)>— SILA —<(o~~ Sila sie we wspinaniu przydaje. Nie bedziemy oszukiwac Czytelnikow, ze tak nie jest. Jednakze, gdy slysze doroslego czlowieka zdrowej postury (a slyszalam ostatnio), mowiacego "Nie dam rady sie wspinac, nie jestem dosc silny.", to z szoku az sama nie wiem, co powiedziec.^1 Uzywasz swoich nog do chodzenia? Znaczy masz w nich dosc sily, by Cie uniosly. Potrafisz machac mieczem, moze nawet tarcza? Swietnie, to znaczy, ze Twoje rece tez jakos sobie radza. Wspinanie (nawet na trudnych drogach) bynajmniej nie polega na podciaganiu sie na rekach jak na jakims specjalnym przyrzadzie do cwiczenia sily. Przeciwnie, im wiecej masz doswiadczenia, im wiecej znasz techniki, tym mniej wkladac bedziesz we wspinanie sily. Wiele ruchow mozna wykonac SILOWO lub TECHNICZNIE. Jesli brakuje Ci sily, wybieraj te druga opcje - mysl! Jest to zreszta opcja preferowana - pomaga sie rozwinac i przygotowac na trudniejsze wyzwania w przyszlosci. ^1 Widzieliscie kiedys malutkie gnomiatka wspinajace sie beztrosko, podczas zabawy z rowiesnikami? Gwarantuje, ze duzej czesci Czytelnikow siegalyby do kolan, a obwod ramienia takiego chucherka bylby jak dwa zlaczone Wasze palce. Jesli nie widzieliscie, polecam przechadzke po skalach Tir Tochair. ~~o)>— MYSLENIE —<(o~~ Wbrew pozorom myslenie jest podczas wspinania bardzo wazne. Zwlaszcza wtedy, gdy wspinamy sie sami (w sytuacjach zagrozenia itp.), kiedy nie mamy ze soba osoby, ktora moglaby pomoc, przyasekurowac nas czy podpowiedziec cos z dolu, np. gdzie mozemy postawic stope. Gdy wisimy na scianie (plaskiej czy pochylej w jedna czy druga strone - bez znaczenia), czesto trudno nam dostrzec, co dzieje sie na wysokosci naszych stop. Nie wiemy wiec, gdzie stope postawic i wiszac na samych rekach rozpaczliwie szukamy stopni. Ten scenariusz to niezawodny sposob, by przedwczesnie zmeczyc miesnie rak i nie dac sobie rady na drodze na miare naszych mozliwosci. A przeciez ten kawalek skaly, ktory jest na wysokosci naszych stop dopiero co znajdowal sie na wysokosci naszych oczu (zakladajac te typowa sytuacje, ze idziemy w gore). Zapamietajmy wiec pare cech szczegolnych, zaplanujmy co zrobimy trzy czy piec ruchow dalej. Chwytow dla rak rowniez szukajmy, bedac w pozycji bezpiecznej oraz stabilnej. Nie meczmy sie nigdy bez potrzeby. Najpierw obejrzyjmy sobie sciane, wymacajmy ja, pomyslmy co zrobimy i jakie jest ryzyko, ze sie nie uda, jakie jest ryzyko, ze zrobimy sobie krzywde. Dobrym pomyslem jest zapieranie sie nogami w SZCZELINACH (waskich zaglebieniach w skale) czy ZACIECIACH (miejscach, gdzie dwie skalne sciany spotykaja sie pod katem prostym; odwrotnosc: KANT). W pewnych warunkach mozemy tez wykorzystac piete, haczenie palcami u stop lub kolano. Ogolnie: szukajmy pozycji odpoczynkowych, a jest szansa, ze wespniemy sie wyzej niz goniacy nas zboj, nawet jesli to on posiada posture, no coz... zboja. ~~o)>— WYTRZYMALOSC —<(o~~ Z wytrzymaloscia przy wspinaniu jest troche podobnie jak z sila. Nie mozna powiedziec, ze sie nie przydaje, ale zdecydowanie jest przereklamowana. Oczywiscie istnieja dlugie drogi, na ktorych nawet majac dobra technike zmeczymy sie niemozebnie, jednak