Arkadia MUD MMORPG

Periodicus numer 43

07-15 Adamson, Evela, Bodrog, Kacik, Listy

o—————————————————————————–o
| Data wydania: osmy dzien pory Imbaelk |
| |
| |
| /)_(\ |
| ______( 0 0 )______ |
| /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\ |
| )’_'( |
| ____.””_””.____ |
| P E R I O D I C U S |
| |
. .
. .
Serdecznie witamy Czytelnikow w kolejnym wydaniu Periodicusa!
Tym razem jako pierwsi donosimy o dramatycznych wydarzeniach w
Verden (patrz strona 1.) i ostrzegamy, aby Czytelnicy planujacy
wyjazd w tamte strony ponownie rozwazyli czy jest on niezbedny,
a najlepiej odlozyli na czas, gdy sytuacja nieco sie unormuje.
Zapraszamy do przeczytania relacji z pierwszej reki, w innych
pismach tego nie znajdziecie!

Poza tym w numerze Listy do Redakcji (strona 10.), Kacik Poezji
„Pod Grusza” (strona 2.), Wywiady (Nie)kontrolowane (strony 3.
oraz 8.), artykul kulinarny (strona 6.), dwa nowe cykle (5. i
9.) i konkurs z atrakcyjnymi nagrodami (strona 7.). Zapraszamy
do przeczytania pisma, polecania go znajomym i nieznajomym oraz
zamieszczania ogloszen. Przypominamy, ze poszukujemy Redaktorow
i ze gazetki dostepne sa tez w Cechu oraz u mieszkancow Krainy
Zgromadzenia. W auli Redakcji wisi lista dostepnych Redaktorow.

Milej lektury!

Aktualna Redaktorka Naczelna
Inz. Vyera Graff von Habenix

W tym numerze:
* Wielka rzez w twierdzy Bodrog……………………strona 1
* Kacik Poezji „Pod Grusza”……………………….strona 2
* Wywiad z Mistrzem CKN Adamsonem………………….strona 3
* Lingnom – skuteczna nauka jezyka…………………strona 4
* S jak Straznik…………………………………strona 5
* Lato!…………………………………………strona 6
* Wywiad na wage 5 mithryli – KONKURS………………strona 7
* Wywiad z Wiedzma Evela………………………….strona 8
* S jak Sokol i Szczur……………………………strona 9
* Listy do Redakcji………………………………strona 10
. .
. .
| |
| |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 1

Zatytulowano: Wielka rzez w twierdzy Bodrog

o————————————————————————–o
| |
| |
. /\ .-,–. , ,-,—. . /\ .
. )( `|__/ ,_, ,-. ,_, . , , '|___/ ,-. ,-| ,-. ,-. ,-. . . )( .
\/ )| \ / |-' / |/|/ ,| \ | | | | | | | | | | | \/
:; `' ` '”' `-' '”' ' ' `-^—' `-' `-^ ' `-' `-| `-^ :;
,|
`'
Dwudziestego pierwszego lipcownika wieczorna pora twierdza Bodrog
utracila status niezdobytej od ponad dziesieciu gnomich lat, kiedy to
kilkudziesiecioosobowe komando wdarlo sie na jej teren i w brutalny
sposob zamordowalo straznikow oraz mieszkancow. Liczbe ofiar wsrod ludzi
szacuje sie na przeszlo sto osob. Cala akcja miala na celu
najprawdopodobniej pokaz sily i zastraszenie miejscowej ludnosci. Jak
udalo sie ustalic, jej glownodowodzacym byl gnom Ulav, jeden z
najbardziej poszukiwanych przestepcow, widniejacy na listach gonczych we
wszystkich Krolestwach Polnocy. Verdenczycy, z ktorymi udalo nam sie
porozmawiac, czuja sie zaniepokojeni dalszymi losami kraju. Upadek
twierdzy uwazanej za jedna z najbezpieczniejszych na swiecie znaczaco
wplynal na morale mieszkancow, jak i wojska. Wladze krolestwa odmowily
udzielenia oficjalnego komentarza.

~~~
Dalsza czesc artykulu jest listem, jaki zostal nadeslany na adres redakcji.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialnosci za zawarta w nim tresc.
Wszelkie opinie wyrazone w tekscie sa prywatnymi opiniami autora.
~~~

Jestem (skreslone) Bylam zona bibliotekarza pracujacego w twierdzy
Bodrog. Kilka dni temu stalam sie wdowa. Moj (skreslone) Nasz syn zostal
wtedy na noc z ojcem. Mialam kilka spraw do zalatwienia w pobliskim
miasteczku, wtedy go tam zostawialam. Tym razem omal przez to nie
zginal. Nigdy bym sobie nie wybaczyla… (nieczytelny fragment) Chetnie
wpuszczali go do srodka, rzekali, ze sie wprawia, azeby w przyszlosci
zastapic mego meza (ostatnie dwa slowa podkreslone). Tym razem nie
wrocil do domu tak jak sie umawialismy. Znalazlam go znacznie pozniej.
Glodnego, brudnego i przerazonego. Ale zywego, dzieki niech beda bogom!

W koncu udalo mi sie naklonic go do opowiedzenia co sie stalo. Jego
opowiesc dolaczam do listu. Blagam! (grubo podkreslone) Musicie to
opublikowac (cale zdanie podkreslone)! Swiat musi sie dowiedziec o tym
jak to bylo naprawde. O ich okrucienstwie i braku litosci. Ze to nie
byla „walka o wolnosc”, jak sie to bedzie wkrotce okreslac. To byla
zwykla rzez, egzekucja. Ci nieludzie sa po prostu mordercami, lubuja sie
w zadawaniu cierpienia. Nie chodzi tu o zadne idealy, to sa potwory i
zasluguja na to, by ich powiesic.

Oto opowiesc mojego syna.

Komando zabilo mojego ojca. Zarzneli go jak zwierze, mimo ze sie
poddawal, nie mial zadnej broni i w ogole w zaden sposob im nie
zagrazal. Ja tez bym zginal, gdyby mnie znalezli. Nie mam watpliwosci.
Bogom dzieki, nie interesowal ich rabunek, nie przeszukiwali wszystkiego
dokladnie. Siedzialem ukryty w kufrze i obserwowalem przez dziurke od
klucza. Byly ich dziesiatki. Elfow, krasnoludow, kilka gnomow i
niziolkow. Mali i grubi, wysocy i smukli, kazdy inny. Tylko wszyscy
mieli twarze wykrzywione nienawiscia. Puste, bezlitosne oczy. We wlosach
ogony, niektorzy rude, byly tez inne kolory. Jakies dziwne wojenne barwy
na policzkach. Dlugie, skoltunione wlosy zaplecione w dziesiatki
dziecinnych warkoczykow. Wygladali jak potwory. No i przeciez tym byli,
wlasnie potworami.
Zaczelo sie od krzykow. Zwyklych, nie zadnych jekow bolu, moze tylko
dosc goraczkowych. Wzywano posilki do zewnetrznej bramy. Ojciec
natychmiast sie zaniepokoil. Bylo to dziwne, to prawda, bo obie bramy
byly dobrze chronione, a przynajmniej tak dobrze, ze od lat nikt nie
probowal ich sforsowac. Ojciec pospiesznie oproznil stojacy pod sciana
biblioteki kufer i kazal mi wejsc do srodka.
– Nie wychodz dopoki ci nie powiem – polecil na pozor spokojnie.
I wyszedl dowiedziec sie co spowodowalo to cale poruszenie. Gdy po
chwili wrocil, byl bialy jak sciana. Rece mu drzaly i chodzil w kolko,
nie wiedzac co ze soba zrobic. Czas mijal. Nie mialem pojecia co sie
dzieje, ale serce walilo mi jak szalone.
W koncu uszlyszelismy kolejne krzyki. Oprocz pospiechu pobrzmiewal w
nich strach. Ojciec najwyrazniej zrozumial poszczegolne slowa. Zalamal
dlonie i mruknal do siebie:
– Lejemy olej, wrog jakos dotarl do bramy wewnetrznej.
Po chwili zdecydowal sie zabarykadowac nas w bibliotece. Przysunal do
drzwi jeden z regalow, choc wiedzielismy, ze to nie wystarczy. Na wieku
skrzyni, w ktorej siedzialem, ulozyl ksiazki, majac nadzieje, ze dzieki
temu nikt do niej nie zajrzy.
Dokladnie wiedzielismy kiedy i ta brama padla, a oni wdarli sie do
wnetrza. Slyszelismy te dzikie, zwierzece okrzyki triumfu. Potem ja
takze moglem odroznic slowa. Wiewiorki. Komando. Wolali te elfia
czarownice, Elirene. I ze to zemsta, i ze za konsula i ze za Brugge i
Shaerrawedd. Balem sie jak jeszcze nigdy w zyciu. Slyszalem rozkazy
naszych zolnierzy. „Wycofujemy sie” albo „chronic lorda”, nie pamietam
dokladnie jakie jeszcze. A tamci w odpowiedzi dziko hallakowali, az
dreszcz przechodzil.
Potem uslyszalem jak wchodza na gore. Wyraznie ucieszyli sie, ze
znalezli jeszcze kogos, kogo mozna zabic. Jeden z mordercow odroznial
sie od pozostalych. Nie widzialem poczernionych policzkow i warkoczykow
tylko ciemna, zlowroga zbroje, po ktorej przebiegaly blyszczace runy.
Wygladal w niej na niezniszczalnego. Na jakiegos demona, chociaz nigdy
demona nie widzialem. Pomyslalem wtedy, ze nic dziwnego, ze przegralismy
skoro tamci maja po swojej stronie taka potezna moc.
Patrzylem jak zabijali mojego ojca. Nie chcialem, ale to bylo
silniejsze. Nie umialem zamknac oczu ani odwrocic wzroku. Jakis elf cial
mieczem od niechcenia, przez piers. Na jego twarzy widzialem paskudny
usmieszek, mordowanie sprawialo mu przyjemnosc. Ojciec zatoczyl sie i
upadl, pryskajac krwia na podloge, sciany i wszystkich wokol.
Obserwowalem wszystko przez dziurke od klucza w kufrze. W pewnym
momencie jeden z elfow upadl twarza w tamta strone. Jestem pewien, ze
moglby zobaczyc moje oko, ale mial poderzniete gardlo i nie mogl juz nic
powiedziec. Patrzylem jak konal. Wykrwawial sie powoli na moich oczach.
Co chwile dobiegaly mnie jeki umierajacych ludzi, przeciagle, niemal
zwierzece wycia. Nie mam pojecia co musieli czuc, jak bardzo cierpiec,
zeby wydobyc z siebie takie odglosy.
A potem cisza. Czasem slyszalem kruki, moze szczury, ale nic poza
tym. Nadszedl swit, potem kolejny zmierzch i jeszcze jeden swit. Dopiero
wtedy odwazylem sie wychylic ze swojej kryjowki. Na zewnatrz zastalem
smierc. Mnostwo zmasakrowanych cial. Niektore mialy rozprute brzuchy,
inne odciete glowy, niektore to i to. Zdecydowana wiekszosc zolnierzy.
Ale bylo tez kilka elfow i krasnoludow czy gnomow, nie przygladalem sie.
Jedni i drudzy wygladali okropnie. Lataly nad nimi muchy, ich bzyczenie
bylo nie do zniesienia. Patrzylem na sterty trupow, podziurawionych
orezem. Rozplatane gardla. Konczymy wykrzywione pod dziwacznymi katami.
Popekane helmy. Wszedzie krew i wnetrznosci. To byla prawdziwa masakra.

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) (_(\.|
| ” ” ” ” |
o————————————————————————–o

> przeczytaj strone 2

Zatytulowano: Kacik Poezji „Pod Grusza”

o—————————————————————————–o
| |
| _ ._ _ , _ ._ |
| (_ ' ( ` )_ .__) |
| ( ( ( ) `) ) _) |
| (__ (_ (_ . _) _) ,__) |
| _ `~~`\ ' . /`~~` _ |
. <_),/ \ / \,(_> .
. .'. / \ .'. .
___________________/ \__/_____\__/ \___________________
| ( ) ( ) |
| KACIK `-'-' `-'-' POEZJI |
| __ __ __ __ __ _____ |
| |__)/ \| \ / _ |__)| |(_ _/ /\ |
| | \__/|__/ \__)| \ \__/__)/__/–\ |
| |
|___________________________________________________________|

A TYMCZASEM LEZE POD GRUSZA
NA DOWOLNIE WYBRANYM BOKU
I MAM TO, CO NA SWIECIE NAJSWIETSZE
SWIETY SPOKOJ

Zapraszamy do kacika poezji „Pod Grusza” prowadzonego przez Poetke
z Zajazdu „Bialy Kiel” oraz wykladowczynie Wydzialu Truwerstwa
i Poezji na Uniwersytecie Oxenfurckim – Nazire Drwydd’anilwch.