najwazniejsze jest myslenie o tym, co robimy i oszczedzanie naszych, ograniczonych przeciez zasobow, tj. sily. U poczatkujacych pierwsza omdlewajaca czescia ciala sa rece. Siegamy chwytow, zginamy rece, by siegnac jeszcze wyzszych chwytow i tak dalej. Po jakichs pieciu minutach przedramiona plona zywym ogniem, chca odpadac, a my myslimy sobie: "Nigdy wiecej!". Podstawowym sposobem oszczedzania rak jest przeniesienie czesci odpowiedzialnosci na NOGI. Jak to zrobic? Miast podciagac sie na rekach, wypychajmy cialo ku gorze, dzwigajac sie na nogach. Rada niby banalna, ale zlota. Przekona sie o tym kazdy, kto sprobuje i porowna te dwa sposoby. Pamietajmy, by przez najdluzszy mozliwy czas miec wyprostowane rece. W ten sposob zmeczymy sie znacznie mniej. Jesli nie wierzycie, sprobujcie powisiec sobie na galezi na prostych rekach i dla porownania na zgietych - wnioski nasuna sie same. Zgiete nogi natomiast nie sa tak wielkim kosztem. Dodatkowo maja potencjal do wyniesienia nas wyzej, gdy beda sie prostowac. Jesli wiec mamy wybor - zginajmy nogi. Sklonnosc do niepotrzebnego zginania rak jest dosyc (zbyt) mocno zakorzeniona w naturze humanoidow. Bywa, ze nawet nauczywszy sie juz pamietac, ze sposob ten nie poplaca, nagle zapominamy o tym, kiedy przyjdzie nam schodzic po skalnych scianach w dol. Dlatego jeszcze raz - pamietajmy o uginaniu raczej nog niz rak nawet przy schodzeniu. Pozwoli to zwiekszyc wytrzymalosc naszych miesni po wielokroc. ~~o)>— ZRECZNOSC —<(o~~ W niektorych sytuacjach przydaje sie rowniez zrecznosc. Wyobrazmy sobie, ze widzimy bardzo dobry chwyt tuz za granica naszego wygodnego zasiegu. To znaczy: jest tuz, tuz, wygodny jak marzenie, Ach! Jakze bysmy sie go zlapali! Probujemy siegnac... brakuje nam dziesieciu centymetrow... juz tylko pieciu... I wtem! Nagle tracimy rownowage, spadamy w dol na ostre skaly, a reszta jest cierpieniem. Jesli nie chcemy tak skonczyc, potrzebujemy nieco wyczucia tego jak dobrze sie trzymamy. Zrecznosci. Umiejetnosci zachowania rownowagi nawet w bardzo dziwnych pozycjach. Jak rzecze zart: "Siegania prawa noga za lewe ucho." ~~o)>— PSYCHIKA —<(o~~ Ostatnim aspektem, o ktorym koniecznie chcialabym wspomniec jest psychika. (Nie moge tu wspomniec o wszystkich aspektach, gdyz nie chce szanownych Czytelnikow zanudzic. Byc moze wspomne o nich w nastepnym odcinku, jesli pojawi sie zainteresowanie takowym.) Jak jednak juz rzeklam, o psychice wspinacza trzeba wspomniec koniecznie. Wspinanie jest aktywnoscia sportowa, angazujaca cale cialo. Wymaga pokonywania wlasnych barier i ograniczen. Dlatego tak wazne jest, by sie nigdy nie poddawac. Zelazna psychika to podstawa! ~~o)>— POWODZENIA! —<(o~~ *Redakcja nie ponosi odpowiedzialnosci za urazy powstale u Czytelnikow podczas lekkomyslnego wspinania. Nieraz od wspiecia lub niewspiecia sie moze zalezec Wasze zycie - wtedy polecamy skorzystac z rad i zwiekszyc swoje szanse. Nie szarzujcie jednak bez potrzeby. . ,_, ,_, . . (o,o) (o,o) . |./)_) Vyera Graff von Habenix (_(\.| | " " " " | o-------------------------------------------------------------------------o > przeczytaj strone 7
Zatytulowano: Gotuj z elfem

o—————————————————————————–o
| _…….__ |
| ,-„„ „”-. |
| |:——.-’ _.-’\ |
| ||______|` ’ ’ ` | |
| ||——| | |
| _:|______| |_ |
. („`”””””””| |„) .
. \’._ ’-………-’_.’/ .
’._`””===……..===””`_.’
„”””==========”””„
,-. . .
/ | o | ,-
| -. ,-. |- . . , ,-, ,-. | | ,-. :-.-.
\ | | | | | | | / |-’ | |- |-’ | | |
`-’ `-’ `-’ `-` | ’-’ `-’ ’ | `-’ ’ ’ ’
-’ -’

Niesmialo powitac pragne szanownych Czytelnikow w jakze krotkim
a byc moze pouczajacym artykule. Postaram sie przyblizyc Wam dwie
proste do wykonania potrawy, jedna jeno deserowa, druga zas bedaca
pelnoprawnym posilkiem.
Prostota wykonania obu zaskoczy, takze uniwersalnosc. Poza kilkoma
podstawowymi skladnikami, obowiazkowymi dla obu, zostawiam Wam,
Czytelnicy, dowolnosc w doborze pozostalych, w zaleznosci od Waszych
upodoban kulinarnych.

Biszkokt, czy tez biszkopt, jest w ogolnosci ciekawa podstawa
wielu tortow czy deserow. Wymaga niewiele wkladu pracy, smakiem swym
urzeka. Multum mozliwosci doprawienia czy przyozdobienia zachwyca.

Do wykonania takowego biszkoptowego ciasta potrzebne nam beda:
– 4 jaja kurze,
– szczypta soli,
– 3/4 szklanki cukru,
– pol szklanki maki pszennej,
– odrobina soku z cytryny (opcyja).

Zaczynamy od rozdzielenia jaj na zoltka i bialka. Te drugie bijemy
na sztywna piane, dodajemy powoli w czasie bicia cukier. Do gotowej
piany dodajemy sok z cytryny oraz zoltka, mieszamy. W ostatniej
kolejnosci dodajemy powoli make i delikatnie mieszamy by piany nie
zmacic.
Przykladowy gust zaklada dodanie na tym etapie odrobiny wanilii i
cynamonu. Calosc z kolei wlewamy do formy i pieczemy podlug miary
gnomiej na sto i osiemdziesiat punktow przez okolo pol godziny.
Po ostygnieciu tniemy poziomo ciasto, przekladamy dzemem owocowym,
na gorze polozyc mozna polowki truskawek.

Pochodna owego biszkoptu bedzie odmiana znanego z Bretonii omletu,
potrawy prostej do wykonania, rownie uniwersalnej, z historia jeszcze
dluzsza, siegajaca najmniej dziewiecset lat, a rozpowszechnionej tak
bardzo ze paradoksalnie wlasnie w Bretonii jej nie uswiadczymy, zas
jednoczesnie tej samej, z ktorej wywodza sie znane wszystkim bywalcom
Zajazdu 'Bialy Kiel’ nalesniki.

Do wykonania omletu biszkoptowego potrzebowac bedziemy:
– 2 jaja kurze,
– 2 lyzki maki pszennej,
– 2 lyzki mleka,
– szczypta soli i cukru.

Oddzielamy, podobnie jak w przypadku biszkoptu, bialka jaj od ich
zoltek. Bialka bijemy na piane, najsztywniejsza, dodajemy sol bijac.
Nastepnie dodajemy zoltka, cukier, i dokladnie mieszamy. Na koniec
powoli wsypujemy make, dodajemy mleko, i mieszamy delikatnie.
Tu podobienstwa obu sie koncza. Gotowa mieszanke mozemy doprawic,
nie musimy. Gust przykladowy zaklada dodanie na tym etapie troche
krojonego zoltego sera. Podsmazamy lekko, skladamy wpol, po czem
smazymy na patelni okolo trzech minut, odwracamy i smazymy tyle samo
czasu. Gotowy okraszamy dzemem, na przyklad ze sliwek lub wisni.