Czyzlis tylko autorem jednego utworu, czy moze stworzyles dzielo,
ktorym chcesz sie podzielic ze swiatem – zapraszamy! Ten kacik
jest wlasnie dla Ciebie!

— XXX —

„Modlitwa do Mananna”

Autor: Gianna „Frasca” Villani

***

Do Twych stop sie lasi niepokorne morze
Liczac, ze mu rzucisz smiertelnych ofiary
A w zamian odwdzieczy sie im i wspomoze

Na Twoj rozkaz fala dzika sie ukorze
Na swym grzbiecie niosac statki pelne wiary
Przez chwil kilka czule i beztroskie morze

Biada jednak temu, o kaprysny boze
Kto Twoj gniew sprowadzi i straszliwe kary
Temu i modlitwa w niczym nie pomoze

Niech o litosc wola albo lka w pokorze
I na wiatr wyrzuca nic nie warte dary
Az cialem dokarmisz wyglodniale morze

Niechaj okret rzezi i szarpie obroze
I plugawe klatwy rzuca bosman stary
Nad niebianska wscieklosc ludzka nic nie moze

Ptak, zwierze szczesliwe, ucieknie w przestworze
Wyrwie sie z uscisku tej potwornej mary
Na nas czeka tylko otchlan oraz morze
Niech nas wielki Manann w lasce swej wspomoze

***

Zapraszamy wszystkich, ktorzy chca, by takze
. ,_, ich wiersz znalazl sie w kaciku do kontaktu ,_, .
. (o,o) listownego z Nazira. (o,o) .
|./)_) (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 3
Zatytulowano: Wywiad z Mistrzem CKN Adamsonem

o—————————————————————————o
| _ _ , _ _ _ _ _, __, , _ |
| | | \ | | | | /_\ | \ \ | |
| |/\| \| |/\| | | | |_/ \| |
| ~ ~ ) ~ ~ ~ ~ ~ ~ ) |
| ~' ~' |
| / _, _ _ __, \ _,_ _, _, _ ___ __, _, _, _, _ _ _, _, _ __, |
| | |\ | | |_ | |_/ / \ |\ | | |_) / \ | / \ | | /_\ |\ | |_ |
| | | \| | |_ | | \ \_/ | \| | | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_ |
| \ ~ ~ ~ ~~~ / ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~~ |
. .
. .
Mili Czytelnicy!

Udalo mi sie zajac kilka godzin cennego czasu Mistrza Cechu Kupcow
Novigradu, efektem czego jest ponizszy wywiad (Z KONKURSEM!). Gdzie
najlepiej zabrac sie za przesl… Rozmowe z Adamsonem? W Novigradzie
rzecz jasna! Najlepiej w zaciszu bocznej salki, gdzie kupcy omawia-
ja wyjatkowo intratne kwestie handlowe ze swymi klientami, w wygod-
nych fotelach, przy pieknym stole i przy paru szklankach goracej,
pachnacej, slodkiej i oczywiscie pysznej czekolady… Ale! Jako ze
jak mawiaja niektorzy, czas to pieniadz, napredce ostrze swoj red-
aktorski olowek i zaczynamy…

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Isil: Adamson Goldberg, Mistrz Cechu Kupcow Novigradu, Legendarny
Krol Handlu Bronia…

Adamson: To chyba jestes gotowa. Ja nie wiem.

Isil: …gdzie zaczela sie ta Legenda? W Reiklandzie zapewne?

Adamson: W zasadzie to roznie. Reikland glownie, ale takze Averland
i Wissenland. Tak naprawde zaczelo sie od mojego Ojca.

Isil: Twoj ojciec tez zajmowal sie handlem? Jak mial na imie?

Adamson: On mnie uczyl takich poczatkow, jak zabrac sie do handlu.
Ojciec, hmm. To dosc proste. Ojcem byl Adam. (usmiech) Mie-
szkalismy w Nuln, przy ulicy Zielnej. Nie wiem czy koja-
rzysz, takie ladne murowane domki na Zielnej, nieopodal
apteki starego Hanesa. Tam mieszkalismy. Hanes byl przyja-
cielem mego ojca. Moj ojciec zajmowal sie drobnym handlem.

Isil: Nie na taka skale jak Ty dzisiaj zapewne.

Adamson: Moze troche go przeroslem, jesli o to idzie. Ale nauczyl
mnie podstaw. Mial wielu znajomych. Od nich tez wiele sie
nauczylem. Zreszta, to pozniej rzutowalo na moje decyzje.
Jednym z jego najdawniejszych przyjaciol byl Dirmar z Wy-
zimy. Dirmar zaczal mnie uczyc jak przeprowadzilismy sie
pod Wyzime.

Isil: A dlaczego sie przeprowadziliscie?

Adamson: Ojca raz ranil ciezko skaven z patrolu. Mielismy kramik na
glownym placu targowym w Nuln. To byly niestety czasy,
kiedy szczuroludzie wysylali swoje niewielkie patrole, by
szkodzic ludziom. Ty mlodsza ode mnie jestes, nie wiem czy
pamietasz te patrole… Nie raz jako dzieci przerywalismy
zabawe z rowiesnikami, bo musielismy uciekac przed miecza-
mi i halabardami skavenow. Teraz na szczescie Cesarz wraz
z Ksiezna wzmocnili gwardie i patrole sie juz nie pokazuja.
Przenieslismy sie na spokojniejsze tereny.

Isil: Jednak Twoj ojciec wylizal sie z odniesionych ran?

Adamson: Dzieki Dirmarowi wlasnie i znajomym Matki.

Isil: A Twoja matka, jak miala na imie?

Adamson: Matka? Cataliena. Urodzila sie zreszta w Novigradzie. Byla
z zawodu zielarka, pomagala aptekarzowi w Nuln, ale tez
roznym ludziom, gdy u aptekarza bylo zbyt wielu potrzebu-
jacych jego pomocy. Zreszta, moi rodzice to ciekawa para.
Sami poznali sie na pokladzie drakkara.

Isil: Oho! Opowiedz mi te historie!

Adamson: Swoja droga, pewnie tez nie pamietasz. Ja od ojca wiem, ze
kiedys Ringhorn to plywal prosto z Nuln, do Novigradu.
I z powrotem. Ale odplywal tu, z pierwszego ponoc nabrzeza
w miescie. I tak oto, Matka wyruszyla raz za potrzeba do
Imperium, po jakies rzadkie ziola, a Ojciec takze odbywal
podroz zycia, dla zlotnika wiozl troche diamentow z Novi-
gradu. Znaczy konkretniej z Mahakamu, ale niech bedzie No-
vigrad. Plyneli sobie, i pewnie nie byloby problemu, ale
akurat zdarzyl sie sztorm. Wiec jakos tak, trafili na sie-
bie i potem Ojciec juz po zejsciu z pokladu zaopiekowal
sie nowa znajoma. Potem byl slub, nowy dom i takie tam…
I ja. I tak to bylo wlasnie.

Isil: A takie najszczesliwsze wspomnienie z dziecinstwa, jeszcze z
czasow jak mieszkaliscie w Nuln?

Adamson: Z dziecinstwa? Jak uczylem sie handlu… Ojciec byl nieda-
leko, nadzorowal co i jak. To byla bodaj pierwsza moja
powazna transakcja. Z halflingiem. Powiedzial mi, ze do-
brze sie targowalem jak na czlowieka niewiele rozniacego
sie od niego wzrostem. I dal mi cala saszetke ciastek. Do
dzisiaj je lubie, moje ulubione ciastka, takie cesarskie
z kremem.

Isil: I jak juz przeniesliscie sie do Wyzimy, jak toczylo sie Wasze
zycie, na pewno daleko spokojniej, prawda?

Adamson: W Wyzimie? A to jasne. Ja uczylem sie u Dirmara, a ojciec
przelezal dlugie miesiace, jak juz doszedl do siebie, za-
czal pomagac Rumianowi. Pewnie kojarzysz, sprzedawca w
Wyzimie. Zreszta jak sam Rumian o sobie mowi, sprzedawca z
zamilowania.

Isil: Zatem… Wyzima, Ty terminowales u Dirmara, ojciec pracowal z
Rumianem, Matka zapewne ze znachorka, a co dalej? Jak trafi-
les do Novigradu i do Cechu Kupieckiego?

Adamson: Dirmar mi duzo opowiadal. I Matka oczywiscie. Postanowilem
ze musze tutaj sie pojawic i sam sie rozejrzec. Wczesniej
tylko kilka razy bylem w Novigradzie. A wiedz, ze wtedy
nie kursowal jeszcze dylizans z Wyzimy do Oxenfurtu.

Isil: Czyli czekala Cie dluga podroz.

Adamson: Tak, ale jakos udanie trafilem do Cechu, akurat byly pewne
zawirowania. Podrozowalem z karawana wyslana tutaj z Cechu
Wyzimskiego. Poznalem Mistrzynie Vayneele, rozpoczalem
przygotowania do kandydatury. Potem radnego Farandara,
ktory po jakims czasie juz zostal Mistrzem. Na poczatku
mialem gdzie sie zatrzymac, nadal mieszka tu rodzina ze
strony Matki. A akurat tak sie zdarzylo, ze mimo moich
staran kandydatura moja sama trwala bardzo dlugo. Prawie
rok gnomi staralem sie o pierscien i tytul Subiekta. Teraz
to malo kto sobie wyobraza, ze do pelni wszystkiego polowe
z tego by sie trzeba starac. A ja po prawie roku mialem
przed soba jeszcze cala Subiekture. A gdzie jeszcze do ty-
tulu Kupieckiego i nauk.

Isil: Juz za czasow Subiektury specjalizowales sie w handlu bronia?

Adamson: Specjalizacje zdobylem jako Kupiec, ale wtedy juz przygo-
towywalem sie do tej wlasnie specjalizacji. W sumie od
samego poczatku, zanim stalem sie kandydatem, musialem
zebrac poparcia dla mojego podania. Zadania dotyczyly
takze kwestii zwiazanych z bronmi. Podejmujac decyzje juz
mialem tak naprawde wybrana specjalizacje. Decyzje o
przylaczeniu sie do Cechu oczywiscie.

Isil: Jak dlugo trwala Twoja subiektura? Pamietasz, kiedy mniej
wiecej otrzymales tytul kupca?

Adamson: Jaka miara mam ci to podac?

Isil: Noo… W gnomiej mierze chyba najlatwiej bedzie to zanotowac.

Adamson: Kandydatura oficjalna trwala 10 miesiecy. Jakies 302 dni
gnomie. 303 chyba dokladnie.

Isil: Niebywala pamiec!

Adamson: No, potem jeszcze Subiektura. Od egzaminu na Subiekta do
egzaminu na Kupca, to bedzie… Jakies 222 dni. No jest
troche. 7 i pol gnomiego miesiaca. Miedzy egzaminami. I
zeby nie bylo, to nie przez moje nieobecnosci. Bylem
prawie codziennie, jak teraz. Robilem co moglem. Karmi-
lem golebie przez 222 dni. Zaluje, ze obecni Subiekci
nie maja juz takich obowiazkow.

Isil: Sporo… Ale pewnie satysfakcja z osiagnietego celu tym
wieksza.

Adamson: Faktycznie, musial sie czlowiek napracowac. Ale satys-
fakcja jest do teraz.

Isil: Wiadomo, ze handel jest objety tajemnica i dyskrecja ponad
wszystko, ale… Bez wymieniania imion kontrahentow, jestes
w stanie podac obrot swojej najwiekszej transakcji?

Adamson: Ale chodzi ci tylko o zysk czy o jej wartosc? (smiech)

Isil: I o to, i o to.

Adamson: Jej ogolna wartosc przekraczala piec setek mithryli. I
to nie o jeden mithryl.

Isil: Piec setek?

Adamson: Ale to nie moj zysk. Smialem sie wtedy, ze troche do
szesciu braklo. No ale, licze jeszcze na transakcje zy-
cia, moze ktos uzbiera towarow roznych na tysiac mith-
ryli.

Isil: I tego Ci zycze. Twoj ulubiony klient? Albo taki, ktory
juz nie wedruje po swiecie, a szczegolnie milo go wspomi-
nasz?

Adamson: Mnostwo klientow sie przez te lata przewinelo. Wielu z
nich juz odeszlo. Mam w pamieci wiele osob, ktorych juz
nie ma w swiecie. Do dzis wspominam na przyklad pewna
gnomke. Byla moja stala klientka. Jakis czas pozniej
zostala takze moja Subiektka. Pamietam tez mlodego ogra,
ktorego obslugiwalem. Pewien czas pozniej nasze drogi
nieco sie rozeszly. Trafil do Gor Szarych, byl nawet
Hersztem stada.

Isil: Jak mieli na imie?

Adamson: Ogr? Sulgor.

Isil: A ta gnomka?

Adamson: Estris. Ale, obslugiwalem takze juz kilku pulkownikow,
ktorzy nie mieli pojecia, ze jakis czas pozniej zosta-
na wywyzszeni na takie stanowiska. Albo taka Nazira na
przyklad. Obslugiwalem ja, objadala mnie ze wszystkich
lakoci, a potem, pewnego dnia awansowala.

Isil: Opublikuje to!

Adamson: Takze napotykalem wiele osobistosci na swojej drodze.
Nie zawsze ktos by sie spodziewal, ze po latach ci
wlasnie klienci beda przywodcami badz radnymi.

Isil: A kto nalezy do Twojej spolki, Golden Hammer? Jestes jej
jedynym wlascicielem?

Adamson: (kiwa glowa) Jest jeszcze moj Subiekt Kayd, ale obecnie
zajety bardzo w innych krainach zalatwia pewne interesy.

Isil: Przez dlugi czas byles Kupcem, potem Radnym prawda? Teraz
jestes Mistrzem Cechu po odejsciu Ayenne. Opowiedz prosze,
jak objales stanowisko, jak wspominasz poprzednia Mistrzy-
nie.

Adamson: Radnym mianowal mnie Mistrz Eridan. Pomagalem mu jak
moglem. Potem jednak zaniemogl, i pierscien przejela
Ayenne. Jej takze pomagalem. Ja Ayenne wspominam bar-
dzo dobrze. Pamietam ja jeszcze jako Subiektke. Nie-
stety Ayenne postanowila odejsc. Przyznam, ze zasko-
czylo mnie to. Niby wspominala juz wczesniej, ze mam
sie przygotowywac, ale jednak… To bylo duze zasko-
czenie. Jako Radny juz podejmowalem rozne decyzje. Nie
tyle i nie zawsze takie jak Mistrz, ale bylem przygo-
towywany wstepnie juz przez Eridana.

Isil: Co jest najtrudniejsze w byciu Mistrzem?

Adamson: Dla mnie? Dwie rzeczy. Pierwsza, trzeba miec na uwadze
wszystkich, caly Cech. Znalezc czasem chwile dla kaz-
dego, temu pomoc, z tym porozmawiac. Tego wesprzec, a
tego upomniec. Na to wszystko potrzeba czasu. A przy
okazji wiedziec, i handlowac. A druga rzecz… Polity-
ka. Bez niej swiat bylby lepszy.

Isil: Cech pozostaje neutralny, ale nie zawsze tak bylo,
prawda? Z jakimi stowarzyszeniami popadaliscie w konflik-
ty?

Adamson: Na przestrzeni wielu lat, bardzo roznie. Neutralnosc
trudno jest zachowac. Niestety zawsze znajda sie sily,
ktore chcialyby te neutralnosc przeciagnac w swoja
strone, wykorzystac do wlasnych celow. To jest wlasnie
polityka. To jest tak, ze z tych neutralnych stowarzy-
szen mielismy najwiecej problemow. Ale wiadomo.

Isil: To znaczy?

Adamson: Kazdy wyobraza sobie ze Cech wypelniony jest po brzegi
mithrylami. Ze brodzimy w mithrylach po kostki. Pytam
sie zawsze, dlaczego te mithryle sie nie wysypuja, jak
otwieram drzwi zeby wyjsc do klienta? (smiech) To jest
mysle tak… Wielu na przestrzeni lat myslalo mniej
wiecej tak: Pojde tam, napadne Cech, zdobede gore
mithryli. Nie bede przeciez napadal tych czy tamtych.
Oni maja ciastka, wynalazki albo zakochanego kowala…
Zazwyczaj tych mithryli sie nie znajdowalo, ale mysle-
nie takie bylo.

Isil: Tak sobie wlasnie pomyslalam, o Twoim zyciu prywatnym
malo kto cokolwiek wie. Czy bedzie jakas Pani Goldberg,
czy jest w planach maly Adamson Junior…

Adamson: To chyba dobrze? Nie obnosze sie z prywatnymi kwestia-
mi. Juz Vayneela mnie o to pytala. Ale powiedziec tyle
moge, zakochany juz bylem.

Isil: Zawsze to cos! To skoro omijamy ten temat… Twoje ulu-
bione jadlo i napitki?

Adamson: Z jadlem i napitkami jest pewien problem… Ja lubie
jesc, moge wymienic mnostwo rzeczy, ktore mi smakuja.
Ale tak na szybko, tutaj w salce kanapki albo powaz-
niej, kurczak. (Probowalam! Naprawde dobry! – przyp.
red.) W Athel-Loren maja pyszne owoce. W Bialym Mo-
scie placki ziemniaczane. Duzo tego. Ale wymienilbym
jeszcze… Brakuje mi tego teraz. Mlodsi czytelnicy
nie beda wiedziec, kiedys mielismy faktorie Kupiecka
w Nuln. Slyszalas o tym?

Isil: Ale tylko co nieco.

Adamson: Wyobraz sobie, tam podawali najlepsze lody! Zapytaj
kogos ze starszych, moze pamietaja, moze byli i mieli
okazje. No i z miejsca mojego urodzenia jeszcze procz
lodow, u Hafasa, doskonale placki. Imperialny na ten
przyklad.

Isil: Ja uwielbiam ten z jagodami! A z napitkow?

Adamson: Pije sporo roznych sokow. W mojej pracy ciezko o czas
na picie alkoholu, wiec zadowalam sie woda, herbata,
zwykla niestety i sokami. Ale kazdemu chociaz raz po-
lecam udac sie na targ w Novigradzie i posmakowac le-
moniady.

Isil: A jakie masz plany co do Cechu? Planujesz jakies spekta-
kularne zmiany? Jakies wieksze przedsiewziecia jak kon-
kursy, zawody, turnieje?

Adamson: Chce Cech rozwijac i wzmacniac jego pozycje na rynku
swiatowym. Mam pewne powazne plany, nie zdolalem ich
zrealizowac teraz, ale zobaczymy za jakis kwartal czy
sie uda. Jesli idzie o wieksze wydarzenia… Konkur-
sy, pomyslow mam duzo, trzeba zawsze wymyslac cos, co
do Cechu Kupieckiego pasuje, a z drugiej strony co
przyciagnie rozne osoby. Ale zawsze chce, zeby sie
cos dzialo. Promocje rozne, aukcja niedawna, to sa
wydarzenia. Nie moga byc stale, ale dobrze, ze sie
pojawiaja. A najlepiej, ze jest odzew i zainteresowa-
nie. Nie organizuje konkursow, ktore z Kupiectwem nie
maja nic wspolnego. Probowalismy z Ayenne, roznie by-
lo. Ale wspieram rozne inicjatywy jesli sa, szczegol-
nie jesli sa trafione.

Isil: Bron, ktora sobie szczegolnie upodobales?

Adamson: Jesli ruszam do jakiejs walki, przynajmniej z mojej
perspektywy nazywam to walka, to ruszam z mieczem i
sztyletem. Przy sobie mam rozne egzemplarze. (Tutaj
pokazuje mi dlugi czarny bicz ze skory rekina) Dosta-
lem kiedys od Subiekta mojego. Powiedzial, ze zaslu-
zylem, bo jestem rekinem biznesu. Ogolnie, lubie bro-
nie. (Tutaj z kolei mam okazje przyjrzec sie inkru-
stowanej smuklej spince w ksztalcie miecza)

Isil: To moze na koniec… bo pora juz pozna…. Dwa pytania.
Pierwsze… Najwiekszy skandal o jakim slyszales?

Adamson: (glosny smiech) Mam naprawde powiedziec?

Isil: (przytakuje)

Adamson: To niezbyt przyzwoite, jak sadze. To juz nie moje
czasy, ale kiedys w Novigradzie bylo otwarte wejscie
do domu publicznej rozpusty ze tak powiem. Jak przy-
bylem do miasta, uslyszalem, ze wejscie co prawda
zamkniete dla podroznych, ale Mistrz Cechu Kupiec-
kiego Farandar, ma ukryty korytarzyk do tego miejsca
z pokoju Rady w Cechu. Ale to dopiero polowa skanda-
lu. Druga polowa jest taka, ze ja przeszukalem caly
pokoj i wejscia zadnego nie znalazlem.

Isil: Co Ty na to, zeby zasponsorowac dla czytelnikow Perio-
dicusa maly konkurs, z nagroda o wysokosci jednego
mithryla? Za, dajmy na to, najlepsze haslo reklamowe
dla Spolki Golden Hammer? Propozycje nalezaloby nadsy-
lac do Ciebie i do mnie a Ty wybralbys zwyciezce.

Adamson: O widzisz? A wlasnie mialem to zaproponowac.

Isil: Zatem drodzy Czytelnicy, uruchamiajcie wyobraznie!

Adamson: Myslisz, ze juz cie slysza?

Isil: Pewnie! (chwila ciszy) No przeciez musialam to powie-
dziec na glos. Podziekowania i pozdrowienia na samiutki
koniec?

Adamson: Dziekuje wszystkim, ktorzy pracowali ze mna, albo
pracuja nadal, to raz. Dwa, dziekuje wszystkim kli-
entom, ktorzy jeszcze chca dac zarobic kilka mie-
dziakow biednemu Kupcowi. Pamietajcie, ze Kaspian i
Chappelle strasznie ze mnie zdzieraja. I pozdrawiam
wszystkich tych, ktorzy jeszcze ze mna nie handlowa-
li. Zycze im, zeby w zdrowiu w koncu do mnie zawitali
i dali mi zarobic kilka miedziakow. Z czegos w koncu
musze sie utrzymywac i wyplacic te nagrode w konkur-
sie.

Isil: A ja dziekuje Tobie, za poswiecony czas.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) red. Isil „Piszczalka” de Soreil (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————o

> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Lingnom – skuteczna nauka jezyka

o—————————————————————————o
| , _______ |
| /’/ (, /' |
| /' / /' |
| ,/' / /' |
| /`–,/ kademia _ /' ezykow |
| /' / /' ` /' |
. (,/' (_, (______,/' .
. _____________________ .
,'-,-,————-.-,’|
| |/ ) . _ \|||
|L | )_)) ), |||
|I | |||
|N | (`/\ |||
|G | `=\/\ |||
|N | `=\/\ |||
|O | `=\/ |||
|M | \ |||
| | _ __ ____ |||
| | (_)) )(_)))) |||
| |\ _| /|,'
'–'-`————-'-'

Legenda powraca. Nie przegap okazji na lekcje w najstarszej,
a zarazem najlepszej szkole jezykow obcych na swiecie!

Oferujemy lekcje nastepujacych jezykow:

bretonski, drukh-eltharin, fan-eltharin, gnomi, grumbarth,
halflinski, khazalid, kislevicki, krasnoludzki, mroczna mowa,
nilfgaardzki, norski, reikspiel, skelliganski, starsza mowa,
tar-eltharin, tileanski, zerrikanski.

Nasza wysoce wykwalifikowana kadra gwarantuje, ze pobierzesz
mniej lekcji niz u jakiegokolwiek innego nauczyciela! Placac
za lekcje w LINGNOM-ie mozesz tylko oszczedzic. Nie daj sie
wiec nabrac na oferty minimalnie tansze od naszych – zapewniamy,
ze po ukonczeniu kursu u profesjonalistow zostanie Ci w sakiewce
o wiele wiecej zlociszy, niz po powolnych i czasochlonnych
lekcjach z dorabiajacymi do pensji amatorami.

Konkurencyjna cena za lekcje w wysokosci 30 zlotych monet, poza
mroczna mowa, drukh-eltharin i tar-eltharin w cenie 40 monet.

Pytania? Watpliwosci? Sugestie? Chetnie udzielimy odpowiedzi.

Postaw na jakosc i profesjonalizm, a nie zawiedziesz sie!

Uwaga! Pierwsza lekcja gratis!

LINGNOM – SATYSFAKCJA GWARANTOWANA!

Nasi lektorzy:
inz. Istrid
inz. Fantaji
kol. Adamson
inz. Pyrdek

*Nauczyciele zastrzegaja sobie prawo do odmowy nauki danego
jezyka jesli kloci sie to z ich osobistymi przekonaniami.

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) A R T Y K U L S P O N S O R O W A N Y (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————o

> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: S jak Straznik

o————————————————————————–o
| . |
| |\ Z cyklu __ __ |
| | | STYLE ( ( ( ( |
| |.| WALKI )_) jak )_) T R A Z N I K |
| ||| |
. ||| .
. <=====> .
|-| „…i ruszyly naprzod rowniutkie rzedy mezow smuklych,
(___) ale nie cherlawych, umiesnionych, lecz nie nazbyt masywnych,
a kazden dzierzyl w dloniach halabarde strzelista, lekka a
solidna – orez godny wirtuoza. I kazden bez wyjatku potrafil
wladac nia zrecznie jak sam diabel. Nie ulakl sie pierwej
wrog, snadz oddzial idacy mu naprzeciw wygladal niepozornie,
choc dostojnie. Miast tego szydzic jal z przeciwnika, co
zgube tak jemu, jak i krolestwu calemu przynioslo.”