Zyczac smacznego zachecam do samodzielnych eksperymentow w kuchni,
. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) –Nahaan aen Dol Blathanna (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 8

Zatytulowano: Periodicus bawi i uczy

o—————————————————————————–o
| |
| |
| ~*~ R O Z R Y W K A ~*~ |
| |
| |
| Czy to dla zabicia czasu, zaznania odrobiny rozrywki czy sprawdzenia |
| swojej wiedzy o otaczajacym nas swiecie – zapraszamy do krzyzowki! |
| |
| -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- |
| Krzyzowka: Stolice w Ishtar |
| -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- |
| |
| Hasla w ponizszej krzyzowce to nazwy stolic podanych w opisie panstw, |
| krolestw badz ksiestw. Nazwy dwuczlonowe nalezy wpisywac bez przerw. |
| Litery w polach oznaczonych gwiazdka (*) ukladaja sie w rozwiazanie. |
| |
| Powodzenia! |
. .
. .

-= P O Z I O M O =-

2. Lyria i Rivia (letnia) ___
4. Brugge |3 |
6. Lyria i Rivia (zimowa) | |
8. Kovir i Poviss (letnia) ___ ___|___|___ ___ ___
10. Kaedwen |1 | |2 | | | | *|
12. Kovir i Poviss (zimowa) | | | | | | | |
14. Kerack |___| |___|___|___|___|___|
16. Nilfgaard | | | |
18. Verden | | | |
___ ___ ___ ___ ___|___| |___|
|4 | | | | | | | |
| | | | | | | | |
|___|___|___|___|___|___| |___|
| | | |
-= P I O N O W O =- | | | |
|___| ___ ___ ___ ___|___| ___
1. Creyden | | |6 | |5 | | | |7 |
3. Temeria | | | | | | | | | |
5. Aedirn |___| |___|___|___|___|___| |___|
7. Redania | | | | | |
9. Ellander | | | | | |
11. Toussaint ___ ___|___|___ ___ ___|___|___ ___ |___|
13. Bremervoord |8 | *| | | | | | | | | |
15. Attre | | | | | | | | | | | |
17. Cidaris ___|___|___|___|___|___|___|___|___|___| |___|
|9 | | | | |
| | | | | |
___ |___| ___ |___| |___|
|11 | | | |13 | | | | |
| | | | | | | | | |
|___| ___ |___| ___|___|___ ___ ___|___|___ ___ ___|___|___
| | |15 | | | |10 | | | | | | | | | *| |
| | | | | | | | | | | | | | | | | |
|___| |___| |___| |___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|
| | | | | *| | | | | | |
| | | | | | | | | | | |
|___| |___| |___| |___| |___| |___|
| | | | | | | | | | | |
| | | | | | | | | | | |
|___| |___| |___| |___| ___ ___|___|___ ___ ___|___|
| | | | | | | | |14 | | | |17 | |
| | | | | | | | | | | | | | |
|___|___ ___|___|___|___|___ ___|___| |___|___|___|___|___|___|
|12 | | | | | | | *| | | | | |
| | | | | | | | | | | | | |
|___|___|___|___|___|___|___|___|___| |___| |___|
| | | | | | | |
| | | | | | | |
|___| |___| |___| |___|
| | | | | |
| | | | | |
|___| |___| ___ ___ ___ ___|___|___ ___
| *| | | |18 | | | | | | *|
| | | | | | | | | | | |
|___|___ ___ ___ ___ ___ ___ ___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|
|16 | | | *| | | | | | | *|
| | | | | | | | | | | |
|___|___|___|___|___|___|___|___|___| |___|
| | | |
| | | |
|___| |___|
. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) SzN (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o