Wojny dawne i wspolczesne,
Usciwoj z Tretogoru

— artykul czesciowo przeznaczony dla osobnikow nowych w tych stronach —
— niektore fragmenty moga znudzic osoby zbyt doswiadczone —

Co to znaczy Straznik?

Straznik to jedna z potocznych nazw stylow walki. Jesli tylko nie
urodziles sie genialnym wojownikiem, pewnie zechcesz sie u kogos
podszkolic, aby nie stanowic latwego celu napasci rabunkowej dla
walesajacych sie po traktach opryszkow. Samotne podroze bywaja w
dzisiejszych czasach naprawde niebezpieczne. Jeden z wedrownych
nauczycieli, niejaki Veith, pracowal niegdys jako straznik miejski.
Poniewaz sam tak potrafi, za oplata uczy chetnych walczyc podobnie do
tego, jak robia to gwardzisci.

Co takiego robia gwardzisci?

Byc moze jako osobnik cnotliwy i zyjacy w zgodzie z wszelkim
stworzeniem nie miales okazji zauwazyc jak sprytnym sposobem posluguja
sie oni przeciwko rzezimieszkom. Mianowicie pozbawiaja ich broni. Nie
calkowicie i nie, nie zjadaja jej ani tez nie chwytaja dlonmi za ostrze
i nie wyrywaja przemoca. Nie. Robia jednak cos innego. Zadaja tak
pokretny i cwany cios, ze bron sama wyrywa sie z dloni, ktora to omdlewa
na moment i boli jak nieszczescie. Veith moze Cie nauczyc czegos
podobnego.

Po co przeciwnik bez broni?

Przeciwnik nieuzbrojony (niespodzianie!) bywa mniej grozny niz
przeciwnik uzbrojony. Nawet wyjatkowo sprawna w walce osoba pozbawiona
swojego ulubionego oreza moze stac sie bezbronna jak maly kotek.
Oczywiscie nie nalezy od razu podejrzewac, ze nikt nie umie korzystac ze
swych piesci, wiele osob umie, o czym mozna sie calkiem bolesnie
przekonac, zakladajac rzecz przeciwna. Jednakze wlasnie w pojedynkach
pozbawienie wroga broni wydaje sie najbardziej korzystne. W walce z
wrogiem liczniejszym rzecz przedstawia sie inaczej. Proby wytracania
kazdemu po kolei nie wygladaja na szczegolnie madra strategie…

Co jeszcze robia gwardzisci?

Tworza zgrane druzyny. Cwicza duzo ze soba nawzajem, dzieki czemu
potrafia nieraz wspoldzialac jak czesci mechaniczne zjednoczone w jakis
wymyslny wynalazek. Jeden odpowiada za cos, drugi za cos innego, jednak
razem osiagaja rezultat niedostepny dla pojedynczego wojownika. Podobnie
Veith uczy sprawnego wspoldzialania z tymi, z ktorymi akurat masz
fantazje wspoldzialac. Jest tu nieco trudniej, gdy sa to swiezo poznane
osoby czy koledzy od kart, ktorych walczacych nigdy nie widziales.
Jednak i w takim przypadku po szkoleniu powinienes szybciutko rozpoznac
styl walki zarowno przeciwnika, jak i sprzymierzenca i zgrabnie sie do
niego dopasowac.

Czy to juz wszystko?

Nie do konca, nastepna jest przestroga. Autorka ma denerwujaca
maniere koncentrowania sie wylacznie na rzeczach pozytywnych. (Wole te
pozytywne, no bo sa pozytywne! To przeciez normalne.) W zwiazku z tym w
tekscie nie uswiadczysz (albo uswiadczysz za malo) wad stylu walki
nazywanego potocznie Straznik. To nie znaczy, ze wady te nie istnieja.
Wymienmy tu dla porzadku chocby dziwna niechec wielu sposrod tak
wyszkolonych osob do walczenia bez swych towarzyszy u boku. No i
zakonczmy cytatem:

„Wstrzymal oddech, wymierzyl i zaatakowal, wkladajac
w pchniecie wszystkie sily, jakimi dysponowal. Przeciwnik zachwial
sie, wypuscil miecz, ktory z brzekiem upadl na kamienna podloge, i
zaklal plugawie.
– Zlamales mi reke, ty sukinsynu! – wykrzyknal zdumiony.
Zwyciezca pojedynku nie wiedzial, ze wlasnie podpisal na siebie
wyrok. W jego plecy tuz ponizej lopatki zaglebil sie dlugi, smukly
sztylet. Mezczyzna nie zdazyl odwrocic sie, by spojrzec w twarz
zabojcy. Zdolal jedynie cichutko westchnac i umrzec.”

Zbior historyj prawie prawdziwych,
Autor nieznany

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) Vyera Graff von Habenix (_(\.|
| ” ” ” ” |
o————————————————————————–o

> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Lato!

o—————————————————————————o
| _ |
| _.\\-.__ |
| _/__/\ _/. _ _ _____ ____ |
| /`. ' \| .’\ | | / \ |_ _| | | |
| |' ” ' ' ' | | |_ / _ \ | | | | |
| | ' ' ” ” '| |___| |_| |_| |_| |____| |
| \' ' ' ” ”/ |
| \ ' ” ' ' / |
. \” ” '/ .
. \ ' ' '/ .
. `–'-' .

Drogie czytelniczki, drodzy czytelnicy!
Nareszcie doczekalismy sie lata!

Jesli lato dla czesci z Was nie oznacza wypoczynku i lenistwa, to
podpowiem co zrobic, aby oszukac swoj organizm.

Przede wszystkim kapiele. Lato to najlepszy czas by zadbac o higiene.
Odpowiednio przeprowadzona kapiel bedzie jednak nie tylko oczyszczeniem
z brudu, ale zapewni odczuwalna schludnosc calego organizmu i umyslu.

Jesli mieszkacie w spokojnej krainie obfitej w piekna przyrode i
zbiorniki wodne, to wybierzcie jeden z nich i zacznijcie sie relaksowac.
Powoli wejdzcie do wody i siedzcie tam az napuchniecie*. Palce u rak i
stop powinny sie pomarszczyc. Nastepnie wezcie szorstka gabke lub
czysta scierke i wykonujac energiczne okrezne ruchy pocierajcie cale
cialo. Zostancie w wodzie na przynajmniej dziesiec kolejnych minut i
wyjdzcie na brzeg celem osuszenia. Procedure te nalezy powtarzac
przynajmniej raz na dwa dni.

*Wersja dla ogrow:
Ogry moga wybrac kapiele blotne, slyszalam, ze takie wola, zwykla
kapiel darzac tradycyjna niechecia a wrecx wstretem. Tyle ze potem, jak
juz sie wyszoruja, (w ich wypadku polecam szczotke ryzowa), musza
polozyc sie na sloncu i lezec az bloto zaschnie i popeka. Potem nalezy
sie energicznie otrzepac i potupac. Tak, zeby cala skorupa odpadla! Jak
macie znajome ogry to przeczytajcie im ten tekst, przekonacie sie, o ile
milej potem bedzie przebywac w ich towarzystwie. Zapach blota zawsze
lepszy niz zapach ogra. Ale tego im moze nie czytajcie.

Dla tych z Was, ktorzy nie moga lub nie maja sily dowlec sie do
jeziorka polecam duza drewniana balie, a w ostatecznosci duza miske, w
ktorej nalezy kucac, nieprzerwanie polewajac sie ciepla woda az do
uzyskania wspomnianych wyzej efektow. Pozostale czynnosci wykonujemy
rowniez wedle powyzszych instrukcji. Prosze pamietac, ze kazdorazowo do
kapieli nalewamy swiezej wody!

Jesli sa wsrod Was drodzy Czytelnicy i Czytelniczki tacy, ktorzy
mieszkaja w nieprzyjaznych, nieladnych i suchych krainach, a w dodatku
nie maja miski lub dostepu do wody, to niestety nic nie poradze.
Rozwazcie moze zmiane miejsca do zycia.

Drugim krokiem do uzyskania jak najlepszego wrazenia lenistwa i
wypoczynku bedzie jak zwykle dieta. Powinna byc obfita w swieze owoce i
warzywa. Ponizej zamieszczam kilka przepisow. Ale nawet zielenina nie
nalezy sie przejadac, szczegolnie przed wejsciem do wody! Posilek
serwujcie juz po kapieli, bedac odswiezonym i czystym, ulozcie sie
wygodnie w pozycji polezacej i zajadajcie!

Na wielkie upaly polecam chlodnik, a na deser salatke owocowa, mozna
ja podac z lodami. Ponizej dwa przepisy, kazdy w trzech prostych
punktach. Poradzi sobie z tym kazdy, nawet ogr!
________________
Chlodnik ogorkowy:
Skladniki:
1 litr maslanki
8 ogorkow gruntowych
1 zabek czosnku
1 peczek koperku
1/2-1 peczek miety
sol
pieprz

Wykonanie:
1. Ogorki umyj, obierz i zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Oprosz
sola, odstaw na 15 minut, az puszcza sok.
2. Koperek umyj, osusz i posiekaj. Nastepnie ogorki odcisnij, przeloz
do garnka, wymieszaj z maslanka, dodaj przecisniety przez praske zabek
czosnku i posiekany koperek, dopraw sola i pieprzem.
3. Wstaw do lodowki na 2-3 godziny, aby chlodnik sie schlodzil, a
smaki przegryzly.

________________
Salatka owocowa:
Skladniki:
1/4 arbuza
2 brzoskwinie
2 owoce kiwi
2 nektarynki
20 dag truskawek
2 lyzki soku z cytryny
2 lyzki cukru trzcinowego
2 lyzki posiekanych listkow miety
skorka otarta z 1 cytryny
6 kulek lodow smietankowych

Wykonanie:
1. Owoce umyj i osusz. Miazsz arbuza oddziel od skorki i powycinaj
kulki (najlepiej uzyc do tego specjalnej lyzeczki). Brzoskwinie,
nektarynki i obrane kiwi pokroj na male kawalki. Truskawki umyj i pokroj
na czastki.
2. Owoce przeloz do duzej salaterki i skrop sokiem cytrynowym. Posyp
cukrem trzcinowym, skorka otarta z cytryny i mieta. Wymieszaj i wstaw do
lodowki na 1 – 2 godziny do schlodzenia.
3. Przed podaniem wyloz owoce do szklanych pucharkow. Na wierzchu
kazdej porcji umiesc kulke lodow. Udekoruj listkami miety.

To wszystko na dzis, zycze Wam udanego wypoczynku, dluzszego,
krotszego, ale wazne zeby byl spedzony mile i syto!

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) <------ Kas Flowercook, Zgromadzenie Halflinskie -----> (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————o

> przeczytaj strone 7

Zatytulowano: Wywiad na wage 5 mithryli – KONKURS

o—————————————————————————–o
| _ _ _ _ __ ___ |
| \ \ /\ \_/ \ \ /| | / /\ | | \ |
| \_\/\/ |_| \_\/\/ |_| /_/–\ |_|_/ |
| _ __ _ __ __ ____ |
| | |\ | / /\ \ \ / / /\ / /`_ | |_ |
| |_| \| /_/–\ \_\/\/ /_/–\ \_\_/ |_|__ |
| _ _ _____ _ ___ _ _ _ __ |
| | |\/| | | | | | |_| | |_) \ \_/ | | | | |_/ |
| |_| | |_| |_| |_| | |_| \ |_| |_|__ |_| (_) |
| |
. (TAK DOKLADNIE TO PIECIU) .
. .
.-.
' '-.
'O-. '-.
/|\ '-. `:–.
/ | \ '-.( )'-.
/ | \ `||`-. '-.
/___|___\ || '-. '-.
(TRUDNOSC!) || '-. '.
\_______/ || O-'
|| /|\
|| / | \
|| / | \
|| /___|___\
|| (5MITHRYLI)
__||__ \_______/
____/` `\____
/` `-……-' `\
\_ _/
'–…………–'

Jesli ktorykolwiek z naszych Drogich Czytelnikow zastanawial sie,
jak podreperowac swoje finanse i chcialby choc przez chwile po-
czuc sie jak Redaktor Periodicusa – teraz moze polaczyc przyjem-
ne z pozytecznym i spelnic swoje marzenie, przeprowadzajac wywiad
z wybranym przez siebie redaktorem i zablysnac w tej roli!

Wystarczy tylko:
o Nadeslac swoje zgloszenie (do red. Isil)
o W zgloszeniu wybrac Redaktora
z ponizszej listy:
Ulik, Vyera, Nazira, Isil, Cannard,
Tuna, Gianna, Kas, Curtis, Glarkos
o Przerowadzic wywiad i gotowe!

Prosimy aby w zgloszeniu umotywowac w kilku slowach dlaczego wla-
snie TEN redaktor (Na tej podstawie wybierzemy zwyciezce!). Zape-
wniamy fachowa pomoc w opracowaniu wywiadu do druku i sluzymy po-
radami w przygotowaniach. Zapewniamy publikacje wywiadu (zastrze-
gajac sobie prawo do redakcyjnych skrotow).

TERMIN NADSYLANIA ZGLOSZEN: ostatni dzien sierpnia!

ZAPRASZAMY! ZACHECAMY! PIEC MITHRYLI CZEKA NA CIEBIE!
. .
. .
| |
| |
o—————————————————————————–o

> przeczytaj strone 8
Zatytulowano: Wywiad z Wiedzma Evela

o—————————————————————————o
| _ _ , _ _ _ _ _, __, , _ |
| | | \ | | | | /_\ | \ \ | |
| |/\| \| |/\| | | | |_/ \| |
| ~ ~ ) ~ ~ ~ ~ ~ ~ ) |
| ~' ~' |
| / _, _ _ __, \ _,_ _, _, _ ___ __, _, _, _, _ _ _, _, _ __, |
| | |\ | | |_ | |_/ / \ |\ | | |_) / \ | / \ | | /_\ |\ | |_ |
| | | \| | |_ | | \ \_/ | \| | | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_ |
| \ ~ ~ ~ ~~~ / ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~~~ |
. .
. .
Mili Czytelnicy!

Moglabym we wstepie napisac, ze mialam okazje rozmawiac z nie byle
kim, bo silna, niezalezna kobieta, ktora zrobila kariere w srodowis-
sku zdominowanym przez mezczyzn… Kobieta o spojrzeniu, od ktorego
topi sie mozg i najzgrabniejszych nogach od Tilei az po Reikland…
Zamiast tego, krotko i wezlowato: ogrzyca zezowata i krzywonoga,
Szamanka Wielkiego Zoladka, Grzmocicielka Ogrzej Kompanii – Evela z
Gor Szarych. Gor przez ktore mnie prowadzi od Jouinard az do siedli-
szcza ogrow…

! UWAGA! !
! W ponizszym wywiadzie moga wystapic inwektywy. !
! Prosimy nie czytac dalej, jesli nie chca sie Panstwo na nie natknac! !

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Evela: Zamek. Wjedzma go nie lubi. Ale w Gurach nie bedziem sie-
dziec bo pizdzi w kuciapem. (…) No… Co bedzie?

/Tu dotarlysmy juz do karczmy, poznalam eee… przemilego barmana,
o imieniu Bumkirk – zreszta zaraz przez Wiedzme spacyfikowanego,
i juz, juz mam zadac pierwsze z pytan ktore przygotowalam (co sie
na nic nie zdalo, jak pokaze dalsza czesc wywiadu…) kiedy nagle
daje sie slyszec donosne, rytmiczne bebnienie – to i pytam:/

Isil: Co to bylo?

Evela: Benbniom na pobutke.

Isil: I pewnie jej nie lubisz?

Evela: Wjedzma nicego ni lubi. To pewne. Ale tesz wie wsio ji wsio
umi!

/Tu chce wzniesc toast za jej zdrowie ale Bumkirk odmawia./

Isil: Nie chce mi sprzedac.

Evela: On ma pszykas nje szeszkadzac, to nie szeszkadza. Tfoje jes
pismak. Wjedzma to wie. Pije se ile kce.

Isil: Mnie to zawsze ciekawilo…

Evela: Ino jak spac pudzie po pijaku to z dupom pszy scianie spi.
No?

Isil: Eee… jak wyglada dziecinstwo u ogrow. W tym przypadku…
U Ciebie.

Evela: E tam. Jak Wjedzma byla maue to jusz wjedzeli kazde ze be-
dzie Wjedzmom. To od razu Magjom Flakuf siem Wjedzma paraua.

Isil: A skad?

Evela: Od Wjedzmy. A skomt. Pszyszua ji pedziaua: O nowa Wjedzma
bedzie. Ji jusz wszystkie wiedzieli. Ji Wjedzma tysz.

Isil: Mozesz mi tak… Choc po trosze wyjasnic ta Magie Flakow?

Evela: To stara Magya. Do czarowania trza flakuf. Czary tym lepsze
im wyciaganie flakuf bardziej boli wyciaganego. A Wjedzma
czary ma mocne. Ho ho.

Isil: (nieco nerwowo) Z pewnoscia. Juz mnie boli.

Evela: Wjedzma ma lekarstawa na szystko. Ale nie lubi lekarstw.
Woli trucizny.

Isil: A co najczesciej leczysz u ogrow ze stada? …albo czym ich
trujesz.

/Tu wpada jakas blizej nieznana mi ogrzyca (Pozdrawiam!) i… mam
niepowtarzalna okazje przekonac sie o kobiecej ogrzej etykiecie,
ktora zawiera tak fundamentalne elementy jak machanie lapa oraz
grzeczne powitanie („Ceee stara siekiero”)/

Evela: A leczenie to wjadome. Krosty na jajcach. Wrzody na maczu-
gach. Takie tam sprawy.

Isil: Ale tak wracajac do flakow i wiedzmowania, opowiedz prosze
jak wygladalo Twoje objecie obecnego stanowiska. To znaczy
czy bylo jakies swieto, rytual czy poprostu dali Ci flaki,
kostur i juz.

Evela: Nooo… Wjedzma jest Samanem Stada. Wielki Zouomdek tak
kciau. Popszedni Saman moce utracil… ale Ofcom zostau.
(Lowca – przyp. red.) Ji ras Wjedzma siedziaua pszy ogniu
ji pila bimbera. Ji doznaua wizyj.

Isil: Jakich?

Evela: Ji Wielki Zouomdek zestompiu ji pedziol: BONC WJEDZMO MO-
JOM SAMANKOM. No. A wies… Z Hyrstem ji Wielkim Zouomd-
kiem siem nie dyskutuje. No to Wjedzma jest Samankom. Nje
je to uatfe. Co kfila dupe zawracajo.

Isil: Co nalezy do obowiazkow Szamanki Wielkiego Zoladka?

Evela: Wjedzma pomusz, Wjedzma ratuj. Wjedzma sfendzi mje.
Wjedzma noga mi odpadla. No ji Wjedzma pomaga. Jak jej
siem kce. A czasem… Przychodzom i muwio. Wjedzma, zrub
zeby tego i tego bolalo. Wjedzma, zrub zeby ten i ten
jusz siem nie obudzil. No i ftedy…

Isil: I potrafisz tak?

Evela: No. Wjedzma umi wsio!

/I tu oberwalam w glowe solidna, kamienna lyzka, a odwdzieczylam
sie celnie wymierzonym widelcem./

Evela: Umiem tesz zrobic wjenksze cyce.

Isil: Mnie moje starcza.

Evela: Mosze to i racja. Potem siem chopy odczepic nie kcom.
Kjedys… Kjedys… za Wjedzom tesz siem oglodauy ogry.
Ale to bylo dawno. Teraz zrudelko Wjedzmy wyschlo.

Isil: …dlaczego wyschlo?

Evela: Bo jestem stara jak te Gury, chudzielcu. A poza tym szyt-
kim to Wjedzma nikogo nie lubi.

Isil: A nie wygladasz… Tak, tak, nikogo.

Evela: No. Bo zna Magye.

Isil: A skoro ogry sie za Toba ogladaly, prawda… To nie plano-
walas nigdy wiesz, uzerac sie z jakims ogrem do konca zy-
cia, miec male ogrzatka i tym podobne?

Evela: Nje. Wjedzma tak nie moze. Wjedzma to Wjedzma.

Isil: Nie zalujesz tego?

Evela: Jak za duzo maczugi to Magya suaba. Trza oszczemdnie s
tym. Wjedzma nie zauje nic. Wjedzma to Wjedzma. Wjedzma
wie wsio i umi wsio. Kazdy to wie.

Isil: A co robi Wiedzma z takich bardziej poboznych rzeczy? Ja-
kies modly, obrzedy, przeklenstwa. Zastanawialam sie, czy
mozesz mi cos takiego pokazac.

Evela: Klomtfy szelkiego rodzaju. Potem te… Talizmany. Pro-
dukcja, dystybucja i masturbancja.

Isil: Jesli idzie o klatwy to nie na mnie, ale taki talizman
wcale chetnie bym zobaczyla.

Evela: Ten taki dajmy na to naszyjnik… (makabryczny ogrzy na-
szyjnik – przyp. red.) Kciuk krasnala ma, co nie. Ji jak
siem go opluje klomtfom to on robi tak, ze trolle obcho-
dzom z daleka. Ale ino kamienne trolle.

Isil: Niebywale!

Evela: Zakladasz taki naszyjnik co Wjedzma zaczarowaua ji ubu-
dubu.

Isil: Moglabym go zobaczyc?

Evela: Ehe. Ale ino na kfile, bo ino ogrowe uapy mogom go macac.
(Pomine moze co sie nan sklada…) Wjedzma go zrobiua.

Isil: (z odrobina nieszczerosci) Piekny.

Evela: Nic trudne. Jak siem jest Wjedzmom. Pokaszem ci cos je-
sce. (Tu dostaje zielony flakonik) Powoncha se.

Isil: …

Evela: Co myslis?

Isil: (zatyka nos)

Evela: Noo… mas zadatki na Wjedzme. Wyciong z pajenczej dupy.
Jeden lyk i trup.

Isil: Moge go zatrzymac?

Evela: Od rasu Wjedzma wiedziaua ze masz zadatki na Wjedzme.
Jak jus go otrujesz, to trupa bzem oblozyc na dwie Zdro-
wys Sigmarze. Wtedy nikt trucizny w trupie nie wyczuje.
Nawet Kaplan.

Isil: Chcialabym zapytac o wrecz legendarne Wasze relacje z
elfia nacja. W tym ta z elfami z pobliskiego lasu…

Evela: No ylfiesyny…

Isil: Skad sie wziela taka noo… Wzajemna nienawisc? Wiadomo,
Wiedzma nie lubi wszystkich, ale tak ogolnie.

Evela: A widzis… Widzis… tu ciem zaskoczem. Jes pare rze-
czuf – ale nie duso – co Wjedzma lubi. Wjedzma lubi na
ten pszyklad lesne elfy. Ale muszom byc gotowane. Na
wolnym ogniu. Zeby siem darly dlugo ji pod same szczyty
Gur Szarych. Jak taki ylf siem nacierpi okrutnie, to
pusniej Wjedzma moze zeslac strasznom france na pozo-
stale ylfy. Ji tak to siem dzieje… Utrapienie s tymi
ylfami… Skoczne to to… Chude… ze jak stoi bokiem
to w ogole nie widac kjeby oko wykol. No czasem ino
uszy zza winkla wystajom. No a z tych uszu to Wjedzma
umi zrobic miksture. Jak tom miksture ogr wypije to pu-
znij przez dwa ksienzyce slyszy co ogrzyce myslom. No i
byl jeden taki co uazil do Wjedzmy i tru dupe: Wjedzma
zrob mje miksture, zrub i zrub. Pjerf kciauam mu kulasy
kosturem pszetrnoncic… (Drewniany okrwawiony kostur –
przyp. red.) Ale pusnij dumam, ze zrobie i niech ma za
swoje. No i zrobiuam. Durny wychlau i dawaj, na psze-
uencz sluchac co ogrowe baby myslom. No i tak siem na-
sluchal ze jeszcze tego samego dnia w pszepasc siem
rzuciu. Tempy uj.

Isil: Duzo jest ogrzyc w Stadzie?

Evela: No… Nje wjem… Valda jes… Wjedzma zadko w Zamka
jes. Nje lubi. Woli w Gurach. Tu ciasno. No i nie myjo
sie ogry. Lenie smierdzomce snoty, elfojebce.

Isil: Masz jakas swoja chate w gora? Czy tak po prostu, space-
rujesz?

Evela: No chate. Pszesz nje jaskinie. Wjedzma se zrobiua. Wy-
czarowaua znaczy siem.

Isil: Moglabym zobaczyc?

Evela: Nje. Bo potem bedziesz pszylazic. A Wjedzma nie kce.
Normalna chata. Kurza noga, pjernik, kupa. Wsio co trza.

Isil: A gdzie. Ja sie nie pcham w gory, wystarczylo mi jak raz
wpadlam w przepasc i to bez mikstury.

Evela: No. Gury to nie w kij dmuchau. Ogry to gadajo ze Herszt
jest jak matka.

Isil: To znaczy?

Evela: Dba o stado. A Gury to jak ojciec. Tysz dba, karmi. Ale
wpjerdol spusci to klenkajcie narody. To o Herszcie to
nie pisz. Bo mje zas renke zlamie. Ras mje jusz zlamal.

Isil: Czesto to robi? O, dlaczego wtedy zlamal?

Evela: No a to trza jakis powud? Kcial to zlamal. Na uj dron-
zyc.

Isil: To ta slynna ogrza logika, prawda?

Evela: No.

Isil: Ominelo mnie ostatnie Swieto Wielkiego Zoladka… Pla-
nujecie juz nastepne?

Evela: O tym zadecyduje sam Wielki Zouomdek. On gada: Swien-
tujcie. To swientujemy. Pewno bedzie. Bo co ma nie byc.

Isil: Ostatnio to bylo dlatego ze Szamana owczesnego rozbolalo
lewe jajo, ciekawa jestem, co bedzie bolalo Ciebie.

Evela: Ruzne som wskazufki Wielkiego Zouomdka. Jak ma isc de-
szcz to Wjedzme swendzom suty. To znak od Wielkiego Zo-
uomdka ze bedzie siklawica.

Isil: …czyli jednak najczesciej niezbyt przyjemne. Moge je-
szcze pare pytan, czy juz masz dosyc?

Evela: No mozesz. Wjedzma nie lubi ciem troche mnij.

Isil: Jak wyglada standardowa dieta ogra wyznajacego Wielki
Zoladek, poza takimi daniami jak duszony elf z Loren?

Evela: Djeta znaczy siem zarcie? Bardzo zroznicowanie ji bar-
dzo zdrowo.

Isil: Czyli?

Evela: Zwje siem ona: SZYSTKO DO BSUCHA. Dobry ogr nje pszes-
taje zrec kjedy jest najedzony. Dobry ogr pszestaje
jesc jak zaczyna mu penkac dupa. Nje tedy tesz nje
pszestaje… tylko robi mao pszerwe. No wienc. Je siem
duzo, czensto ji siem nie wybrzydza. Wtedy sadlo ros-
nie i Wielki Zouomdek jest zadowolony.

Isil: Sama wydajesz sie byc ciut chuda.

Evela: Wjedzma to nje ogr. Wjedzma to Wjedzma.

/Tu znow w ruch idzie lyzka, zatem co predzej zakladam helm./

Evela: Nje mazgaj siem Chuda Wjedzmo.

Isil: No a tak z politycznej beczki… To wiadomo ze Stado
gania sie z elfami z Loren. Z kim jeszcze? A kto jest
Waszym sprzymierzencem?

Evela: Wjedzma to nje wje za bardzo. Znaczy wje. Bo Wjedzma
wje wsio ji wsio umi. Ale to Wjedzme nje interesi. Mu-
wio: Wjedzma zrup zeby tego ji tego bolauo jaje. To
Wjedzma robi. Za drobno oplato, sie wie.

Isil: A kogo tak ostatnio uszczesliwilas?

Evela: A byl taki jeden… No…ji pszedl Hyrst ji gada mje:
Wjedzma zrub zeby go bolao jaje. A jak nje to ci wyr-
wem tfoje carne serce. No to jak Hyrst prosi tak uad-
nie, to co zrobic?

Isil: Rzeczywiscie, prosba ktorej trudno sie oprzec.

Evela: A wjes… serce Wjedzmy fcale carne nje jest.

Isil: A jakie?

Evela: Szare. Jak te Gury. A wjes…

Isil: Noo?

Evela: Szary to dobry kolor. Ani bjauy ani carny. Durne to
myslom ze ogry majo carne serca. Jak te tam Kszywe. A
ogry ani bjaue ani czarne nie som. Szare som. To wazne
jes. Se tam podkresli. No podkresl! Wjedzma ciem ob-
serwuje!

/W zyciu nie zrobilam tak szybko, takiej grubej kreski w no-
tatniku…/

Isil: Czy to prawda ze ogry pija zamiast wody bimber?

Evela: We wodzie to siem ryby pjerdolo. Fajne masz to bazgro-
lenie. Wjedzma ma ino wengielka z ogniska.

Isil: Dziekuje! Moze zechcesz zostac Redaktorem w Periodicu-
sie? Nasze pismo na pewno by tym zyskalo.

Evela: Wjedzma stara. Ale poduma nat tym.

Isil: Bo to nie trzeba do kazdego numeru artykul, a taki cykl
felietonow o ogrzej alchemii zrobilby furore.

Evela: No… mosna tys powrusyc s flakuf, oroskopa posta-
wic…

Isil: Wlasnie! Opublikuje to, moze ktorys z czytelnikow za-
checi Cie listem. W koncu im wiecej ktos marudzi tym
wieksza szansa, prawda, ze sie wnerwisz i dla swietego
spokoju podejmiesz takiej inicjatywy.

o /ZACHECAMY! Slijcie listy, lapowki i mlode ogry na adres: o
o Evela z Gor Szarych, Grzmocicielka z Ogrzej Kompanii, o
o Szamanka Wielkiego Zoladka, ogrzyca./ o

Evela: Kce cos jesce pytac to pyta. Bo wjes… Wjedzma wie
wsio ji systko umi.

Isil: Powiedz mi, kto w stadzie opiekuje sie mlodymi ogrami?
W sensie takimi, ktore chca do Was dolaczyc. I tak
wlasciwie, jak moga do Was dolaczyc? Bo to pewnie
nie wyglada tak jak w wiekszosci stowarzyszen, ze ja-
kies podania i tak dalej.

Evela: No. Tu jest troche problem. Bo normalnie to Saman
tam oko na mlodych mjau. A teraz Saman to Wjedzma, a
Wjedzma nikogo nie lubi, co nie. Mlodych tys. No ale
mlode i tak jakos do Wjedzmy idom. To Wjedzma tam we
flaki popaczy i jusz wje. Cy ma do cynienia z ogrem
cy tam inszym… Ylfem. No ji Wjadome ze podan nikt
nie pise. Bo nikt nie umi. Kto podanie napise to na-
wet we flaki paczec nje trza. Ot rasu wjadome ze
ylf, co nie.

Isil: Cudowne!

Evela: No. A to wazne jes. Bo Stado jes jedno. Ji mamusie
osukas, tatusia osukas, ale Stada nje osukas.

Isil: Jak liczne jest obecnie?

Evela: (Liczy przez chwile.) … (Dluzsza chwile.) Duso.

Isil: Tak jeszcze mysle… Bo tez nigdy nie mialam okazji o
to zapytac.

Evela: No?

Isil: Ogry zawiera malzenstwa miedzy soba?

Evela: No ta wjadome. Mauzemstwo najlepiej robi siem maczu-
gom. Najpierw jednom maczugom w uep. Puznij drugom
maczugom tam gdzie trza. Ji gotowe.

Isil: Czyli ogrze zwiazki sa raczej proste, i nie takie
skomplikowane jak u ludzi, elfow czy innych ras.

Evela: Bo zycie jest proste. Zresz wjenc jestes.

Isil: Moglabym swoja droga jeszcze jedna zabe?

Evela: (Podajac mi pieczona jaszczurke) To lepse nis synka.
Ja wole.

Isil: A tak… Moze ckliwie to zabrzmi, ale o czym marzysz?
Jakie masz plany na przyszlosc?

Evela: Wjedzma stara. Wjedzmie siem marzy ze Stado bedzie
duze duze. I ftedy juz Wjedzma nie bedzie im poczebna
ji dadzo mje swienty spokuj. Lazo i zawracajo dupe.
Wjedzma zrup to Wjedzma zrup tamto. Wjedzma pomusz.

Isil: To ja bym tak na koniec jeszcze zapytala…

Evela: No. Pytaj. Ale pamientaj. Jak bedziesz ciekawska to
dostaniesz kociej mordy.

Isil: Zapytalabym kogo szczegolnie chcesz pozdrowic a komu
zyczysz czyrakow na rzyci. Masz niepowtarzalna okazje
zrobic to lamach Periodicusa.

Evela: O to dobre. Zanotuj se tam wyraznie. Se podkresl.
Wjedzma nie pozdrawia nikogo. Wjedzma nikogo nje
lubi. Oby tak szystkie zdechly ji zeby jim flaki wy-
gnily ji pszez zad wyplynely.

Isil: Dlaczego nie jestem zaskoczona? Wcale plastyczne zy-
czenia.

Evela: No. Fachowo.

Isil: Bardzo dziekuje! Za wywiad, jaszczurki, zaby i poswie-
cony czas.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

. ,_, ,_, .
. (o,o) (o,o) .
|./)_) red. Isil „Piszczalka” de Soreil (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————o

> przeczytaj strone 9
Zatytulowano: S jak Sokol i Szczur

o————————————————————————–o
| |
| __ Z cyklu __ __ |
| _( o)> ZWIERZETA ( ( ( ( |
| (_{__) POCZTOWE )_) jak )_) O K O L |
| || |
. „” .
. .

W ostatnich dniach pytalam panstwa, to jest czytelnikow i
nieczytelnikow – przypadkowo napotkane osoby o ich ulubione zwierzeta
pocztowe, o to, jakich panstwo uzywaja na co dzien i jak je pielegnuja.
Ponizej natkniecie sie na kilka odpowiedzi na temat sokolow. (Niektore
zapisane fonetycznie, aby lepiej oddac realizm sceny. To jest aby
czytelnik mogl sobie wszystko dokladnie imaginowac.)

Zacznijmy jednak od tego co to w ogole za zwierze. Sokol skalny, bo
na nim bedziemy skupiac sie w tym arytkule, to niebezpieczny drapieznik
wyposazony w ostre, zolte szpony, ktorymi moglby zrobic krzywde nawet
duzemu ssakowi. Uzywany jest glownie w gorach i innych obszarach
zamieszkalych przez wolno zyjace ptaki drapiezne, niebezpieczne dla
mniejszych zwierzat pocztowych. Obserwujac go podczas startu czy
ladowania, mozna zobaczyc bardzo zgrabna prace silnych miesni pod skora
zwierzecia. Niektorzy mowia, ze to hipnotyzujacy widok.

Dlaczego sokol?

– Bardzo szybko regeneruje sily. Kiedys mialam nawyk czestej
korespondencji.
– Bo jest nie do sdarcio ! Safse fsemdzie leci
– Poniewaz jest wytrwalym, silnym i dostojnym zwierzeciem. Oraz z
pewnoscia nikt nie przeszkodzi mu w dostarczeniu listu. No i lubie
sokoly.

Podsumowujac: Sokoly maja opinie zwierzat wytrwalych, zdolnych do
czestego latania tam i z powrotem z krotkimi odpoczynkami pomiedzy.

Dlaczego nie sokol?

– Jest dosc wybredny.
– Kiedys sie ludzilam, ze zostanie jej ochota, by troche polowala
sama. A wyszlo oczywiscie inaczej.
– Ulubienica to ona moja nie jest, zbyt temperamentna i niezalezna. I
czesciej miast przywiazania pokazuje szpony.

Podsumowujac: Sokol nie zje byle czego. Czasem zapoluje sam, a czasem
domaga sie smakowitych kaskow od swego wlasciciela. Dodatkowo bywa
kaprysny, niezalezny, troche podobnie jak kot. Osoby nie majace czasu i
checi odpowiednio dbac o sokola proszone sa o zakupienie zwierzat
prostszych w obsludze, jak chocby golab.

Co jada sokol?

– Muj zre sysko. (ogr pokazuje mi oko, nerke, ucho i nos)
– Najczesciej sa to kroliki, zajace, bo miesa nie trzeba specjalnie
porcjowac. Nie pogardzi takze rybka, ale ilez mozna isc na ustepstwa?
– A owszem, trzeba go karmic chociaz kiedy wysylam go z listami, to
czesto sam sobie w drodze powrotnej cos upoluje ciekawego. Smakuje
jedynie w miesie, mam tu na mysli mieso krolicze, kozle, ryby i wiele
innych. Aczkolwiek zje rowniez czesci pokonanych przeciwnikow, typu oko
czy ucho.

Podsumowujac: Jesli sie nie brzydzicie, mozecie karmic sokola
kawalkami zabitych wrogow, tak przynajmniej twierdza czytelnicy. Dla
tradycjonalistow pozostaja jednak surowe, swiezo zlowione ryby, jajka i
nieprzetworzone mieso, najlepiej pokrojone na paski.

Zwierze zakupic mozna w Gorach Kranca Swiata.

__ Z cyklu __ __
_( o)> ZWIERZETA ( ( ( (
(_{__) POCZTOWE )_) jak )_) Z C Z U R
||
„”

Ponizej natomiast natkniecie sie, drodzy Czytelnicy, na kilka
wypowiedzi na temat szczurow. (Znow niektore zapisane fonetycznie.
Bedziecie przynajmniej wiedzieli czego to ja sie nasluchalam…)

Zacznijmy jednak o tego co to w ogole za zwierze. Szczur jest malym
ssakiem, konkretniej gryzoniem. Jednym z niewielu ssakow
wykorzystywanych do przenoszenia listow. Ma zgrabne, podluzne cialko i
rozowy ogon. Niektorzy myla go z mysza, szczegolnie mlode osobniki. Ma
dobry wzrok i sluch, co pozwala mu unikac drapieznikow, oraz ostre
pazury, co pozwala mu z nimi walczyc. Nalezy do stworzen bystrych, ktore
mozna oswoic i wytresowac. Niektore osoby jednak boja sie ich lub
brzydza, zapewne z powodu nagich ogonow.

Dlaczego szczur?

– Szczurki sa sliczne.
– Bardzo dobrze radza sobie w zamknietych pomieszczeniach, ktorych ptaki
nie lubia.
– Trzepot skrzydel rozpraszalby mnie w laboratorium.

Podsumowujac: Szczury sa zdecydowanie mniej popularne od sokolow,
znacznie wiecej czasu zajelo mi zgromadzenie az trzech opinii na ich
temat. Zwierze poleca sie osobom przebywajacym sporo w pomieszczeniach
zamknietych, gdyz ptactwo moze czuc sie smutne i niespelnione, gdy przez
dluzszy czas nie widzi swiatla slonecznego. (Idealne dla gnomow i
krasnoludow.)

Dlaczego nie szczur?

– Czasem jak ma ochote na pieszczoty, to nie pozwoli mi zajac sie niczym
innym.
– Zdarza mi sie, ze ktos odskakuje z obrzydzeniem, gdy go widzi.
– Jest trudno dostepny, boje sie sama wybrac w taka podroz.

Podsumowujac: Jedna z glownych wad szczurow jest to, ze w
poszukiwaniu sprzedawcy trzeba podrozowac w rejony, ktore nazwalabym
malo przyjemnymi. Wiec jesli macie akurat mozliwosc zakupu szczura, to
polecam, jesli tylko sami nie nalezycie do osob lekajacych sie tych
zwierzatek.

Co jada szczur?

– Nie jest zbyt wybredny. Mieso, ryby, owoce, rozne rzeczy.
– Co dostanie to zezre.

Podsumowujac: Szczury zywia sie rozmaitym pokarmem. Nie trzeba
kupowac im nic specjalnego, a wystarczy podac kasek czegos co jemy sami.
Od swiezych owocow, jak agrest, jablka, gruszki, truskawki, przez
suszone, na przyklad sliwki, az po obszar zainteresowan opisanych juz
wczesniej sokolow, to jest surowe ryby, mieso, podroby. Nie sa zbytnio
zainteresowane pieczywem.

Zwierze zakupic mozna na niebezpiecznych pustkowiach polozonych na
wschod i poludniowy wschod od Imperium.

Na koniec jeszcze jedna wypowiedz zwiazana ze szczurami, ktorej nie
udalo mi sie zaklasyfikowac ani do wad, ani do zalet, ani tez do dbania
o te gryzonie i ktora, mam nadzieje, jest zartem. Jednak umieszczam ja
dla Czytelnikow, gdyz wydaje sie interesujaca. Przerazajaca owszem, ale
takze interesujaca:

– kosystam s tych [zwierzat pocztowych – przyp. red.] co lubjem sesrec.
scura mjalem, udusilem z flackami elfa – pysne byl, SSamanofate byc
anzerny kuchas – a fjenc odpowfjedz bsmi usyfam kulinarnje, ale ktods
mi ras sekl, se one som to slanja listof, kto sarcje fykosystuje do
fysylanja listof sje pytam?? NO KTO?

. ,_, ,_, .
. (o,o) Zebrala i opisala (o,o) .
|./)_) Vyera Graff von Habenix (_(\.|
| ” ” ” ” |
o————————————————————————–o

> przeczytaj strone 10

Zatytulowano: Listy do Redakcji

o—————————————————————————–o
| |
| _______,.zec..____________________ |
| | .@” ” 4. | |
| | d” % | |
| | @ ## 3 | |
| | J ## b .. … | |
| | L ; 4 ….. | |
| | 3 , P | LISTY |
| | b ' J | DO REDAKCJI |
| | %. @ | ——————– |
. | ^%. r”\ | .
. | …..^”*==*” \ .. …… | prowadzi .
| … …..\ \.. …. .. | Inz. Red. Tuna Loon-Naai
| ….. … ..\ \ …. … |
| …. …. …\ \.. ….. |
| .. …. ….. \ \… … |
| …. … .. …\ \… .. |
| … ….. … ..\ \….. |
| …. … …. .\ | … |
| .. .. …. … …\___/ …. |
| …. … …. .. ….. .. .. |
| .. … .. …. .. … …… |
| … .. …. |
| |
| …., |
| … |
| |
|__________________________________|

Witajcie,

Wracamy po niedlugiej absencji. Chyba nie musze dodawac, ze ten
dzial pozostaje zalezny od Was – od tego czy akurat macie checi
napisac do nas, podzielic sie czyms, naglosnic to, co uwazacie
za stosowne – lub nie.

Zeby bylo sprawiedliwie, to podziekuje w tym miejscu za uwagi i
krytyki nielicznych odnosnie tego co sie raczej nie podobalo do
tej pory i trzymam kciuki za powodzenie nowej formy tego dzialu
– nadal mozecie sie wypowiadac na jego temat.

A teraz zostawiam was w rekach nadawcow i… odpowiadajacych:

______________
|\\ //| Drodzy mojemu sercu Redaktorowie [pisownia org. –
| \\ // | przyp. Red.],
| \\____// |
| // \\ | Piszecie pieknie, przynajmniej czasami, lecz i ja
|//________\\| rowniez nie odbiegam swoim talentem od waszego –
w swoim czasie pare artykulow wyszlo spod mojego
piora i gdzies w pamieci Czytelnikow Periodicusa moze i jeszcze
jakis jeden z nich siedzi. Niestety przyznaje ze moj talent nie
obejmuje arkan liryki w takim stopniu, w jakim sobie bym tego
zyczyl. A nie trzeba ni jednego ni dwoch slow by zwrocic uwage,
ze ta piekna forma slowa pisanego jest domena artystow, rowniez
tych ktorzy swa slawe zawdzieczaja wyspiewywaniu jej, truwerow.

Moze zatem napisalibyscie artykul o pisaniu piosenek, ballad,
skocznych przyspiewek, jak i wierszopisaniu a takze budowaniu
nastroju w dramatach. W waszych szeregach znajduja sie takze i
truwerki, niech sie udzielaja.

_____________
/| | Pytanie zawstydza mnie, gdyz prawie polowa naszych
/_| | Redaktorow jest Truwerkami, a ja nie. Niektorzy sa
| | z kolei Truwerami. Zatem po odpowiedz na to pytanie
| | ruszylam wglab redakcyjnych korytarzy i mijajac
\ \ sluzbowe biurko za biurkiem zebralam co nastepuje:
\____________\

„Poczatkujacemu Truwerowi poradzilabym, aby mial wiecej wiary we
wlasne mozliwosci. Naturalnie, wrodzony talent znaczaco ulatwia
komponowanie piesni, ale wytrwala praca rowniez mozna osiagnac
wiele. Na pewno warto przysluchiwac sie piesniom innych Truwerow,
Bardow i Piesniarzy. Zachwycac sie, lub krzywic z niesmakiem, ale
zwracac uwage na to jak dobieraja slowa, jak uklada sie rytm w
wersach, jak snuja slowa po melodii, jak zachowuja lub nie – takt.
To bardzo istotne, przynajmniej dla mnie. Najwazniejsze jednak w
kazdej piesni sa slowa, ktore… Wyspiewane zyskuja nowe znaczenie
potrafia wzruszyc i przerazic, rozbawic i zasmucic, poprawic humor
i zepsuc nastroj… Moga wiele, bardzo wiele. Tak jak Czytelnik
wspomnial, moga zbudowac nastroj w dramatach i wywolac salwy
smiechu w komediach. Komponowanie, tworzenie i pisanie, dla mnie,
jako Truwerki to cos niebywalego, i jestem zachwycona ze moglam
studiowac na Wydziale Truwerstwa i Poezji w Oxenfurcie (Tak
nawiasem, polecam kazdemu zajrzec na Wydzial, a tym ktorym muzyka
w duszy gra by sie nie wahali podjac nauk)”
– „Piszczalka”

„Ja tworze niemal wylacznie za sprawa weny. Kiedy mnie dopada,
slowa plyna jak zaczarowane. Nie do konca wiem skad, chyba z
podswiadomosci. Potem oczywiscie trzeba jeszcze wygladzic tak
powstaly utwor. Wprowadzic pare poprawek, inwersji, lepszych
rymow czy tez celniejszych sformulowan, ale najtrudniejsza praca
jest wykonana. A jak wywolac wene? Zrelaksowac sie, polozyc,
odprezyc i postarac nie myslec o niczym.”
– Vyera

„Sa rozne sposoby pisania i czasem nie sposob jest wyznaczyc
najlepszego. Czesc artystow pisze pod wplywem samej ledwie weny,
podczas gdy inni wybieraja droge spokojnych wrecz rzemieslnikow,
kaplanow sztuki pisanej. Najczestszym spoiwem calej tej sztuki
jest moim zdaniem pewna powtarzalnosc melodii, przejawiajaca sie
w podobnie brzmiacych koncowkach i dlugosci poszczegolnych
spiewow. Nie jest to zasada, gdyz kazdy z przedstawionych przez
ciebie gatunkow jest inny.

W dramatach jak i balladach bedziesz zwracal uwage na wydarzenia
i to one beda tworzyly glowny nastroj, podczas gdy w wierszach
mozesz skupic sie na przezyciach i pieknie samych slow.
W przyspiewkach jest jeszcze inaczej, gdyz czesc z nich ma na
celu pobudzic reszte kompanow (do zabawy, do spiewu badz picia)
przez co sa one prostsze, lecz przy tym wymowniejsze.

Chyba tyle w sprawie porad z mojej strony. Fakt, ledwie zaczynam
swoja piesn truwera, jednak juz wczesniej mialem niewielka
stycznosc z pieknem pisanym, co w niewielki sposob mnie
usprawiedliwia.”
– Z nalezytym szacunkiem
Glarkos Birke, jeden z ledwie przyjetych truwerow
na Wydziale w Oxenfurcie

______________
|\\ //| Temat, ktory pod wieloma wzgledami dotknal jedna z
| \\ // | Czytelniczek ciezko opisac slowami – choc probowac
| \\____// | mozna, a nadawczyni ponizszego nawet sie to udalo,
| // \\ | choc wole opisac jej slowa, niz je cytowac:
|//________\\|
Ta niczego nie spodziewajaca sie sympatyczna osoba
odwiedzila urzad pocztowy w miescie, ktorego nazwe niepotrzebnie
zapewne, lecz dla zasady pominiemy. Jak sie okazalo, wszystko na
miejscu wydawalo sie byc w porzadku – pracownik wykonywal wlasne
obowiazki, lista przesylek byla aktualna, a pergamin listowy, tak
jak nalezalo tego czekiwac, byl przygotowany, podobnie jak pioro
i kalamarz. A jednak cos bylo nie tak i Czytelniczka doszla wtedy
do wniosku, ze ogolne wrazenie psuli ni to stali ni to przyjezdni
bywalcy urzedu, zajmujacy – poniekad sluzaca do zajmowania – lawe
pod jedna ze scian.

Na wszystkie prawa gnomofizyki, czego oni tam nie wyrabiali…

Tknieta poczuciem profesjonalnego podejscia do obowiazku, w tym
przypadku sprawozdawczego, zrobilam nawet szkice – niestety dosyc
szybko zniknely z makatki w Redakcji…

Sympatyczna osoba z mieszanymi uczuciami przyjela fakt, ze oboje
zastanych na miejscu panstwa nawet dosc roztropnie gospodarowala
przyslugujacym im miejscem na lawie – pomimo ze jedno z Panstwa
zajmowalo ja lezac nan, to drugie z Panstwa (zamiast zajac druga,
co nie staloby w sprzecznosci z obowiazujacymi zwyczajami) wolalo
pozostawic dalsze miejsca wolne, siadajac okrakiem na pierwszym z
panstwa. Nie do konca tylko wiadomo bylo dlaczego, skoro bylo jej
tak niewygodnie, ze wiercila sie w poszukiwaniu najwygodniejszej
wariacji spoczynku.

Pomimo tak pozornego poswiecenia i szlachetnosci, wzbogaconej do
tego wyrazna nicia sympatii, laczacej rasy calego swiata (jezeli
akurat nie jest to sympatia do wlasnego pozywienia) krasnoluda i
ludzkiej kobiety – Czytelniczka nie byla w nastroju podzielic ich
emanujacego entuzjazmu dla sprawy, nawet pomimo faktu, ze naleza
sie mimo wszystko wyrazy uznania za element eksperymentatorski –
wrecz nowatorski w dziedzinie choreografii.

Musieli byc dosyc zmeczeni, skoro sympatyczna osoba nie znalazla
na nich prawie ze zadnej sztuki odzienia – co nawiasem mowiac w
pierwszym odczuciu upodabnialo tak interesujaco znalezionych
panstwa do cwiczacych gladiatorow. Ale wracajac: nie mozna zywic
zbytnich pretensji o to, ze ktos zmeczony pozbywa sie odzienia –
sek moze bardziej w tym, ze nie odnotowano chyba w historii, aby
ktos byl AZ TAK zmeczony. Moze jednak – wysnula w koncu ostatni
wniosek Czytelniczka – byliby calkiem modelowym przykladem takiej
wytrzymalosci i kondycji w niejednej armii, gdzie pod batogiem i
w dyscyplinie hartuje sie niejeden temperament. Gdyz najwyrazniej
nie jest to ostatni przypadek w historii poczty swiatowej, kiedy
brakuje takowej dyscypliny i wychowania – a takze elementarnego
braku posznowania dla… coz, nie tylko zasad korzystania z law.

Niby w urzedzie pocztowym w miescie, ktorego nazwe niepotrzebnie,
ale dla zasady pomijamy, takie badz podobne sceny przeciez nie sa
jakos szczegolnie rzadkie i egzotyczne – mozna wlasciwie spierac
sie co najwyzej o drobne szczegoly, arytmetyczne przyjemnosci jak
„policz wszystkie konczyny i podziel przez cztery”, badz spierac
sie o wrazenia artystyczne tudziez zaskakujace (najwyrazniej) acz
radosne odkrycia wzajemnego zachwytu i fascynacje miedzyrasowego
integrowania sie ponad politycznymi i kulturowymi podzialami.

Jest to list, ktory pozostawiam bez zbednego komentarza. Niechaj
da do myslenia amatorom pocztowego gladiatorstwa – nie wszystkim
podoba sie to, ze promujecie Wasze zainteresowania w najbardziej
publicznym z niemal wszystkich mozliwych miejsc na swiecie.

A ja sama juz nie wiem czy to z jednej strony dobrze, ze sie nie
oczekuje od takich par wypoczywania tam, gdzie jest to wskazane,
a wiec wsrod goscinnych scian pokoi karczmarnych i – przyznajmy
– gdzie pozniej my zasypiamy i sie budzimy.

Pozostaje zyczyc Wam wszystkim, ktorzy to w urzedach pocztowych
zwykliscie zalatwiac wszystkie mozliwe sprawy, zebyscie chociaz
nadal szli spac tam, gdzie nie zastaniecie zatroskanych o wolne
miejsce na lawach i lozach towarzyskich socjuszy.

______________
|\\ //| Martwi mnie brak zyczliwosci wobec osob biednych
| \\ // | (donosi w swym kolejnym juz liscie Czytelniczka).
| \\____// | Dzisiejsi ludzie tylko patrza na czubek swojego
| // \\ | nosa zamiast pomoc tym, ktorzy pomocy potrzebuja.
|//________\\| Nie mysla o tym, ze i oni moga znalezc sie kiedys
w trudnej sytuacji. Nie wyciagaja pomocnej dloni
– za to mysla tylko o sobie, jak sie samodzielnie wybic z matni
ubostwa i niedostatku, czym predzej otoczyc sie bogactwem,
doskonalym ekwipunkiem oraz towarzyszami z jednej armii i wraz
z nimi spogladac z wyzszoscia na prostych, a przeciez rownych
im innych osob. A bicie slabszych lub rannych dla zarobku? Nie
powinno tak byc.

_____________
/| | To, jak wplotlam wyzej, nie pierwszy list kolejnej
/_| | Czytelniczki… lecz za to pierwszy, ktory doczeka
| | sie stosownego komentarza, i to z jeszcze bardziej
| | stosownej strony.
\ \
\____________\ Oto przed Wami, sir Amaron var Casisto, stojacy na
czele formacji znanej nie tylko Czytelnikom, ale i
tym, ktorym juz pomogla w zarabianiu, rozwijaniu sie… ogolnie w
zyciu, Blekitnych Wilkow:

„Bardzo sie ciesze, iz czesc osob dostrzega ten problem i chce o
nim mowic, uswiadamiac innych o jego skali.

Coz, jak powszechnie wiadomo, podzial na bogatych i biednych
istnieje od zarania dziejow. Zycie nie jest sprawiedliwe, jedni
maja szczescie od poczatku, inni musza na nie zapracowac, co
nieraz jest zadaniem bardzo trudnym, jezeli nie niemozliwym.
Widzac osobe biedna, potrzebujaca, wiele osob ignoruje je z
roznych powodow.

Jedni sa zbyt dumni, aby im pomoc, inni uwazaja, ze zebracy sa
sami winni doprowadzenia sie do takiego stanu. Wedlug mnie,
dwiema najczestszymi przyczynami braku pomocy sa: Niechec do
dzielenia sie swoimi pieniedzmi i powszechnia mysl, iz darowane
monety i tak im nie pomoga.

Coby nie byc stronniczym, rzec musze, iz spotkalem sie rowniez z
przypadkami, w ktorych wina tego stanu lezala po stronie
potrzebujacych, ktorzy to otrzymane monety wydawali to na uzywki
albo marnowali je na inne rzeczy, z ktorych nie mieli zadnego
pozytku. Ciezko przekonac takich do zmiany, wiele razy mimo
dobrych checi, nie udalo mi pomoc takim osobom sie zmienic, lecz
glownie z tego powodu, iz to oni sami nie chcieli tej zmiany.

Zupelnie odmienna kwestia jest atakowanie rannych i slabszych
dla zarobku. W tej kwestii, moja postawa jest jednoznaczna i
niezmienna – wszelkie takie przejawy nalezy zaciekle tepic.
Zwlaszcza, gdy ofiarami sa osoby mlode i niedoswiadczone.

Sam dobrze pamietam, jak sie czulem po tym, jak morze wyrzucilo
mnie na brzeg nieopodal Novigradu. Slaby, wrecz bezsilny. Nie
wiedzialem, gdzie sie udac, co zrobic, jak poradzic sobie w tej
krainie. Z czasem, nabralem doswiadczenia (czesciowo dzieki
nielicznym osobom, ktore udzielimy mi wsparcia). Dlatego dobrze
rozumiem, jak czuja sie nowoprzybyli w tych stronach. I zawsze
spiesze chetnie pomoc takim osobom.

Pozwole sobie skreslic pare slow o Blekitnych Wilkach.

Wielu czytelnikow byc moze slyszy o nich po raz pierwszy, inni
byc moze glownie kojarza Nas jako formacje zbrojna. Owszem,
zajmujemy sie rowniez walka, lecz glownym zalozeniem Klanu
Blekitnych Wilkow jest niesienie pomocy potrzebujacym,
bezbronnym i biednym. Wraz z innymi Wilkami pomagamy tym,
ktorzy naszej pomocy potrzebuja. Uczymy jak radzic sobie w tym
swiecie, jak sie wyslawiac, jak zarobic na wlasne przezycie i
i jak przezyc. Czesto udzielamy rowniez wsparcia materialnego
„wyedukowanym”, aby ci mogli ruszyc w swiat juz przygotowani.

Na zakonczenie, mam do was wszystkich wielka prosbe – Nie
badzcie obojetni na wszechogarniajaca znieczulice, sprobujcie
sobie przypomniec wasze poczatki i trudnosci, jakie staly przed
wami. Pomyslcie jak musza sie czuc ci biedniejsi, slabsi, mniej
doswiadczeni. I okazcie im troche troski. Nie musicie wspierac
biednych i potrzebujacych materialnie, czasem cieple slowa i
garsc porad moga byc znacznie cenniejsze od pieniedzy, wierzcie
mi. Lepiej dac glodnemu wedke i naczyc go lowic, niz dokarmiac
go rybami.

I jeszcze jedno – Jesli widzicie kogos, komu przydalaby sie
pomoc, albo i sami jestescie w potrzebie, nie wstydzcie sie o
tym mowic. Zachecam was, abyscie w przypadku problemow pisali
bezposrednio do Mnie, a postaram sie pomoc. Blekitne Wilki sa
po to, aby pomagac ludziom i nieludziom, sluzyc za swiatlo w
ciemnosci.

A jesli ktos chce pomagac wspolnie z Nami, sprobowac uczynic
ten swiat choc troche lepszym, przyjmiemy go z otwartymi
ramionami jak brata czy siostre, niezaleznie od rasy, wieku,
plci czy innych rzeczy.

I juz definitywnie na zakonczenie, chcialbym podziekowac Wam
wszystkim, za to, iz przeczytaliscie do konca. Dziekuje rowniez
kolezance Tunie, gdyz gdyby nie ona, nie byloby tej wypowiedzi.

– Pisal dla was Sir Amaron, Lider Klanu Blekitnych Wilkow.”

+————————————————————–+
| |
| Czy zaznalas / zaznales kiedys pomocy od kogos w potrzebie |
| gdy jeszcze bylas / byles niedoswiadczonym podroznikiem? |
| |
| Moze sentymentem darzysz silna, obeznana ze swiatem osobe, |
| ktora byla dla Ciebie przykladem i wzorem? Czy kiedys sie |
| jeszcze spotkaliscie? Czy udalo Ci sie powiedziec swojemu |
| mentorowi „dziekuje”, odwdzieczyc sie? A moze wciaz sie |
| przyjaznicie? Czy raczej Wasze drogi sie rozeszly i nigdy |
| nie przyszlo Ci przyznac, ze nadal pamietasz slowa, nauki |
| i pomoc podczas Waszych pierwszych spotkan? |
| |
| Kto to jest? Lub kto to byl? Mezczyzna, kobieta, osobisty |
| bohater dla ciebie, czy powszechnie znana legenda swoich |
| czasow? |
| |
| Nie wstydz sie, napisz do nas i podziel sie wspomnieniami |
| – uhonoruj osobe, ktora na to zasluguje i zapewnij glosno |
| o swojej pamieci – nie ma znaczenia czy widujecie sie czy |
| juz nie. |
| |
| Gdy nazbieramy odpowiednia do zapelnienia strony liczbe |
| listow opublikujemy je w osobnym dedykowanym artykule – |
| dbajac o oprawe i o to, aby nie przypominaly one tanich |
| anonsow. Wasze listy, wspomnienia oraz podziekowania nie |
| beda tam opatrzone odpowiedziami, ani komentowane. |
| |
| Listy prosimy slac do Red. Tuny. Ich dlugosc dowolna – |
| dbamy jedynie o dobor slow szanujacy cenzure. Podpiszcie |
| je tak, jak chcecie azeby byly podpisane w Periodicusie, |
| lub zastrzezcie sobie anonimowosc, jesli uwazacie to za |
| stosowne. |
| |
+————————————————————–+

I to na dzisiaj wszystko. Piszcie listy i nadsylajcie nam swoje
ogloszenia – nie zapomnijcie tylko chwalic sie nimi w nastepnym
wydaniu przed Waszymi znajomymi!

Czy chcesz za naszym posrednictwem anonimowo wypowiedziec sie?
Zadac pytanie? Czy chcesz wykorzystac Redaktorow do tego, zeby
poruszyc interesujace Cie kwestie polityczne czy spoleczne? Czy
chcesz po prostu wypowiedziec sie, z ciekawosci przekonujac sie
kogo znajdziemy do odpowiedzi (coz, jesli w ogole), lub poprzez
nas poszukujac najlepszych znawcow tematu?

Redakcja zastrzega prawo odmowy publikowania listu bez podania
przyczyn. Zastrzegamy sobie prawo do ucinania fragmentow listow
celem dopasowania do ram dzialu – nie wypaczajac ich przeslania.
Zastrzegamy sobie takze prawo do dodawania przypisow Redakcji w
. tresci listu, a takze do poprawiania wybranych bledow wszelkiego .
. rodzaju. Macie prawo wgladu w gotowa do druku wersje swego listu .
| wyrazajac taka chec wraz z samym listem. Imiona nadawcow (a wiec |
| tym samym rowniez podpisy listow) nie sa publikowane. Nie slemy |
| odpowiedzi na opublikowane listy droga korespondencyjna przed |
| wydaniem numeru zawierajacego ja. |
| ,_, ,_, |
| (o,o) (o,o) |
|./)_) (_(\.|
| ” ” ” ” |
o—————————————————————————–o